PŚ w Zakopanem. Szturc: Wielki Stoch, rewelacyjny Zniszczoł, rywale protestowali

:
-
- Kamil pokazał lwi pazur. Oddał fantastyczne skoki. To już zawodnik wielkiej klasy - mówi Jan Szturc po zwycięstwie Kamila Stocha w Zakopanem. Wujek i pierwszy trener Adama Małysza zdradza, że z wynikami zawodów nie mogli pogodzić się rywale Polaków z Gregorem Schlierenzauerem na czele. - Nieoficjalnie dowiedziałem się, że złożono protest - ujawnia Szturc.
Łukasz Jachimiak: Gratulacje - Aleksander Zniszczoł, pański podopieczny z Wisły Ustronianki, zajął w Zakopanem świetne, dziewiąte miejsce.

Jan Szturc: Dziękuję. Dla Olka to naprawdę wspaniałe osiągnięcie. Po konkursie mówił mi, jak bardzo jest szczęśliwy. Nic dziwnego, w końcu ma dopiero 17 lat, w Pucharze Świata jest debiutantem, a już zajął dziewiąte miejsce w stawce najlepszych skoczków. Bardzo się cieszę, że mam kolejnego wychowanka, z którego mogę być dumny. Myślę, że to nie koniec jego sukcesów tej zimy.

Chce pan powiedzieć, że w sobotnim konkursie chłopak z Wisły znów namiesza?

- To, co się stało w pierwszych zawodach, bardzo go uskrzydliło. Na Wielkiej Krokwi latał daleko i w treningach, i w kwalifikacjach, i w konkursie. Widać, że z presją sobie radzi, że z każdym dniem nabiera doświadczenia, a formę ma tak stabilną, że nawet naprawdę trudne warunki mu nie przeszkadzają. Poza tym jest mocny psychicznie. Wiem o tym, bo znam go, odkąd skończył siedem lat. Wtedy przyszedł do klubu i powiedział, że w przyszłości chce skakać jak Adam Małysz. Teraz tylko wszyscy musimy zachować spokój. Dla Olka na razie najważniejsze są lutowe mistrzostwa świata juniorów w Turcji. Trzeba go tak prowadzić, żeby tam osiągnął sukces.

To będzie pańska rola?

- Bardziej Roberta Matei, bo on opiekuje się młodzieżową kadrą, do której należy Olek. Ale jak reprezentacja nie ma wyjazdów na zgrupowania i zawody, to z Olkiem idziemy na skocznię i razem trenujemy.

Kolegą Zniszczoła z kadry juniorów jest Klemens Murańka, który zajął 39. miejsce. Można porównać ich talenty?

- To bardzo trudne. Klimka w ostatnim czasie mocno wyciągnęło w górę, przez to stracił na dynamice, na odbiciu. Technikę ma, ale musi zaczekać rok, a może nawet dłużej, aż nabierze siły. Wtedy na pewno pójdzie do przodu. Olek też musi jeszcze pracować nad motoryką, choć jak na ten wiek ma już naprawdę niezłą moc na progu.

Powiedział pan, że Zniszczoł jest uskrzydlony, proszę więc spróbować nazwać stan, w którym po zwycięstwie znajduje się Kamil Stoch.

- Kamil pokazał lwi pazur. Oddał fantastyczne skoki. To już zawodnik wielkiej klasy. W sobotę będzie niesamowicie mocny. To jego skocznia, na niej się wychował, to jego kibice, jego czas. Myślę, że on wyrasta na zdecydowanego faworyta drugiego konkursu.

Kto może mu zagrozić? Ataku na pewno można się spodziewać po Gregorze Schlierenzauerze. Austriak, który zajął dopiero 18. miejsce, czuje się pokrzywdzony przez sędziów.

- Schlierenzauer powinien liczyć się z tym, że w skokach jednemu zawodnikowi zawieje pod narty, a drugiemu w plecy. Kilku skoczków rzeczywiście miało pecha, przecież mocny Anders Bardal nie awansował do drugiej rundy. Można przyznać, że warunki były trudne, że wiatr kręcił, ale przecież byli tacy, którzy mimo wszystko zrobili swoje.

Stoch w pierwszej serii skakał w podobnych warunkach jak Schlierenzauer i Bardal?

- Na pewno miał równie ciężko. Mimo to w śnieżycy, która akurat przeszła nad skocznią, oddał naprawdę fantastyczny skok. Właśnie w tym przypadku widać klasę zawodnika, który maksymalnie się skoncentrował i świetnie wykonał swoją pracę. Jednak dało się skoczyć. Dobrze, że jury o tym wie.

Co ma pan na myśli?

- Nieoficjalnie dowiedziałem się, że Austriacy i Norwegowie próbowali oprotestować wyniki. Sędziowie słusznie uznali, że trudne warunki miało wielu zawodników, a nie tylko Schlierenzauer i Bardal.

Obaj wymienieni zawodnicy wyprzedzają Stocha w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Przed Polakiem są jeszcze Andreas Kofler i Thomas Morgenstern. Polak ma szansę powalczyć z nimi o Kryształową Kulę?

- Myślę, że właśnie zaczął się marsz Kamila w górę klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Jeśli Stoch utrzyma formę, którą błysnął w Zakopanem, to wszyscy będą musieli się z nim liczyć. Ale nie wymagajmy od niego od razu wygrywania Pucharu Świata. Moim zdaniem on na razie ma duże szanse na podium klasyfikacji na koniec sezonu, a i na mistrzostwach świata w lotach narciarskich w Vikersund będzie go stać na miejsce w pierwszej trójce.