Skoki narciarskie. Lepistoe wraca do skoków. Jedzie na obóz z Ahonenem i Ollim

Były trener Adama Małysza, Fin Hannu Lepistoe, po kilkuletniej przerwie wraca do zawodu. 68-letni szkoleniowiec będzie trenerem Jane Ahonena i Harriego Ollego - donoszą fińskie media. Relacja z zawodów PŚ w Niżnym Tagile na żywo w sobotę w Sport.pl i aplikacji Sport.pl LIVE od godz. 16.
Lepistoe, który zajmował się ostatnio komentowaniem skoków w fińskim Eurosporcie wraz z synem Kalle, przeszedł na emeryturę w marcu 2011 roku, kiedy ze skakania zrezygnował Adam Małysz. Jednak według fińskich mediów do doświadczonego szkoleniowca zgłosili się Ahonen i Harri Olli, którzy chcieliby trenować pod jego okiem.

- Musiałem się z tym przespać - zaznaczył Hannu Lepistoe. - Gdy o pomoc proszą cię tacy zawodnicy, trudno jest odmówić - przyznał.

Fiński szkoleniowiec zaznaczył jednak, że na razie nie składał żadnych długoterminowych deklaracji. Konkretne decyzje mogą zapaść dopiero po obozie w Vuokatti, na który w przyszłym tygodniu wybiera się trójka Finów.

- Pierwszy przyjedzie Janne, a następnego dnia Harri. Może to nie jest najlepszy pomysł, ale to nieistotne. Najważniejsze, że będą tam razem ze mną. W Vuokatti będziemy mieszkać w jednym domku, ale w oddzielnych pokojach - żartował Lepistoe.

- Jestem zafascynowany tym wyzwaniem, nie ukrywam tego. Skoki narciarskie to sport techniczny, a obaj są utalentowani. Umiejętności nie zanikają - stwierdził doświadczony szkoleniowiec, który do sprawy podchodzi bardzo optymistycznie.

- Wyjazd na obóz nie jest jednoznaczny z tym, że wrócę do codziennej pracy jako trener. Niczego nie obiecuję, ale też niczego nie wykluczam - zakończył.

Lepistoe był szkoleniowcem polskiej kadry skoczków w latach 2006-2008. Pod jego wodzą do najwyższej formy wrócił Adam Małysz, który zdobył złoty medal mistrzostw świata i po raz czwarty wygrał cykl Pucharu Świata. Później Fin był osobistym trenerem Małysza. Polski skoczek sięgnął wtedy dwukrotnie po srebrny medal na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Vancouver i brązowy medal mistrzostw świata w Oslo na skoczni normalnej.

Za co kochamy Piotra Żyłę (poza skokami) [THE BEST OF]