Skoki narciarskie. Nie zobaczymy punktów za wiatr i not sędziowskich

- Na konferencji Międzynarodowej Federacji Narciarskiej postanowiono m.in. uprościć sposób pokazywania skoków w telewizji - informuje Sport.pl przebywający w Zurychu prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner. Działacze FIS uznali, że widzom nie warto prezentować punktów za wiatr oraz not, jakie skoczkowie otrzymują od sędziów. Start nowego sezonu Pucharu Świata 22 listopada w Klingenthal.
Podczas gdy skoczkowie szykują się do zawodów kończących cykl Letniej Grand Prix (ostatni konkurs w sobotę w Klingenthal), działacze wprowadzają ostatnie zmiany przed zimą. Najważniejsi ludzie FIS-u i krajowych federacji zebrali się w szwajcarskim Zurychu. - To jest tradycyjna, jesienna konferencja Międzynarodowej Federacji Narciarskiej. Spotykają się różne komisje, m.in. komisja skoków. Zawsze bierzemy w tym udział, załatwiamy sprawy związane m.in. z zawodami w Polsce - tłumaczy Tajner.

W Szwajcarii tym razem ustalono m.in., że w przyszłym roku zawody LGP w Wiśle odbędą się 31 lipca i 1 sierpnia, a ponadto potwierdzono wszystkie ustalone wcześniej zawody w Polsce - Puchary Świata w Wiśle i Zakopanem, a także Puchary Kontynentalne oraz FIS Cup i Carpathian Cup.

Polatają po nowemu

Tyle w sprawach polskich. Ciekawiej w Zurychu dzieje się w kwestiach ogólnych. Przede wszystkim potwierdzono, że w najbliższym sezonie według nowych zasad będą rozgrywane konkursy lotów narciarskich. Tak jak w pierwszej fazie Letniej Grand Prix, kiedy system testowano, na końcowy wynik każdego konkursu poza dwiema seriami głównymi będzie się składała jeszcze jedna, kwalifikacyjna. Po kwalifikacjach zawodnicy będą dzieleni na grupy, w których w pierwszej serii będą walczyć o awans do rundy finałowej.

I w lotach, i w skokach wszyscy mają startować ze specjalnymi ochraniaczami na kręgosłup. - Wkładki pod kombinezon testowano w trakcie LGP i chociaż kontuzje kręgosłupa w skokach praktycznie się nie zdarzają, FIS postanowił dmuchać na zimne - mówi Tajner.

Wyczyszczą nam ekrany

Najwięcej prezes PZN ma do powiedzenia o rewolucji, jaką Międzynarodowa Federacja Narciarska wprowadzi w życie kibiców-telewidzów.

- Telewizja będzie pokazywała wyniki w uproszczony sposób. Nie będą prezentowane pomiary wiatru i punkty dodatnie albo ujemne za warunki czy belkę startową, nie będą też już pokazywane oceny sędziów - zdradza prezes. - Na ekranach będzie wyświetlane tylko imię, nazwisko, narodowość, długość skoku, nota ogólna i zajmowane aktualnie miejsce - dodaje.

Skąd takie decyzje? - Uznano, że za dużo tych informacji było i ludzie się w tym gubili - mówi Tajner.

Obrazka z notami sędziowskimi na ekranie kibice skoków narciarskich już nie zobaczą


Czy brak danych nie utrudni jednak odbioru zawodów i nie zwiększy u widzów już i tak pojawiających się podejrzeń o manipulowanie wynikami? - Dostęp do wszystkich informacji będą mieli komentatorzy. Uznano, że oni najlepiej będą widzom wyjaśniać sytuację - informuje prezes PZN. - Gdyby komentatorzy tych informacji nie widzieli, byłoby to niezrozumiale. A tak, nie ma się czym martwić - przekonuje Tajner.

Cóż wypada wierzyć, że komentatorzy staną na wysokości zadania. Choć mimo wszystko szkoda, że telewidzowie sami nie będą mogli sprawdzać choćby tego czy Simon Ammann znów nie nabrał sędziów na swój pozorowany telemark.