Skoki narciarskie. Skoczy sześciu, ilu zdobędzie punkty?

Odważnych deklaracji nie będzie. Stać mnie na dalekie loty i na tym się skoncentruję - zapowiada Kamil Stoch przed piątkowym konkursem PŚ w skokach narciarskich w Harrachovie. Początek o 17
Od godziny 16 trwa seria próbna. Na razie nie wieje, można fruwać. Po dniach obfitych opadów śniegu, w Harrachovie od rana siąpił deszcz. Jest mokro, ale bezwietrznie. Wśród 50 zawodników, którzy awansowali do konkursu jest sześciu podopiecznych Łukasza Kruczka. Odpadł tylko Jan Ziobro.

Pozostali zawodnicy byli w bojowych nastrojach. Stefan Hula, który w kwalifikacjach zajął trzecie miejsce, mówił, że stać go na powtórzenie tak dalekiego skoku w konkursie. 133 m dałyby mu miejsce w czołowej dziesiątce. - Skoczyłem na luzie, bez specjalnego napinania się i niepotrzebnych nerwów - mówił o czwartkowym skoku.

Oprócz niego do konkursu awansowali też Dawid Kubacki, Krzysztof Miętus i Maciej Kot. Oprócz Kamila Stocha i Piotra Żyły, którzy są w czołowej dziesiątce PŚ, tylko 20-letni Kot zdobył punkty PŚ - w Lillehammer zajął 19. miejsce.

Dla Żyły i Stocha awans do drugiej serii dzisiejszego konkursu to niemal obowiązek. Dla każdego z pozostałych polskich zawodników miejsce w czołowej trzydziestce byłoby sukcesem. Niestety, skoki Huli (109 m), Kubackiego (111,5 m), Miętusa (98,5 m) i Kota (106,5 m) w serii próbnej były słabe i nie dawały wielkich nadziei na punkty PŚ. Ale we czwartek na treningach też skakali słabo, natomiast w kwalifikacjach było zdecydowanie lepiej.

Zakopane ? nie boi się o frekwencję