PŚ siatkarzy. Włosi pokonani, jeszcze punkt do igrzysk

Ten jeden brakujący do awansu na igrzyska olimpijskie w Londynie punkt polscy siatkarze muszą zdobyć w meczach z dwiema najsilniejszymi drużynami na świecie - Brazylią i Rosją. Mecz z Brazylią w sobotę o 7.00. Relacja Z czuba i na żywo na Sport.pl

- W siatkówce nie wolno poczuć się zbyt pewnie - opowiada Sport.pl po dramatycznym zwycięstwie nad Włochami Michał Winiarski.

Polska przegrywała 0:2 i trudno było przypuszczać, że biało-czerwonych stać jest na zdobycie punktu, a co dopiero na zwycięstwo. Znakomicie przygotowanym taktycznie Włochom wychodziło wszystko. Wtedy chyba każdemu, kto interesuje się siatkówką, musiało przyjść na myśl, że Polacy grają właśnie z najbardziej niewygodnym przeciwnikiem obok Brazylii. Trzy lata temu na igrzyskach w Pekinie po dramatycznym meczu Włosi wygrali 3:2, zamykając nam drogę do strefy medalowej - walka toczyła się do ostatniej piłki.

Od tego czasu biało-czerwoni pokonali ich raz - dwa lata temu, podczas memoriału Wagnera w Łodzi. Rywali prowadził wówczas Andrea Anastasi. W tym roku włoski szkoleniowiec trafił do Polski, a Włosi nadal wygrywali. W finale Ligi Światowej zbili nas na kwaśne jabłko, nie pozwalając w żadnym secie zdobyć więcej niż 20 punktów. Podobnie było w półfinale niedawnych mistrzostw Europy.

Ale w Japonii Polska objawiła się jako zupełnie inna drużyna. Wrócili do niej Zbigniew Bartman, Paweł Zagumny i Winiarski, dzięki czemu kadra jest silniejsza i bardziej wyrównana. Najlepiej widać to w morderczym Pucharze Świata. Tutaj zmiennicy, którzy nie obniżają poziomu, są na wagę złota. W czołówce turnieju taki komfort mają Anastasi i trener Rosjan Władimir Alekno. Dlatego obie drużyny prowadzą w tabeli i wielu ekspertów uważa, że ich spotkanie w niedzielę (o godz. 3 czasu polskiego) zadecyduje o zdobyciu trofeum.

O sile polskiego zespołu można było się przekonać w spotkaniach z Argentyną, Japonią czy Chinami. Wtedy w trudnych chwilach Anastasi sięgał po odwody: Zagumnego zmieniał Łukasz Żygadło, Michała Kubiaka - Bartosz Kurek, a Bartmana - Jakub Jarosz. Były to zmiany wartościowe i z reguły zastępcy zostawali w szóstce. Mecz z brązowymi medalistami mistrzostw Europy też zaczęliśmy z Kurkiem i Żygadłą, ale obaj szybko poszli do kwadratu dla rezerwowych. Bo Włosi oprócz wielkich umiejętności są też mistrzami taktyki. To oni wprowadzili na parkiet system statystyczny do analizy gry, bez którego nikt nie wyobraża sobie współczesnej siatkówki. Prowadzący kadrę Italii Mauro Berruto i jego sztab doskonale rozpracowali, jak atakują Kurek, Winiarski i Bartman czy jak prowadzi grę występujący przecież w Serie A Żygadło.

Poza tym Włosi mają drużynę, która obecnie serwuje najmocniej na świecie. Nie przejmują się pomyłkami, bo jak już trafią, to albo od razu zdobywają punkt, albo łatwo mogą ustawić blok. Co z tego, że w pierwszym secie oddali biało-czerwonym dziesięć punktów, skoro w końcówce nie dał im szans Ivan Zaytsev.

Anastasi sięgnął po tajną broń - Ruciaka. Akurat jego Włosi nie znali, bo dotychczas - z jednym króciutkim wyjątkiem - spędzał Puchar Świata w miejscu dla rezerwowych. Był to strzał w dziesiątkę, bo zawodnik z Kędzierzyna-Koźla, choć dużo niższy od włoskich atletów, wciskał im piłkę między ręce albo bezczelnie obijał dłonie w bloku. Kapitalną zmianę dał też Jarosz, od niedawna grający w lidze włoskiej, ale w Japonii pojawiający się na boisku rzadziej od Bartmana. Jarosz jest klasycznym atakującym, który wie, że w trudnych sytuacjach trzeba ryzykować, bo inaczej rywale zniszczą drużynę kontrami. Jego statystyki w ataku nie są oszałamiające, ale zdobywał bardzo ważne punkty, z reguły na podwójnym lub potrójnym bloku. No i w tie-breaku dwoma atomowymi serwami pozwolił Polakom na powiększenie przewagi do sześciu punktów (12:6).

- Było bardzo ciężko, bo gramy już dziewiąty mecz i po prostu brakuje nam sił. Włosi zagrali dwa sety i siedli - tłumaczy Winiarski, jeden z trzech Polaków (obok Możdżonka i Ignaczaka), którzy dotychczas zagrali w każdym meczu. - Przyjechaliśmy do Japonii po miejsce w trójce i awans olimpijski. To jest najważniejszy cel. Jeśli wygramy z Brazylią, będziemy myśleć o zdobyciu Pucharu Świata,

Ostatni mecz Polska zagra w niedzielę (o godz. 3) z Rosją.

W ostatnich kolejkach Włosi grają z Japonią i Iranem, Brazylia z Polską i Japonią, a Rosjanie z Iranem i Polską.