Sport.pl

PŚ w skokach. Cesarzowi, co cesarskie - brawo Freund!

1729 - to liczba punktów zdobytych w zakończonym w niedzielę sezonie PŚ w skokach przez Severina Freunda i Petera Prevca. Po najlepszym finale w 36-letniej historii cyklu Kryształową Kulę odebrał Niemiec, bo tej zimy wygrał dziewięć konkursów, a Słoweniec tylko trzy.
2,8 pkt w końcowej nocie niedzielnych zawodów zabrakło Prevcowi do szczęścia. Srebrny i brązowy medalista Igrzysk Olimpijskich w Soczi, srebrny i brązowy medalista MŚ w Val di Fiemme, trzeci zawodnik ostatniej edycji Turnieju Czterech Skoczni i drugi skoczek poprzedniego sezonu Pucharu Świata miał wspaniałą okazję, by po raz pierwszy w swej karierze wygrać coś wielkiego. Na półmetku lotów kończących sezon prowadził i był wirtualnym liderem PŚ. Ale w rundzie finałowej nie zdołał odpowiedzieć na kapitalny wynik - 244 m - swojego kolegi z reprezentacji, Jurija Tepesa. Przy dużo gorszym wietrze uzyskał też świetne 233,5 m. Wygrałby i zdobył Kryształową Kulę, gdyby pofrunął 2,5 m dalej.

Prevca żal, ale czy nie żal byłoby Freunda? Słoweniec 14 razy w sezonie stanął na podium, wygrywając trzy konkursy, sześciokrotnie zajmując drugie i pięciokrotnie trzecie miejsce. Niemiec na "pudło" wskoczył 15 razy - wygrał dziewięć startów, raz były drugi i pięciokrotnie trzeci. Nie było w historii Pucharu Świata zawodnika z tyloma zwycięstwami i miejscami na podium, który na koniec musiałby się zadowolić drugim miejscem. Przykro byłoby po tak wspaniałym sezonie pamiętać Niemca jako najlepszego w dziejach PŚ zawodnika sklasyfikowanego na drugiej pozycji.

Zwłaszcza że Freund miał pecha, gdy w Titisee-Neustadt stracił niemal pewne zwycięstwo i 100 punktów (wyraźnie prowadził po pierwszej serii) przez dyskwalifikację za zbyt długie narty. Nie punktował też w Sapporo, gdzie nie poleciał, a Prevc zdobył tam 160 punktów za zwycięstwo i trzecie miejsce. Zresztą, ze Słoweńcem walkę na ostatniej prostej Freund już raz przegrał. Przed rokiem, za plecami pewnego wtedy Kryształowej Kuli Kamila Stocha, panowie do końca bili się o drugie miejsce w klasyfikacji generalnej sezonu. Finałowe zawody wygrał Prevc, Freund był drugi i Słoweniec okazał się lepszy o zaledwie dziewięć punktów.

Sam Freund, zajmując dopiero siódme miejsce w niedzielnych zawodach, długo myślał, że znajdzie się w towarzystwie wielkich przegranych. W historii PŚ siedem razy zdarzyło się, że Kryształowej Kuli nie odbierał zawodnik, który wygrał najwięcej startów w sezonie.

Oto ich zestawienie:

1979/1980: Armin Kogler wygrał pięć konkursów, w "generalce" był o 18 pkt gorszy od Huberta Neupera, który zanotował trzy zwycięstwa

1980/1981: Roger Ruud wygrał pięć razy, ale czterech punktów zabrakło mu, by wygrać walkę o PŚ z triumfującym tamtej zimy trzykrotnie Koglerem

1981/1982: Neuper i Horst Bulau wygrali po trzy razy, ale w końcowej klasyfikacji lepszy od pierwszego o 15, a od drugiego o 29 pkt okazał się mający dwa zwycięstwa Kogler

1993/1994: Jens Weissflog mimo siedmiu zwycięstw ustąpił o 93 pkt Espenowi Bredesenowi, który wygrał tylko cztery razy. W tamtym sezonie punktowano już po nowemu, czyli jak teraz, przyznając zwycięzcy zawodów 100 pkt

1997/1998: po pięć wygranych mieli Kazuyoshi Funaki i Masahiko Harada, cztery zwycięstwa odniósł Primoż Peterka i to on zdobył Kryształową Kulę. Funakiego wyprzedził o 19 pkt, Haradę o 133 (przed nim był jeszcze Andreas Widhoelzl, który - jak Peterka - miał cztery wygrane konkursy)

2002/2003: Sven Hannawald wygrał sześć startów, ale w walce o końcowy triumf stracił 118 pkt do mającego trzy zwycięstwa Adama Małysza

2003/2004: Roar Ljoekelsoey odniósł siedem zwycięstw, a Janne Ahonen tylko trzy, ale Kryształową Kulę odebrał Fin, wyprzedzając Norwega o 10 pkt.

W erze obowiązującego obecnie regulaminu punktowania różnica między Ahonenem i Ljoekelsoeyem była do niedzieli najmniejszą, jaką zanotowano między dwoma najlepszymi skoczkami sezonu. Cieszy, że Prevc i Freund stworzyli nam jeszcze wspanialszą historię. I - przy całej sympatii dla Słoweńca - cieszy, że pasjonującą walkę wygrał Niemiec, bo to on bardziej zasłużył na Kryształową Kulę.



Więcej o:
  • Skoki - Puchar Świata

    lp. zawodnik punkty
    1 Stefan Kraft 1613
    2 Karl Geiger 1495
    3 Dawid Kubacki 1131
    4 Ryoyu Kobayashi 1099
    5 Kamil Stoch 895
    6 Marius Lindvik 834
    7 Stephan Leyhe 828
    8 Daniel Andre Tande 695
    9 Peter Prevc 644
    10 Piotr Żyła 604
    37 Jakub Wolny 58
    43 Maciej Kot 37
    46 Stefan Hula 31
    51 Aleksander Zniszczoł 18
    61 Klemens Murańka 8

    • Lider PŚ
  • Skoki - Puchar Narodów

    lp. kraj punkty
    1 Austria 4720
    2 Niemcy 4578
    3 Norwegia 3975
    4 Polska 3832
    5 Słowenia 3437
    6 Japonia 3123
    7 Szwajcaria 698
    8 Czechy 335
    9 Finlandia 229
    10 Rosja 155
    11 Bułgaria 48
    12 Kanada 20
    13 USA 14
    14 Estonia 11
    15 Kazachstan 9
    16 Włochy 0
    16 Korea 0
    16 Ukraina 0

    • Lider PŚ
  • Skoki - TCS

    lp. zawodnik punkty
    1 Dawid Kubacki 1131.6
    2 Marius Lindvik 1111
    3 Karl Geiger 1108.4
    4 Ryoyu Kobayashi 1096
    5 Stefan Kraft 1086
    6 Johann Andre Forfang 1051
    7 Domen Prevc 1050.9
    8 Peter Prevc 1048.8
    9 Daiki Ito 1039
    10 Stephan Leyhe 1037.5
    13 Kamil Stoch 1023.6
    14 Piotr Żyła 1016.7
    31 Maciej Kot 571.9
    35 Stefan Hula 506

    • Lider turnieju
Komentarze (29)
PŚ w skokach. Cesarzowi, co cesarskie - brawo Freund!
Zaloguj się
  • scierplaminoga

    Oceniono 100 razy 72

    hahahaha karma to "kurtyzana", syn Tepesa, pozbawia Słowenie kryształowej kuli. Macie za swoje, było nie lecieć w kulki z sędziowaniem

  • malwaa93

    Oceniono 40 razy 36

    Freund był najlepszy w tym sezonie, należało się.

    Słoweńcy przekombinowali ^^

  • mundek871

    Oceniono 30 razy 30

    Objektywnie wygrał najlepszy skoczek sezonu. Czasem tak bywa w sporcie.

  • glomek

    Oceniono 61 razy 29

    pisanie, ze kogos szkoda, bo wygral wiecej konkursów jest bez sensu. skoro bardziej zasluzyl ten kto wygral wiecej to dlaczego nie wprowadzono zasad, iz to liczba zwyciestw decyduje o wygraniu kuli?
    podobnie z japonią. skoro Prevc nie zasluzyl, bo 160pkt zrobil w japonii, to moze za tamte konkursy nie powinno sie ich przyznawac?
    takie dywagacje przypominaja mi krytyke C. Wozniacki, ktora smiala prowadzic w klasyfkacji WTA, mimo ze nie wygrala zadnego turnieju wielkiego szlema.

  • gregman77

    Oceniono 28 razy 22

    freunda za uszy ciągnęli? a jakie noty otrzymał prevc za ostatni skok? 4x30 i jedna 19,5- gdy skok był stylowo słabszy np. od stocha? to kogo ciągnęli?

  • polonista_1911

    Oceniono 9 razy 7

    "Przykro byłoby po tak wspaniałym sezonie pamiętać Niemca jako najlepszego w dziejach PŚ zawodnika sklasyfikowanego na drugiej pozycji."
    A co z Kazuyoshim Funakim? Sezon 1997/98 miał kapitalny, zdobył srebro i dwa złota na Igrzyskach Olimpijskich (indywidualnie i w drużynie), złoto na MŚ w lotach, wygrał Turniej Czterech Skoczni... tylko zabrakło mu zwycięstwa w klasyfikacji generalnej, uległ Peterce tylko o 19 punktów...

  • 1group

    Oceniono 9 razy 5

    W Planicy faworyzowano Słoweńców,wręcz "na chama".

  • spectator_zm

    Oceniono 3 razy 1

    Freundowi ta kula należała się jak mało komu. Był bezsprzecznie najlepszy, wygrał najwięcej konkursów i byłoby wielką niesprawiedliwością, gdyby to przegrał na finiszu!
    Na całe szczęście pomógł mu Tepes i sprawiedliwości stało się zadość.
    Prevc ciułał punkty, jeździł gdzie się da, by je zbierać i zapłacił za to cenę bardzo wysoką. Nie zdobył medalu w Falun i nie sięgnął po wielką kulę. Musi zadowolić się tylko małą.
    Skoki narciarskie to chyba jedyna taka dyscyplina, gdzie niczego nie można wykalkulować. Wszelakie spekulacje zawsze biorą w łeb, bo po wyjściu z progu nigdy nie wiadomo jak daleko się poleci, w którym miejscu wyląduje i które miejsce zajmie. Tym samym nie można stosować żadnych taktycznych przekrętów, by się komuś podkładać, czy coś odpuszczać. Zbyt wiele czynników składowych decyduje o ostatecznej nocie.
    Cieszę się, że Prevc zniósł to po męsku. Nie miał żalu do Tepesa, że jego genialny skok w drugiej serii zabrał mu KK. Jest jeszcze młody i z pewnością wkrótce swój cel zrealizuje, bo to znakomity skoczek. Tym razem jednak to Freund był lepszy i zasłużenie zgarnął ten puchar.
    Trzeba przyznać, że zdobycie ponad 1700 pkt i to prze dwóch zawodników w sezonie to rzecz niebywała i absolutnie spektakularna. Nawet trzeci Kraft zdobył ich prawie 1600. To świadczy tylko o tym, jak tegoroczny sezon został zdominowany przez tych trzech zawodników. Reszta tak naprawdę była tłem z pojedynczymi przebłyskami z reguły zadowalając się jedynie ochłapami...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX