Turniej Czterech Skoczni. Stoch: Proszę o wstrzemięźliwość

:
-
Nie przyjechałem tutaj wygrywać. Oczywiście chciałbym, mam takie ambicje, ale wiem też, że dziś nie jestem w stanie - mówi Kamil Stoch po drugim konkursie Turnieju Czterech Skoczni, w którym zajął 15. miejsce. Polak, jako jeden z nielicznych skoczków, nie ma reklamy na kasku. - Trwają negocjacje, wszystko skomplikowała kontuzja. Może potencjalni sponsorzy myśleli, że w ogóle nie wystartuję w tym sezonie? - mówi Stoch. Kolejne zawody w Innsbrucku w niedzielę o 14. Relacja Z Czuba i na żywo w Sport.pl
RADOSŁAW LENIARSKI: Jako jedyny w polskiej kadrze, ba, jako jeden z naprawdę bardzo nielicznych na skoczni, nie ma pan logo żadnego sponsora na kasku, czyli miejscu, które należy do zawodnika i które jest dla niego niezwykle cenne.

KAMIL STOCH: Trwają w tej sprawie negocjacje. Rzeczywiście, z powodu kontuzji część potencjalnych sponsorów czy partnerów się wycofała, zaprzestała rozmów, część wstrzymała decyzje. Może myśleli, że w tym sezonie w ogóle nie wystartuję. Takie negocjacje to czasochłonna operacja, nikt nie podejmie decyzji z dnia na dzień. Zwłaszcza jeśli firma chce się związać ze mną na dwa lata lub dłużej. W każdym razie nie stało się tak, że straciłem sponsora. Po poprzednim sezonie skończył się kontrakt z dotychczasowym partnerem [była to firma 4F].

Teraz wróciliście do negocjacji?

- Nie wiem. Nie zajmuję się tym. Odsyłam do firmy marketingowej żony, która mnie reprezentuje. Odcinam się od tych kwestii całkowicie, mam ważniejsze sprawy na głowie.

Właśnie nastał nowy rok. Jak spędził pan sylwestra?

- Zjadłem oficjalną kolację, ładnie się ubrałem, wypiliśmy kulturalnie po piwie i o 23 poszedłem spać. Byłem zmęczony i bardziej niż zabawy potrzebowałem snu.

Po raz pierwszy od pięciu lat znalazł się pan w czwartek poza najlepszą dziesiątką w Garmisch-Partenkirchen. Po prostu za wcześnie w pana przypadku na wygrywanie?

- Tak, zdecydowanie za wcześnie. Choć jeżeli przyszłaby wygrana, to przyjmę ją z otwartymi rękami. Ale nie ma co się napalać na zwycięstwa już w tej chwili. Proszę wszystkich o wstrzemięźliwość. I niestawianie mnie na pierwszym miejscu. W Oberstdorfie było fajnie [Stoch w drugiej serii awansował z 12. miejsca na 4.], ale jeszcze czeka mnie sporo pracy, by podnieść poziom. Do startów w tej chwili podchodzę spokojnie. Ale jestem zadowolony, bo jak na obecną sytuację, na to, że przyjechałem na turniej bez dobrego przygotowania, skaczę poprawnie. Z obu konkursów jestem zadowolony. Myślałem, że będzie znacznie, znacznie gorzej. Jasne, tu, w Ga-Pa, nie ustrzegłem się błędów, nie trafiałem na dobre warunki wiatru w obydwu seriach.

No właśnie - wiatr. Tylko Anders Bardal miał gorsze...

- To nie pomaga. Nie mam jednak zamiaru się żalić na warunki. Przede wszystkim nie przyjechałem tutaj wygrywać. Oczywiście chciałbym, mam takie ambicje, ale wiem, że na chwilę obecną nie jestem w stanie. Muszę bardzo spokojnie podejść do sytuacji i krok po kroku robić to, co sobie założyłem.

Ten pierwszy skok był najsłabszy ze wszystkich ośmiu, które pan tutaj oddał. Może jest to związane z przerwą od skakania i z intensywnością TCS?

- Chyba rzeczywiście mój pierwszy skok konkursowy był najsłabszy. Miałem problemy z pozycją na dojeździe. W ostatnim skoku skorygowałem i wszystko wróciło do porządku. Po kilkunastu skokach tej zimy muszę ustabilizować każdy element. Na pewno nie jest to związane z intensywnością TCS. Jestem dobrze przygotowany do sezonu pod względem fizycznym, i psychicznym też. Nie sądzę, aby dwa konkursy miały mnie zmęczyć.

W Oberstdorfie ten drugi skok był wspaniały. Liczył pan chyba na powtórkę?

- Tak. Niestety, tak dobry mi się nie przytrafił po raz drugi. Ale wciąż wierzę, że ze skoku na skok będę coraz śmielszy i pewniejszy.

W pierwszej piątce w Garmisch-Partenkirchen jest tylko jeden skoczek z najlepszej piątki w Oberstdorfie - Peter Prevc. Czy TCS ma faworyta?

- Nie odważyłbym się powiedzieć, że ma jednego faworyta. Jest ich kilku. To szersza grupa dobrych skoczków, i żeby z nimi rywalizować, trzeba dobrze skoczyć w kwalifikacjach. To daje pewność, że są takie same warunki do skakania. Jacobsen, zwycięzca z Ga-Pa, miał ostatnio trudne chwile, ale jest bardzo utytułowany. Wygrywał TCS. Triumfował w Ga-Pa. Cieszę, się, że skacze teraz tak dobrze.

W czwartek Stoch był 15. w Garmisch-Partenkirchen. W Turnieju Czterech Skoczni zajmuje 10. miejsce

Ile za reklamę na kasku Stocha?

Ewa Bilan-Stoch, żona i menedżerka najlepszego polskiego skoczka, powiedziała kilka dni temu w "Super Expressie", że rozmowy ze sponsorem, który miał wykupić miejsce na kasku Stocha, upadły po jego kontuzji. Firma przestraszyła się operacji stawu skokowego skoczka i tego, że nie wiadomo, kiedy wróci do formy. Ile może być warte miejsce reklamowe na kasku dwukrotnego mistrza olimpijskiego? Adam Małysz w szczytowym momencie kariery od Red Bulla dostawał - według nieoficjalnych informacji - pół miliona złotych rocznie. Ale przez kilka lat stawki mogły pójść w górę. Małysz swoje pierwsze kontrakty zawierał chałupniczymi metodami - jego menedżer Eddi Federer nie podpisywał nawet żadnych dokumentów, wszystko odbywało się "na słowo". Zdaniem żony Stocha w końcu uda się dojść do porozumienia z jedną z zainteresowanych firm.