PŚ w Zakopanem. Oczekiwanie na cud

Kwalifikacje przełożone na jutro, dziś treningi o 15, a dwie godziny później start konkursu drużynowego - plany organizatorów Pucharu Świata w Zakopanem brzmią raczej jak pobożne życzenia. Relacja na żywo z ?drużynówki? w Sport.pl o godz. 17.
Kiedy rano jechałem na Wielką Krokiew, tłumy ludzi w biało-czerwonych czapkach i szalikach ciągnęły już w jej stronę. Wiatr był porywisty i silny - halny bezlitośnie chłostał marzenia 22,5 tys. osób, które przyjechały w Tatry na Puchar Świata. Kogokolwiek z ludzi z doświadczeniem w skokach narciarskich pytałem, wszyscy twierdzili, że na skakanie nie ma dziś szans. Organizatorzy niezmiennie twierdzili jednak, że prognozy wskazują, iż po południu wiatr może być mniejszy. Niech żywi nie tracą nadziei. Skoki to sport dla odważnych, ale także cierpliwych.

Odwołanie wczorajszych kwalifikacji było łatwe - nie było presji telewizji i tłumu fanów. Konkursu drużynowego przełożyć się nie da, na jutro - kiedy wiatr ma ucichnąć - zaplanowany jest konkurs indywidualny. To oczywiste, że dyrektor Pucharu Świata Walter Hofer nie może po prostu ogłosić sobie, że zawody drużynowe się nie odbędą. To jest biznes, tłum ludzi kupił bilety, telewizje wydały na prawa do transmisji i sprzedały czas antenowy reklamodawcom. Presja na Hoferze jest dziś znacznie większa niż wczoraj. Zrobi wszystko, by przeprowadzić choć jedną serię konkursową. Będzie próbowanie, przekładanie, oczekiwanie. Po drugiej stronie barykady jest zdrowie i bezpieczeństwo skoczków. Oni z natury są jednak ryzykantami, więc też czują presję startu. Czekali wczoraj na kwalifikacje, które przełożono na sobotę, a potem na niedzielę. Miny mieli nietęgie, gdy w piątek ostatecznie okazało się, że na Wielkiej Krokwi skakać się nie da.

Dziś rano wiatr był jeszcze silniejszy. Wiał halny. Kiedy przewieje? Nikt tego nie wie, póki co oczekiwanie wygląda raczej na desperacki upór, niż coś mającego związek z racjonalnością. Choć prognozy mówią, że od godz. 16 będzie wiało coraz słabiej.