PŚ w Predazzo. Stoch 11. na półmetku

Pół metra zabrakło Kamilowi Stochowi do szczęścia w pierwszej serii zawodów Pucharu Świata w skokach narciarskich w Predazzo. Nie chodzi jednak o odległość, a o siłę wiatru. Polak startował w zdecydowanie najgorszych warunkach z czołówki i po lądowaniu na 123. metr jest 11. W drugiej serii wystąpią też Krzysztof Miętus i Maciej Kot
Prowadzący Gregor Schlierenzauer (134 m), Severin Freund (131 m) i Andreas Kofler 129,5) wykonali swoje próby przy wietrze wiejącym pod narty z prędkością 1,5 m/s. Na skoczni Trampolino Dal Ben przez całą serię wiało wyłącznie korzystnie dla zawodników, dlatego wszyscy startowali z belki numer... pół. Ale akurat kiedy siadł na niej Stoch, wiatr osłabł. Przy podmuchach ledwie przekraczających metr na sekundę Daiki Ito i Richard Freitag lądowali na 120. metrze. Kamil był o trzy metry lepszy. Piąty zawodnik klasyfikacji generalnej Pucharu Świata do podium traci 7,1 pkt (o tyle więcej ma ich trzeci w tej chwili Kofler).

Jeśli w finale będzie miał podobne warunki, w jakich w pierwszej serii skakali najlepsi, na pewno jest w stanie powalczyć o miejsce w pierwszej trójce. Na to liczą polscy kibice, którzy stanowią 3/4 publiczności (widzów jest nie więcej niż tysiąc) zgromadzonej pod skocznią. Specjalnie dla nich naszych zawodników zapowiada polski spiker. Poprawić mogą się także 27. Krzysztof Miętus (120 m) i 29. Maciej Kot (120,5 m).

W drugiej serii nie zobaczymy Piotra Żyły, który w podobnych warunkach jak Stoch skoczył 111,5 m i zajął 44. miejsce. - Nie pasuje mi ta skocznia. Mam problem z dojazdem, źle tu skaczę - mówi nasz zawodnik. A zapytany, czy za rok, przed mistrzostwami świata, które odbędą w Predazzo przyjedzie tu wcześniej, by oswoić się z obiektem, odpowiada ze śmiechem: - tak, przyjadę wcześniej, żeby wysadzić go w powietrze.

32 tysiące fanów. Plus jeden? Profil Sport.pl na Facebooku ?