Skoki narciarskie. Polacy mają problem ze sprzętem? Klimowski: - Widzimy jak wyglądają kombinezony rywali. Próbujemy gonić czołówkę

- Pracujemy nad tym, żeby nasze kombinezony były tak dobre jak te skoczków z czołówki, bo trochę zostaliśmy z tyłu. Bardzo Kamilowi Stochowi współczuję: przyłożył się do przygotowań bardzo solidnie, a tu w sezonie jeden niewypał, drugi. I coś puściło. Musiał odreagować - mówi Sport.pl Zbigniew Klimowski, drugi trener kadry, odpowiadający też za przygotowanie kombinezonów
O tym, że Polacy mają jakiś problem ze sprzętem, pierwszy powiedział głośno Maciej Kot, po fatalnych dla polskiej kadry konkursach w Engelbergu. - Odstajemy pod tym względem, ale to ma się zmienić przed Turniejem Czterech Skoczni, szykujemy nowe stroje - mówił o kombinezonach Polaków. Oczywiście nie to jest główną przyczyną zapaści polskiej kadry na początku sezonu. Ale ma znaczenie: świadomość, że rywale mają lepszy sprzęt, działa na psychikę, a to jest sport w którym właściwie każdy problem zaczyna się w głowie. I jeden problem wywołuje całą lawinę kolejnych.

W ostatnich latach polska kadra była w wojnie sprzętowej w czołówce, to ona zbijała rywali z tropu swoimi nowinkami i kazała innym ekipom zgadywać, czy np. specjalne kostki przy wiązaniach Kamila Stocha i innych polskich skoczków w Soczi były tylko blefem, czy rzeczywiście działały. Ale po igrzyskach to rywale zaczęli mocny kontratak. A naprawdę daleko uciekli w obecnym sezonie, po nowym rozdaniu, jakim było wprowadzenie nowego systemu kontroli kombinezonów. Bardzo rygorystycznego w porównaniu do poprzednich reguł. Stroje są sprawdzane na górze skoczni, a nie dopiero po skoku. Kontrolerzy mają specjalną maszynkę, która sprawdza czy kombinezon nie odstaje za bardzo od ciała. Przede wszystkim w kroku, bo opuszczając go można w powietrzu zyskać najwięcej. Polacy byli wielkimi zwolennikami nowego systemu, Łukasz Kruczek podczas mistrzostw świata w Falun przekonywał, że tylko tak można zniechęcić do niedozwolonego naciągania kombinezonów przed skokiem w taki sposób, żeby jak najlepiej niosły w powietrzu. - Myśleliśmy, że rywale będą się bać dyskwalifikacji tak samo mocno, jak boją się nasi skoczkowie. A inni się aż tak nie bali. I pokombinowali, a my zostaliśmy w średniowieczu. Nasi mają krok ciągle wysoko, a wystarczy spojrzeć choćby na Norwegów, żeby zobaczyć, że jednak mimo kontroli można coś ugrać. W innych ekipach znaleźli dobre sposoby, żeby kombinezon spełniał wszystkie normy gdy skoczek jest wyprostowany, ale w locie jednak trochę mocniej pomagał - mówi jedna z osób związanych z kadrą.

- Tak, widzimy jak nisko schodzą stroje np. Norwegów, analizujemy. Wprowadzaliśmy już poprawki, ale dalej szukamy rozwiązań - mówi Sport.pl Zbigniew Klimowski, drugi trener polskiej kadry, odpowiadający za przygotowanie sprzętu. - Ostatnie kombinezony, zwłaszcza Kamila Stocha, choćby ten z Engelbergu, wyglądają już całkiem fajnie. Ale rezerwa jeszcze jest. To jest trudne zadanie, musimy się naprawdę pilnować. Borek Sedlak (były czeski skoczek - red.) który pomaga od tego sezonu w kontroli sprzętu, jest bardzo konsekwentny. Ale wiadomo, że zawsze się znajdą chętni by zaryzykować: zawsze jest jakiś sposób, by na górze poukładać sobie strój tak, żeby przeszedł kontrolę - mówi Klimowski.

To właśnie Klimowski ze wszystkich trenerów w sztabie kadry najdłużej pracuje z Kamilem Stochem, to on uczył go skoków w klubie z Zębu. - Nie chcę analizować występów Kamila w Engelbergu, bo w ostatni weekend nie byłem tam, tylko na Pucharze Kontynentalnym w Rovaniemi. Ale słyszałem oczywiście słowa Kamila o tym jak jest dziś słaby psychicznie i zagmatwany w swoich problemach z formą. To przykre, współczuję mu, bo wiem jak solidnie się przygotowywał do tego sezonu. A tu jeden niewypał, drugi. I coś puściło. On też musi odreagować. A ludzie muszą zrozumieć, że człowiek to tylko człowiek, że nie będziemy zawsze wygrywać, że jest też życie poza skocznią, a w nim różne problemy, o których sportowcy nie mówią. Może o czymś nie wiemy. Ale ambicji Kamilowi nadal nie brakuje. Potrzebuje dwóch, trzech konkursów na dobrym poziomie. Potem pójdzie z górki. On miewa dobre skoki, jest się od czego odbijać - mówi Klimowski.

Skoczkowie kadry do środy mają trenować w Zakopanem, po treningach trener Łukasz Kruczek poda nazwiska pięciu, którzy pojadą na zaczynający się 28 grudnia Turniej Czterech Skoczni.

Hipsterskie skoki narciarskie, czyli narty zjazdowe na "Planicy", udana podróbka Wielkiej Krokwi. Najlepsze amatorskie skocznie