PŚ w Zakopanem: Małysz mówi "tak", PZN "raczej nie", a Wielka Krokiew jest staruszką

Smutny Piotr Żyła, sprzeczne informacje na temat przebudowy skoczni i inne spostrzeżenia z weekendu skoków w Zakopanem specjalnego wysłannika Sport.pl
W obecności prezydenta Andrzeja Dudy, kapel góralskich i kibiców z... Brazylii w niedzielne popołudnie Zakopane oczekiwało sukcesu odrodzonego Kamila Stocha. Po cichu marzenia te sięgały zwycięstwa, ale ósma pozycja - w kontekście dotychczasowej formy - została uznana za sukces. Dzień wcześniej było jeszcze lepiej - nasi skoczkowie zajęli trzecie miejsce w rywalizacji drużyn.

Rewolucja w głowach

Polscy zawodnicy w rozmowach z dziennikarzami często podkreślali, że trzy dni skakania w Zakopanem było dużym stresem. Równe skakanie i trzecie miejsce ostatecznie było przełomem w kwestii kondycji psychicznej skoczków.

- Cały weekend był bardzo trudny, szczególnie jeśli chodzi o sferę mentalną. Dlatego bardziej niż fizycznie, musiałem wysilić się w głowie. Wszystko, by znaleźć siłę, którą miałem jeszcze w zeszłym roku. Było trudno, ale zyskałem też dużo nowych doświadczeń - powiedział Kamil Stoch. Przekonywał o tym też Maciej Kot: - Znowu pojawiła się radość skakania, pojawił się też Maciek - walczak, który potrafi nieźle skoczyć nie tylko w treningu, ale też w konkursie.

Ale nie wszystkich to dotyczy. Piotr Żyła w niczym nie przypominał tego człowieka, którego wszyscy znamy i lubimy. Jego wypowiedzi były krótkie i niechętne. Chodził ze spuszczoną głową. Oczywiście trudno powiedzieć, co dokładnie się dzieje, ale jego kiepska forma sportowa na pewno nastroju mu nie poprawia. Przypomnijmy - Łukasz Kruczek nie wystawił skoczka z Wisły w konkursie drużynowym.

Przebudowa? Małysz i Stoch mówią "tak", PZN raczej nie

W tle rywalizacji sportowej, co jakiś czas pojawiał się wątek przebudowy Wielkiej Krokwi. Na to, że obiekt jest w złym stanie już dawno narzekał Kamil Stoch. Co dokładnie jest nie tak? Kąt nachylenia progu jest przestarzały (komplikuje to sytuację treningową), bula źle wyprofilowana. Brakuje też nowoczesnych torów najazdowych.

Pojawiło się realne zagrożenie, że FIS nie wyda Polakom homologacji i w przyszłym roku - po raz pierwszy od 14 lat - nie będzie skoków z Zakopanem.

O tę sprawę zapytałem Adama Małysza i Kamila Stocha. Obaj mówili mniej więcej to samo - że remont jest potrzebny i że do niego dojdzie niedługo. Takie przynajmniej otrzymali zapewnienia od związkowych działaczy.

Pojawiały się też sprzeczne, ale wiarygodne informacje. Michał Chmielewski, dziennikarz skipol.pl, w rozmowie z Andrzejem Wąsowiczem, wiceprezesem PZN, dowiedział się, że do remontu jednak w tym roku może nie dojść. Zakopane w takim wypadku postara się o homologację warunkową i Puchar Świata się odbędzie.

Szacuje się, że prace budowlane podczas projektu zmiany Wielkiej Krokwi miałyby potrwać trzy miesiące. Operacja ta nie jest skomplikowana od strony technicznej - polega na zmianie profilu obiektu. - To tylko kosmetyka - mówi Stoch. W dużym uproszczeniu: w jednym miejscu wykopać, w innym usunąć trochę ziemi.

Dlaczego do zmiany musi dojść? M.in. ze względów bezpieczeństwa. Władze skoków narciarskich oczekują, by zawodnicy na każdym obiekcie latali możliwie jak najniżej nad zeskokiem.

Sponsor potrzebny od zaraz

Największym objawieniem konkursów w Zakopanem jest bez wątpienia Andrzej Stękała. W sobotę był mocnym punktem naszej reprezentacji, która zajęła trzecie miejsce, w niedzielę - po dobrym pierwszym skoki i nieco słabszym drugim zajął 17. miejsce w konkursie indywidualnym. Najlepsze w karierze.

21-latka z miejsca polubili wszyscy. Przyjemnie patrzyło się na to, jak cieszył się skokami. Przyjemnie się z nim rozmawiało.

- Andrzej, liczysz, że po dobrych skokach przyjdzie jakiś nowy sponsor? - zapytałem. - Jaki nowy!? To byłby dopiero mój pierwszy! Tak, ale rzeczywiście przydałoby się wsparcie - odpowiedział Stękała, który na co dzień trenuje w kadrze B Macieja Maciusiaka.



Zobacz najlepsze memy po PŚ w Zakopanem