Skoki narciarskie. Stefan Horngacher faworytem Adama Małysza

- Są kryzysy, po których skoczek wraca na szczyt, i są takie, po których już nie wraca, jak Martin Schmitt. Wierzę, że ten pierwszy przypadek dotyczy Kamila Stocha - mówi Adam Małysz. W sobotę w Planicy konkurs drużynowy, początek zawodów o 10.
Dariusz Wołowski: Łukasz Kruczek kończy pracę z kadrą. Wybrał odpowiedni moment?

- Myślę, że tak. Sam zdecydował. Opowiadano mi, że chciał odejść po poprzednim sezonie, ale zawodnicy namówili go na jeszcze jeden. Czapki z głów przed Łukaszem za to, co osiągnął. Osiem lat pracował pod wielką presją, złota olimpijskie i mistrzostw świata Kamila, medale drużyny - to wszystko idzie także na jego konto. Teraz uznał, że coś się wypaliło.

Kiedy poznamy nowego trenera i kto jest faworytem Adama Małysza?

- Nowego trenera poznamy w przyszłym tygodniu, na mistrzostwach Polski w Wiśle lub tuż po nich. PZN organizuje konkurs, rozesłał oferty, spływają zgłoszenia. Ale nie oszukujmy się, wybór jest ograniczony. Moim faworytem jest Austriak Stefan Horngacher, człowiek z charyzmą, autorytetem i zapałem do pracy. Polskim skokom potrzebny jest silny nowy bodziec.

Horngacher pracuje w Niemczech. Chciałby się przenieść do Polski?

- Wiem, że by chciał. Ma wysłać dokumenty na konkurs.

Dlaczego ten sezon był dla polskich skoków aż tak trudny?

- Po sezonie olimpijskim oczekiwania były wysokie. Polskiego kibica nie zadowoli już miejsce 10. On czeka na to, że nasi skoczkowie będą się bili o podium. Przez lata w czołówce byłem ja, potem Kamil i zawsze tworzył taki parawan dla reszty. Inni mogli skakać spokojnie, w cieniu, bez presji. Uważam, że postęp i tak jest spory. Ja często byłem sam, wiedziałem, że koledzy walczą najwyżej o awans do finałowej trzydziestki. Kamil ma wsparcie w drużynie, ale i tak brał na siebie oczekiwania. W tym sezonie tego piorunochronu zabrakło. Kamil miał kłopoty, ale ma do tego prawo. Nie ma skoczka, który skakałby jak nakręcony przez wiele lat. Kryzys, wahania formy są w skokach normalne. Chcielibyśmy jednak, i Kamil też pewnie by chciał, żeby był ktoś, kto w czasie jego kryzysu pociągnie kadrę. Kto będzie skakał z błyskiem, weźmie odpowiedzialność i presję na siebie. Kogoś takiego nam brakuje.

Dwa lata temu Thomas Diethart wygrał Turniej Czterech Skoczni w stylu zapierającym dech w piersiach, a dziś jest w sportowym niebycie. Co stało się z Gregorem Schlierenzauerem, skoczkiem genialnym i wciąż młodym? W ogóle przerwał starty w PŚ.

- Nie zawsze i nie każdy kryzys da się przezwyciężyć. Są skoczkowie, którzy kilka razy wracają na szczyt, a są tacy, którzy z niego spadają raz na zawsze. Tak było przecież z Martinem Schmittem, kiedyś największą gwiazdą, który popadł w kryzys. Przez lata robił, co mógł, zmieniał trening, trenerów, walczył i już nigdy nie wrócił. Moja teoria jest taka, że gdy skoczek ma lekką zniżkę, popełnia drobne błędy, ale wciąż miewa przebłyski, lepsze skoki, choćby pojedyncze, to jest w stanie przełamać zły moment. Ale gdy skacze już tak źle, że nie może awansować do finałowej trzydziestki wielu kolejnych konkursów, to z takiego stanu bardzo ciężko się podnieść.

Wciąż powtarzamy sobie: "Kamil wróci", bo jak grzeszyć niewiarą w dwukrotnego mistrza olimpijskiego po ledwie jednym słabszym sezonie. Czy przeszło panu przez myśl, że może jednak nie wróci? A przynajmniej, że nie jest to tak pewne, jak byśmy wszyscy chcieli.

- Wróci, wróci. Nawet dziś miewa skoki dobre, czasem bardzo dobre. Bywały konkursy, gdy nie zdobył punktów, ale potem znów było lepiej. Jak uniknie błędów, to wciąż doskakuje do czołówki, choć najczęściej w pojedynczych próbach. Miejsca w konkursach zajmuje niskie, ale wciąż ma potencjał, by to zmienić.

Sezon olimpijski wszystkich nas rozpuścił. Kibice wzdychają za Stochem sprzed dwóch lat, za takim Murańką, Kotem, Ziobrą...

- Często z naszymi sportowcami bywało tak, że byli w czołówce w sezonach mniej ważnych, a gdy dochodziło do igrzysk czy mistrzostw świata, medale zgarniali inni. Ze skoczkami jest odwrotnie. To akurat nie jest złe. Co oczywiście nie znaczy, że usprawiedliwiam ich obecną formę. To prawda, że kadra potrzebuje lidera, który walczyłby o najwyższe cele, ale też Kamil musi mieć komfort, żeby nie dźwigał sam presji oczekiwań.

"Kiełbasy do góry i golimy frajerów", "Kocham robić wślizgi, są lepsze od sexu", czy rozpoznasz autora cytatu? [QUIZ]



  • Skoki - Puchar Świata

    lp. zawodnik punkty
    1 Stefan Kraft 1613
    2 Karl Geiger 1495
    3 Dawid Kubacki 1131
    4 Ryoyu Kobayashi 1099
    5 Kamil Stoch 895
    6 Marius Lindvik 834
    7 Stephan Leyhe 828
    8 Daniel Andre Tande 695
    9 Peter Prevc 644
    10 Piotr Żyła 604
    37 Jakub Wolny 58
    43 Maciej Kot 37
    46 Stefan Hula 31
    51 Aleksander Zniszczoł 18
    61 Klemens Murańka 8

    • Lider PŚ
  • Skoki - Puchar Narodów

    lp. kraj punkty
    1 Austria 4720
    2 Niemcy 4578
    3 Norwegia 3975
    4 Polska 3832
    5 Słowenia 3437
    6 Japonia 3123
    7 Szwajcaria 698
    8 Czechy 335
    9 Finlandia 229
    10 Rosja 155
    11 Bułgaria 48
    12 Kanada 20
    13 USA 14
    14 Estonia 11
    15 Kazachstan 9
    16 Włochy 0
    16 Korea 0
    16 Ukraina 0

    • Lider PŚ
  • Skoki - TCS

    lp. zawodnik punkty
    1 Dawid Kubacki 1131.6
    2 Marius Lindvik 1111
    3 Karl Geiger 1108.4
    4 Ryoyu Kobayashi 1096
    5 Stefan Kraft 1086
    6 Johann Andre Forfang 1051
    7 Domen Prevc 1050.9
    8 Peter Prevc 1048.8
    9 Daiki Ito 1039
    10 Stephan Leyhe 1037.5
    13 Kamil Stoch 1023.6
    14 Piotr Żyła 1016.7
    31 Maciej Kot 571.9
    35 Stefan Hula 506

    • Lider turnieju