Kolejny zawodnik kwestionuje pracę Łukasza Kruczka. Aleksander Zniszczoł: Kto tak naprawdę jest moim trenerem?

- Znalazłem się w kadrze A, ale - jak się okazało - stało się to w najgorszym możliwym momencie - powiedział Aleksander Zniszczoł w rozmowie z eurosport.onet.pl. I dodał: - Nie wiem, czy [Kruczek - przyp.red.] od początku sezonu podchodził do tego wszystkiego z pełnym zaangażowaniem.
Zniszczoł w zeszłym sezonie 11 razy kwalifikował się do "trzydziestki", co dało mu 48. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Wiosną 21-latek został przesunięty do kadry "A" Łukasza Kruczka. Ten sezon jest dla niego znacznie gorszy - nie punktował w nim ani razu. - Przestałem czerpać radość ze skakania, a bez tego trudno o dobre wyniki - twierdzi.

- Nic nie szło już od pierwszych zajęć na skoczni. To był już pierwszy sygnał dla trenerów. Myślałem, że coś z tym zrobią. Widziałem, że mam problemy. Zresztą trenerzy też, ale nikt nie potrafił mi pomóc. Ćwiczyłem chyba z każdym możliwym trenerem w tym sezonie. Kiedy latem pojawił się problem, przerzucano mnie do innego szkoleniowca. I tak w kółko - opowiada w rozmowie z eurosport.onet.pl.

Zniszczoł sugeruje, że Łukasz Kruczek decyzję o odejściu mógł podjąć znacznie wcześniej. To - według zawodnika - mogło wpłynąć na jego zaangażowanie. - Sam sobie zadaję teraz pytanie, w jakiej ja w ogóle kadrze ćwiczyłem i kto tak naprawdę jest moim trenerem? Nawet, jeżeli zastanawiał się nad tym czy o, to nie wiem, czy od początku sezonu podchodził do tego wszystkiego z pełnym zaangażowaniem.



Skoki narciarskie są najpiękniejsze na świecie. "Było tak magicznie, że nie chciałem lądować!" [TOP 5 SKOKÓW W VIKERSUND]