Turniej Czterech Skoczni. Tajner: Nasz program zaczyna się sprawdzać

- W kwalifikacjach nasi zawodnicy byli rewelacyjni. Wygląda na to, że program, który ułożyliśmy, zaczyna się sprawdzać - cieszy się prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner. Kwalifikacje do konkursu w Innsbrucku, a więc do trzecich zawodów 61. TCS, wygrał Gregor Schlierenzauer, drugie miejsce ex auequo z liderem imprezy Andersem Jacobsenem zajęli Kamil Stoch i Maciej Kot, a piąty był Krzysztof Miętus. Do konkursu awansowało sześciu Polaków. Transmisja w piątek o godz. 13.45 w TVP 1 i w Eurosporcie, relacja na żywo w Sport.pl
W kwalifikacjach Stoch i Kot skoczyli po 125 m, natomiast Miętus wylądował metr dalej, ale skakał w lepszych warunkach atmosferycznych, dlatego od jego noty odjęto więcej punktów za wiatr. Najlepszy był drugi w TCS Schlierenzauer, który z wiatrem wiejącym w plecy uzyskał 123,5 m. Z trzema Polakami powalczył jeszcze tylko lider imprezy, Jacobsen. Norweg skoczył 125,5 m i zgromadził dokładnie tyle samo punktów co Stoch i Kot - 123,6.

- Wygląda na to, że program, który z myślą o sezonie ułożyliśmy wiosną, zaczyna się nam sprawdzać. Na początku nie wypalił, ale trzeba było zachować spokój, zaczekać, aż nasi zawodnicy zaczną skakać swoje, bo było pewne, że zaczną - cieszy się Tajner.

Prezes Polskiego Związku Narciarskiego jest zadowolony, bo w trzecim konkursie 61. Turnieju Czterech Skoczni wystąpi sześciu Polaków, a trzech z nich będzie skakało w pięciu ostatnich parach pierwszej serii rozgrywanej systemem k.o.

- Kamil Stoch, Maciek Kot i Krzysiek Miętus w kwalifikacjach oddali rewelacyjne skoki. Możemy być spokojni, że chociaż część tych skoków przeniesie się na zawody - przekonuje prezes PZN.

Szczególnie duże nadzieje możemy wiązać z występem Stocha i Kota. W noworocznym konkursie w Garmisch-Partenkirchen obaj zaprezentowali się bardzo dobrze, zajmując odpowiednio szóste i piąte miejsce. - Od początku sezonu zakładaliśmy, że Kamil i Maciek będą zawodnikami na pierwszą "dziesiątkę", natomiast od pozostałych oczekiwaliśmy spokojnych awansów do czołowej "30". Na razie nie ma problemu z tym, żeby byli w "50", do konkursów wchodzi cała, duża grupa, a każdego z zawodników stać na zdobywanie punktów - przekonuje Tajner.

Po kwalifikacjach na Bergisel polskim kibicom marzy się podobny kształt czołówki w konkursie. Najtrudniej o ponowne wskoczenie do niej będzie Miętusowi. - On jeszcze nie ustabilizował formy na najwyższym poziomie, Maciek Kot też musi jeszcze potwierdzać, że jest w stanie walczyć z najlepszymi, musi udowodnić, że już na pewno zapomniał o wpadce z Oberstdorfu [zajął tam 50. miejsce]. Spokojny jestem o Kamila, bo on był drugi w Engelbergu, a na Turnieju Czterech Skoczni prezentował świetne skoki. Na razie pojedyncze, ale po treningach [na obu Stoch zajmował drugie miejsce] i kwalifikacjach w Innsbrucku wygląda na to, że teraz już będzie skakał naprawdę dobrze za każdym razem - tłumaczy Tajner.

Szef polskich skoczków zgadza się, że w pierwszej serii piątkowych zawodów Kot nie powinien mieć najmniejszych problemów z pokonaniem Amerykanina Andersa Johnsona, a Stoch - Rosjanina Antona Kaliniczenki. - Prawda jest taka, że w tej chwili obaj są w stanie poradzić sobie z każdym rywalem. Miętus z Yutą Watase też powinien łatwo wygrać, a Piotrek Żyła ma szanse na przeskoczenie Taku Takeuchiego, choć on do swojej najwyższej dyspozycji dojdzie pewnie dopiero w drugiej części sezonu. Trudniej będzie Dawidowi Kubackiemu z Severinem Freundem i Stefanowi Huli z Richardem Freitagiem. Obaj Niemcy są faworytami, ale w Ga-Pa niczego wielkiego nie zaprezentowali, a naszych zawodników stać na dobre skoki, dlatego nie wolno ich skreślać - przekonuje Tajner.

Prezes PZN nie chce typować, jakie miejsca zajmą w konkursie nasi zawodnicy, ale szykuje się na pozytywne emocje. - Najważniejsze, żeby była stabilna pogoda, bo w równych warunkach naszym chłopakom łatwiej będzie o sukces. Dobrze, że Kamil, Maciek i Krzysiek pojadą w tej ostatniej grupie, z najlepszymi, będą mieli porównywalne warunki. No i bardzo dobrze, że wreszcie dostali wysokie noty za styl [w kwalifikacjach Stoch i Kot otrzymali od sędziów po trzy noty 19 i po dwie oceny 18,5 pkt]. Może na jurorów dobrze wpłynęła obecność wśród nich polskiego sędziego? Oni zawsze trzymają się razem, przebywają w jednym hotelu, możemy wierzyć, że teraz będą patrzeć na naszych skoczków sprawiedliwie - kończy Tajner.

Więcej o:
  • Skoki - Puchar Świata

    lp. zawodnik punkty
    1 Stefan Kraft 1613
    2 Karl Geiger 1495
    3 Dawid Kubacki 1131
    4 Ryoyu Kobayashi 1099
    5 Kamil Stoch 895
    6 Marius Lindvik 834
    7 Stephan Leyhe 828
    8 Daniel Andre Tande 695
    9 Peter Prevc 644
    10 Piotr Żyła 604
    37 Jakub Wolny 58
    43 Maciej Kot 37
    46 Stefan Hula 31
    51 Aleksander Zniszczoł 18
    61 Klemens Murańka 8

    • Lider PŚ
  • Skoki - Puchar Narodów

    lp. kraj punkty
    1 Austria 4720
    2 Niemcy 4578
    3 Norwegia 3975
    4 Polska 3832
    5 Słowenia 3437
    6 Japonia 3123
    7 Szwajcaria 698
    8 Czechy 335
    9 Finlandia 229
    10 Rosja 155
    11 Bułgaria 48
    12 Kanada 20
    13 USA 14
    14 Estonia 11
    15 Kazachstan 9
    16 Włochy 0
    16 Korea 0
    16 Ukraina 0

    • Lider PŚ
  • Skoki - TCS

    lp. zawodnik punkty
    1 Dawid Kubacki 1131.6
    2 Marius Lindvik 1111
    3 Karl Geiger 1108.4
    4 Ryoyu Kobayashi 1096
    5 Stefan Kraft 1086
    6 Johann Andre Forfang 1051
    7 Domen Prevc 1050.9
    8 Peter Prevc 1048.8
    9 Daiki Ito 1039
    10 Stephan Leyhe 1037.5
    13 Kamil Stoch 1023.6
    14 Piotr Żyła 1016.7
    31 Maciej Kot 571.9
    35 Stefan Hula 506

    • Lider turnieju