PŚ w Niżnym Tagile. Szturc: Żyła przeskoczył problem

:
-
- To jeszcze nie są te skoki, na które w wykonaniu Piotrka czekamy - mówi Jan Szturc po 10. miejscu Piotra Żyły w konkursie Pucharu Świata w Niżnym Tagile. Odkrywca talentu Żyły przekonuje, że jedyny Polak, który nie zawodzi pod nieobecność kontuzjowanego Kamila Stocha, ma jeszcze duże rezerwy i jest blisko wyeliminowania błędów. To samo trudno powiedzieć o naszych pozostałych zawodnikach. Relacja na żywo z niedzielnego konkursu w Sport.pl o godz. 14.30
Piotr Żyła dziesiąty w pierwszym konkursie w Niżnym Tagile - jego forma poszła w górę - czy skacze na takim poziomie, jak przed tygodniem, a wyżej jest z powodu braku w Rosji takich zawodników jak Roman Koudelka, Simon Ammann czy Noriaki Kasai?

- Pierwsze w tym sezonie miejsce Polaka w najlepszej "dziesiątce" trzeba docenić, ale też trzeba powiedzieć, że to jeszcze nie są te skoki, na które w wykonaniu Piotrka czekamy. On wciąż popełnia sporo błędów. Szczególnie na progu. Ale jeżeli je skoryguje, to "dziesiątka" będzie pewna, a będzie walczył o miejsca w "szóstce". Ja po sobocie jestem zadowolony, bo skocznia w Niżnym Tagile jest bardzo trudna, tam każdy błąd waży szczególnie dużo. A skoro na takim obiekcie Piotrek zajmuje 10. miejsce, to taki wynik na pewno bardzo go zmotywuje. Po analizach swoich skoków z trenerami w niedzielę ruszy z wiarą i może być wyżej.

Co konkretnie Żyła robi źle?

- Trochę spóźnia wyjście z progu, a przede wszystkim odbicie kieruje za bardzo do przodu. Biodro nie pracuje tak, jak powinno. On ma ogromne możliwości. Jeśli upora się z błędami, to będzie bardzo mocny.

W dwa tygodnie, jakie zostały do Turnieju Czterech Skoczni, Łukasz Kruczek zdąży Żyłę poprawić?

- Myślę, że tak. Piotrek już przed wyjazdem do Niżnego Tagilu prezentował się bardzo dobrze na treningu w Zakopanem. W Rosji trochę się znów pogubił, bo tam mu się skacze naprawdę ciężko. Nie leży mu skocznia, nie jest stabilny na dojeździe, to ma wpływ na odbicie. Przed następnym weekendem w Engelbergu na pewno kadra znów potrenuje na Wielkiej Krokwi i będzie szansa, żeby się ustabilizować.

Tydzień temu Żyła był 15. w Lillehammer. Mówił pan wtedy, że nie odlatuje w ostatniej fazie, bo w niej popełnia błędy. Z nią już nie ma problemu?

- One nadal są. To jest konsekwencją problemów na progu. W sobotę w drugiej fazie Piotrkowi znów brakowało metrów, bo biodro za bardzo szło do narty. Ale on naprawdę za chwilę powinien już utrzymywać załamanie w biodrze. Jeżeli na progu dopcha to biodro nogami, to lepiej poczuje narty w powietrzu i z tego odleci.

Cały czas wierzy pan, że odlecą też koledzy Żyły? Na razie, pod nieobecność leczącego kontuzję Kamila Stocha, przyzwoicie spisuje się tylko Żyła. W Niżnym Tagile reszta kadry chyba znów zawodzi?

- Pierwsze punkty w tym sezonie wywalczył Dawid Kubacki.

Ale liczyliśmy na więcej niż 23. miejsce, po tym, jak wszystkie trzy treningi skończył w czołowej "10", a w kwalifikacjach był trzeci.

- To prawda, apetyty były dużo większe. Maciek Kot też nie zrobił wielkiego wrażenia [był 26.]. Widać, że brakuje mu pewności przy odbiciu. To nie są skoki, do jakich nas już przyzwyczaił. Na pewno poniżej swoich możliwości skoczył też Janek Ziobro, który był 31. Szkoda, że do miejsca w "30" zabrakło mu 0,2 punktu.

Nie sądzi pan, że to żadne pocieszenie? Zawodnik, który prawie równo rok temu wygrał konkurs w Engelbergu, a w drugim zajął trzecie miejsce, teraz nie punktuje w konkursie wcale nie obsadzonym najlepiej.

- To prawda, musimy wymagać od Ziobry więcej. Ale co nam zostaje? Musimy czekać i liczyć, że ustabilizuje się na dojeździe i wyeliminuje błędy, jakie popełnia na progu. On potrzebuje kilku treningów. Ma moc odbicia, ale technicznie jeszcze nie jest poukładany. Klimek [Klemens Murańka był 35.] też potrzebuje spokojnej pracy, bo widać, że nie kończy odbicia nogami, że nie ma dynamiki, nie ma mocnego odejścia od progu, które on przecież ma, kiedy jest w formie. Nasi chłopcy nadal nie są wyskakani i dlatego wciąż brakuje im pewności. A bez niej trudno odlatywać.

Dokąd w niedzielę doleci Żyła? Zna go pan doskonale - jest szansa, że sobotni wynik go uskrzydli i szybko pozwoli jeszcze się poprawić?

- W sobotę on się skokami cieszył, było widać, że jest z nich zadowolony. Poradził sobie, choć na treningach i w kwalifikacjach się męczył. Czyli przeskoczył jakiś problem, a to ważne ["Ni cholery mi się ta skocznia nie podoba" - mówił Żyła przed zawodami]. Skoro w jeden dzień od treningów do zawodów znacznie się poprawił, to w niedzielę może lepiej skontrolować swoje odbicie i zyskać kilka pozycji w stosunku do tego 10. miejsca.



Do którego skoczka narciarskiego jesteś najbardziej podobny? [PSYCHOTEST]