Skoki narciarskie. "Małysz też miał takie kryzysy, jak teraz Stoch". Nieprawda, nie miał

Z czterech miesięcy skakania został ostatni, a my wciąż słyszymy prezesa zapewniającego, że już za chwileczkę, już za momencik Stoch odleci. Od wielu ludzi ze świata skoków słyszymy też "przypomnienia", że i Małysz miewał takie kryzysy. Otóż nie miewał, choć spokoju w trudnych momentach miał o wiele mniej niż teraz ma Stoch - pisze na swoim blogu dziennikarz Sport.pl Łukasz Jachimiak
Andrzej Stękała trenuje za dwóch, pewny siebie jest tak bardzo, że aż Adamowi Małyszowi zdarzało się zastanawiać czy nie za bardzo (20-latek zadebiutował w Pucharze Świata tydzień przed Turniejem Czterech Skoczni, a kiedy nie dostał powołania na tę prestiżową imprezę, to głośno się dziwił) i po zajęciu szóstego miejsca w Trondheim zapowiada, że chce wygrywać. Maciej Maciusiak, czyli trener, nie boi się go posłać na największą skocznię świata w Vikersund, choć chłopak nigdy jeszcze nie latał na żadnym mamucie. Stękała cieszy, podobają mi się i ten jego luz widoczny w gestach, i to przekonanie, że ma wszystko, by zaraz dołączyć do światowej czołówki. Natomiast jest mi przykro, kiedy widzę, jak łatwo zupełnie nowy człowiek w kadrze odlatuje wielkiemu Kamilowi Stochowi.

Z czterech miesięcy skakania został ostatni, a my wciąż słyszymy prezesa zapewniającego, że już za chwileczkę, już za momencik Stoch odleci. Od wielu ludzi ze świata skoków słyszymy też "przypomnienia", że i Małysz miewał takie kryzysy.

Otóż nie miewał, choć spokoju w trudnych momentach miał o wiele mniej niż teraz ma Stoch. Na igrzyskach olimpijskich w Turynie w 2006 roku mnie nie było, ale wiem, że po siódmym miejscu na skoczni normalnej i 14. na obiekcie dużym musiał przekonywać dziennikarzy do sensu kontynuowania własnej kariery (podobno stał z kolegami pod skocznią i przez dwie godziny odpowiadał na trudne pytania). Tamten kryzysowy sezon skończył z dwoma miejscami na podium Pucharu Świata - trzecim w Kuopio i pierwszym w Oslo. W 17 startach wywalczył 634 punkty i w klasyfikacji generalnej zajął dziewiąte miejsce. W jednym ze swych najmniej udanych sezonów od zimy 2000/2001, której to zimy stał się najlepszym skoczkiem świata, Małysz tylko pięciu startów nie skończył w czołowej "dziesiątce".

W tym momencie sezonu 2015/2016 Stoch ma za sobą 15 startów. W pierwszej "dziesiątce" był dwa razy, do podium się nie zbliżył, cztery razy w ogóle nie zapunktował. W "generalce" jest dopiero 20., ma 175 punktów. Przed nim jeszcze 14 indywidualnych występów, jeśli wytrwa do końca. Nawet jeśli zdoła znacznie poprawić formę, to niemal na pewno i tak nie będzie tak dobry, jak Małysz w swoich najgorszych sezonach.



Dla Stocha trwająca zima jest 11. w pełni poświęconą na Puchar Świata. Jeśli nic się nie zmieni, będzie szóstą bez chociaż jednego miejsca na podium. Małysz pełnych sezonów w PŚ przeskakał 16, a na podium wskakiwał w 12. W XXI wieku, który zaczął wygrywając Turniej Czterech Skoczni z 11 zim 10 kończył z pozycjami na "pudle". Najgorszy czas po koronacji na króla skoków "Orzeł z Wisły" przeżywał w sezonie 2007/2008. Wówczas nie znalazł się w czołowej "trójce" żadnego z 25 konkursów, w jakich wziął udział. Ale i tak ponad połowę z nich - 13 - skończył w pierwszej "10", a w klasyfikacji generalnej PŚ uplasował się finalnie na 12. pozycji.

Stochowi trzeba życzyć takiego wyniku w jego najgorszym sezonie po wielkich sukcesach. Nawet kilka miejsc blisko podium byłoby znakiem, że podwójny mistrz olimpijski się podnosi. Życzliwi Kamilowi (oczywiście jestem w tej grupie) przypominają, że jest skoczkiem najwyższej klasy, że nagle może przyjść "bomba", która pozwoli mu się przełamać. Oby tak się stało. Ale statystyki pokazują, że będzie o to trudno. Na razie Stoch w konkursie zdobywa średnio 11,6 punktu, czyli stać go średnio na 19.-20. miejsce w każdym starcie. Z tego trudno się odbić. A żeby zobrazować różnicę między kryzysem Stocha i kryzysem Małysza warto przypomnieć, że były mistrz w swoim najgorszym sezonie zdobywał 25,3 pkt na konkurs, czyli uśredniając w każdym starcie zajmował miejsce 10.

Cały wpis przeczytasz na blogu Łukasza Jachimiaka

Pamiętasz te legendarne (i głupie) nagłówki?




Czy Kamil Stoch wróci jeszcze do najwyższej formy?