PŚ w Planicy. Prevc kontra Freund w najlepszym finale w historii

Od sezonu 1993/1994, kiedy w Pucharze Świata zaczęto przyznawać 100 punktów za zwycięstwo, tylko pięć razy walka o Kryształową Kulę trwała do ostatniego konkursu. W niedzielę w Planicy Peter Prevc może zostać autorem najwspanialszego pościgu w historii. Świetny w ostatnich tygodniach Severin Freund musi bronić się przed atakiem Słoweńca, który traci do niego już tylko 44 punkty. Relacja na żywo w Sport.pl o godz. 10
Trzy lata temu Anders Bardal zdobył Puchar Świata, wyprzedzając o 58 punktów Gregora Schlierenzauera. To była najmniejsza różnica między pierwszym i drugim zawodnikiem "generalki" od 2004 roku. Ale w konkursie kończącym tamten sezon emocji praktycznie nie było. Bardal przystąpił do niego, mając 100 punktów przewagi nad Schlierenzauerem. Bez oglądania się na to, co zrobi Austriak, musiał zdobyć choć jeden punkt, czyli zająć 30. miejsce w 31-osobowej stawce.

Latają i (nie) liczą

W niedzielę czekają nas emocje podobne do tych, jakie w sezonie 2003/2004 zgotowali w końcówce Janne Ahonen i Roar Ljoekelsoey. A nawet większe. Wtedy przed finałowym konkursem w Oslo Fin wyprzedzał Norwega o 78 punktów. Ljoekelsoey wygrał, ale Ahonen się obronił, zajmując ósmą pozycję. Ostatecznie okazał się lepszy o zaledwie 10 punktów. Teraz różnica między Prevcem i Freundem może być jeszcze mniejsza.

Gdyby niedzielny konkurs zakończył się tak, jak piątkowy - Prevc wygrał i zdobył 100 pkt, Freund był czwarty, zarabiając 50 pkt - to Kryształową Kulę zgarnąłby Słoweniec, pokonując Niemca o sześć punktów. Taka różnica dzieliła Andreasa Goldbergera i Ariego-Pekkę Nikolę przed ostatnim konkursem sezonu 1995/1996. W Oslo (właśnie wtedy pierwsze w karierze zwycięstwo w PŚ odniósł tam Adam Małysz) Austriak do 1366 pkt dorzucił 50 za czwarte miejsce, a Fin - tylko 24 za 11. pozycję. Ostatecznie "Goldi" wygrał sezon różnicą 32 punktów.

- Obaj z Severinem na pewno myślimy o naszym pojedynku. On wciąż jest w lepszej sytuacji - mówi Prevc. - Nadal jestem pierwszy, ale nie liczę punktów, których potrzebuję, żeby się obronić - odpowiada Freund.

Inni liczą za niego. Bez przerwy. Jeśli Prevc wygra, Freund będzie musiał zająć co najmniej trzecie miejsce. W takim wypadku zdobędzie Puchar Świata, wyprzedzając Słoweńca o cztery punkty. Ale zmieścić się na podium mistrzowi świata z Falun będzie niesamowicie trudno.

Prevc lata genialnie, a znakomici na Letalnicy są też drugi w piątek Jurij Tepes i trzeci Stefan Kraft. W sobotniej, jednoseryjnej "drużynówce" Tepes indywidualnie miał najlepszy wynik, a Kraft był drugi. Za nimi uplasował się Prevc, a Freund był dopiero ósmy. Lepsi od niego okazali się jeszcze świetnie czujący się w Planicy Michael Hayboeck, Kamil Stoch, który wyraźnie poczuł, jak latać na słoweńskiej autostradzie (w serii próbnej pobił rekord Polski, lądując na 238. metrze), oraz Johan Andre Forfang i Piotr Żyła.

Schmitt zyskał, Freund straci?

Według bukmacherów niedziela będzie słoweńskim świętem. Firma Fortuna na zwycięzcę typuje Prevca (kurs 2), a na podium widzi też Tepesa (kurs 4 na zwycięstwo) i Krafta (4,5). Freund jest dopiero następnym kandydatem do wygranej, jego szanse są oceniane identycznie jak Hayboecka (kurs 10).

Planica 16 lat temu okazała się szczęśliwa dla Martina Schmitta. Ostatni Niemiec, który zdobył Puchar Świata, w sezonie 1998/1999 sięgnął po Kryształową Kulę dzięki udanej końcówce właśnie na tym mamucim obiekcie, na którym teraz musi bronić się Freund. Wówczas na Velikance (wtedy jeszcze tak nazywała się skocznia) rozegrano trzy konkursy. Schmitt był w nich trzeci, drugi i trzeci, a Ahonen piąty, ósmy i dziewiąty. Niemiec zdobył więc w ostatni weekend PŚ 200 pkt, a Fin - 106. Dzięki temu w końcowej klasyfikacji Schmitt był lepszy o 58 pkt. A do ostatniego konkursu przystępował już z niewielką, 27-punktową przewagą.

Na ostateczne starcie Prevc - Freund szykujemy się z apetytami na wielkie widowisko i tylko żałować możemy, że w walce o trofeum nie liczy się już Kraft. Po awarii sprzętu w Trondheim (Austriakowi w locie zepsuło się wiązanie, przez co zamiast przypieczętować zwycięstwo, ratował się przed upadkiem i zajął dziewiąte miejsce) zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni dopiero w Planicy wrócił do swej normalnej dyspozycji. Zawodnik Heinza Kuttina lata wspaniale, ale stratę do prowadzącej dwójki ma już tak dużą (165 pkt do Freunda i 121 do Prevca), że powtórki z sezonu 1997/1998 nie dostaniemy. Wtedy do ostatniego konkursu szanse na Puchar Świata mieli aż trzej zawodnicy. Prowadzący Primoż Peterka zajął siódme miejsce, ale obronił się przed atakami Kazuyoshiego Funakiego (był czwarty) i Andreasa Widhoelzla (zajął szóstą pozycję). Słoweniec wyprzedził Japończyka o 19, a Austriaka o 45 punktów. To najmniejsze różnice między trzema najlepszymi zawodnikami odkąd w PŚ punktuje się według wciąż obowiązujących reguł. Czy w niedzielę walka o Kryształową Kulę zakończy się najmniejszą w historii różnicą między dwoma skoczkami? I czy znów Słowenia będzie świętować?