Skoki narciarskie. Krzysztof Murańka: Klimek może walczyć z najlepszymi

- Przez lata mówiłem, że będzie dobrze, bo musiało być dobrze. A po tym medalu będzie jeszcze dużo lepiej - mówi Krzysztof Murańka. Ojciec Klemensa Murańki jest dumny, bo jego syn został wicemistrzem świata juniorów. W czeskim Libercu cudowne dziecko polskich skoków narciarskich przegrało tylko z jednym z czołowych skoczków Pucharu Świata, Jaką Hvalą.
Przed rokiem, na mistrzostwach w tureckim Erzurum Murańka był szósty. Z tego wyniku nie był zadowolony, zwłaszcza że wcześniej sędziowie podjęli decyzję, która była dla niego bardzo niekorzystna. Kiedy Polak prowadził, jury postanowiło zrestartować konkurs, uznając, że wyniki wypacza zmienny wiatr.

Teraz w drodze po medal zakopiańczyka, który w sierpniu skończy 19 lat, nic nie zatrzymało.

- Klimek pokazał, że po ostatnich niepowodzeniach w Pucharze Świata się nie podłamał. Teraz może wrócić do skakania z najlepszymi, jest w formie, radzi sobie z presją - cieszy się ojciec młodego skoczka.

- Mój syn wcale nie był gorszy od wielu młodych chłopaków, którzy zdobywali punkty w konkursach w Wiśle i w Zakopanem, ale niestety za bardzo chciał i przez to się spalał. Tak bardzo nastawiał się na świetny wynik, że to go zgubiło. Trenerzy posiedzieli z nim trochę nad tym wszystkim, co wyprawiał i udało im się go przywrócić do bardzo dobrego skakania - komentuje na gorąco Murańka senior.

Tytuł wicemistrza świata juniorów to największy sukces Klemensa Murańki w karierze. Wcześniej chłopak, o którym głośno zrobiło się już wtedy, gdy skończył 10 lat (w dniu swoich urodzin skoczył na Wielkiej Krokwi 135,5 m) kilka razy plasował się w trzeciej "dziesiątce" konkursów Pucharu Świata, a przed rokiem z kolegami z juniorskiej kadry wywalczył srebro w drużynowym konkursie w Erzurum.

W Libercu Klimek zaskoczył nawet swojego klubowego trenera. Józef Jarząbek, szkoleniowiec Wisły Zakopane przed konkursem twierdził, że w walce z tak dobrymi zawodnikami jak Jaka Hvala (15. miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ), Andreas Wellinger (dziewiąty w PŚ, na podium w Soczi i w Engelbergu), Stefan Kraft (podium w Bischofshofen), Reruhi Shimizu, Karl Geiger (obaj w bieżącym sezonie PŚ byli w pierwszej "dziesiątce" poszczególnych konkursów) czy Aleksander Zniszczoł (przed rokiem dziewiąty w Zakopanem w PŚ i drugi w Erzurum w MŚJ), Murańka za swój sukces będzie musiał uznać miejsce w pierwszej szóstce.

Tymczasem Klimek przegrał tylko z regularnie wskakującym do pierwszej "dziesiątki" konkursów PŚ Hvalą.

- Emocje przeżyłem niesamowite, serce jeszcze mi wali. Siedziałem w domu przed komputerem i do samego końca byłem w nerwach. W syna bardzo wierzę, wiem, jaki ma talent, ale nie mogłem być pewny, że zdobędzie medal, bo jeszcze z treningów przed konkursem to nie wynikało - mówi Krzysztof Murańka. - Niby wiedziałem, że syn się specjalnie do treningów nie przykłada, że ubiera najgorszy kombinezon, że trochę się z formą kryje, a daje z siebie wszystko, kiedy trzeba. Ale i tak nie mogłem być pewny, że nasza rodzina będzie teraz świętowała. Jesteśmy bardzo dumni i szczęśliwi - dodaje ojciec zawodnika.

Krzysztof Murańka jest przekonany, że ten srebrny medal dodatkowo uskrzydli jego syna. - Jeszcze za rok Klimek będzie juniorem, wtedy powalczy o złoto. Srebro z Liberca go podniesie na duchu, doda mu jeszcze motywacji, chęci do pracy - przekonuje. - Jeszcze z nim nie rozmawiałem, musi minąć trochę czasu, zanim będzie dostępny. Szkoda, że konkurs nie był transmitowany i nie widziałem jego skoków, ale na pewno jeszcze zobaczę wiele lepszych - kończy ojciec wicemistrza świata juniorów.

Najbliższe, ważne skoki Murańka wykona w sobotę. Wtedy na skoczni K90 w Libercu odbędzie się konkurs drużynowy. - Nasz zespół na pewno będzie jednym z faworytów do medalu, może nawet do złota - przewiduje Jan Szturc, trener dziewiątego w zawodach indywidualnych Zniszczoła. Poza tą dwójką Robert Mateja na pewno postawi jeszcze na czwartego w czwartek Bartłomieja Kłuska i na kogoś z dwójki Grzegorz Miętus/Krzysztof Biegun.

Wyniki konkursu indywidualnego MŚ juniorów w Libercu. Skocznia K90:

Jaka Hvala (Słowenia) 283,5 pkt (103 i 102 m)

Klemens Murańka (Polska) 264 pkt (101 i 96 m)

Stefan Kraft (Austria) 258,5 pkt (99 i 95,5 m)

Bartłomiej Kłusek (Polska) 258 pkt (99 i 96,5 m)

Andreas Wellinger (Niemcy) 256 pkt (100 i 95 m)

Reruhi Shimizu (Japonia) 249 pkt (95,5 i 96 m)

Karl Geiger (Niemcy) 246,5 pkt (96,5 i 94,5 m)

Mats Soehagen Berggaard (Norwegia) 246 pkt (94,5 i 95 m)

Aleksander Zniszczoł (Polska) 245,5 pkt (95,5 i 95,5 m)

Ronan Lamy-Chappuis (Francja) 244,5 (93,5 i 96)

39. Grzegorz Miętus (Polska) 104 pkt (86,5 m)