Skoki narciarskie. Szturc: Teraz Żyła uwierzy

- Teraz Piotrek w pełni uwierzy w swoje możliwości, nie będzie się bał myśleć o wielkich rzeczach - mówi po sensacyjnym zwycięstwie Piotra Żyły w Oslo jego klubowy trener, Jan Szturc. Na skoczni Holmenkollbakken Polak zajął pierwsze miejsce wspólnie z Gregorem Schlierenzauerem. Za nimi uplasowali się Robert Kranjec i Kamil Stoch. - Aż szkoda, że ten sezon się kończy, bo w tej chwili Żyła jest w doskonałej, życiowej formie, mógłby długo rządzić na skoczniach razem z Kamilem - twierdzi Szturc.
Po pierwszej serii zawodów rozgrywanych w Holmenkollen, na przedmieściach Oslo, Żyła był trzeci. Za nim plasował się Schlierenzauer, a na prowadzeniu był Kranjec przed Stochem. Żyła, który już w poprzednich konkursach prezentował wysoką formę, znakomicie wytrzymał presję i w finale nie tylko obronił miejsce na podium, ale sensacyjnie wygrał zawody.

- Na pewno odczuwał stres, dla niego walka o takie cele to nie jest codzienność. Ale widać, jak świetnie potrafi sobie radzić z emocjami - ocenia Szturc.

Szkoleniowiec, który prowadzi Żyłę w Wiśle Ustroniance, przekonuje, że wielkim sukcesem swojego podopiecznego nie jest bardzo zaskoczony. - Liczyłem, że Piotrek wskoczy na podium już w Trondheim. Widzę, że od dłuższego czasu jego skoki są długie i stają się powtarzalne. Świetnie, że w Oslo, w Holmenkollen, czyli w kolebce narciarstwa, on znalazł się na podium Pucharu Świata po raz pierwszy w swojej karierze. A zwycięstwo, do tego ex aequo ze zdobywcą Kryształowej Kuli Gregorem Schlierenzauerem, to znakomity wynik - cieszy się wujek i pierwszy trener Adama Małysza.



Szturc wierzy, że w Planicy Stoch i Żyła mogą dokonać tego, czego byli bliscy w Oslo. W Norwegii drugi po pierwszej serii Stoch ukończył zawody na czwartym miejscu, a spadł na nie po słabszym skoku oddanym z belki startowej obniżonej na prośbę trenera Łukasza Kruczka. - Niestety, Łukasz poszedł va banque, decyzje o obniżeniu belki nie zawsze się opłacają. Trudno, nie ma co szukać winnych, trener na pewno chciał jak najlepiej, a to, co się nie udało teraz, może się udać w Planicy - twierdzi Szturc.

W to, że Żyła w ostatni weekend sezonu pokaże formę z Holmenkollen, jego trener wierzy, bo jak twierdzi, współrekordzista Polski w długości lotu narciarskiego (232,5 m Żyła osiągnął w Vikersund w 2012, a Stoch - w 2013 roku) "ma niesamowicie mocne odbicie, a teraz, kiedy idzie ono w odpowiednim kierunku, będzie odlatywał bardzo daleko". Z kolei Stoch ma znów walczyć o zwycięstwa choćby dlatego, że swoim czwartym miejscem w Oslo zupełnie się nie przejął.

- Było widać, jak bardzo cieszył się sukcesem Piotrka. W naszej kadrze panuje naprawdę znakomita atmosfera, zawodnicy cieszą się nie tylko ze swoich osiągnięć, ale też z tego, co zaprezentują koledzy. To jest klucz do wielkich sukcesów - podkreśla Szturc.