GP siatkarek. Polsat Sport nie dokończył transmisji. Kibice oburzeni

Siatkarskie reprezentantki Polski w niedzielę przegrały 2:3 z Rosjankami w bardzo emocjonującym meczu. Niestety, polscy kibice nie mogli obejrzeć tie-breaka, gdyż problemy techniczne miał transmitujący to wydarzenie Polsat Sport. Co gorsza, stacja puszczając innym mecz - Włochy - Niemcy, nie poinformowała nawet o wyniku Polek.

"Pal już licho awarię na łączach i przerwę w transmisji. To się zdarza. Ale żeby nie poinformować widzów o wyniku i zamiast opowiadać ze studia o przebiegu rywalizacji choćby na podstawie strony internetowej FIVB, tylko puszczać w tym czasie jakieś koszmarne reminiscencje z Moto GP, to się w pale nie mieści! Mało tego, gdy już ten mecz się dawno zakończył Polsat Sport rozpoczął transmisję z innego turnieju, ani słowem nie zająknąć się, jak skończył się mecz Polek z Rosjankami. To chyba jakieś kpiny! A my tak narzekamy na TVP..." - napisał w komentarzu czytelnik Sport.pl spectator_zm.

Stacja nie przeprosiła oficjalnie za problemy. Na Twitterze wypowiedział się jedynie jeden z dziennikarzy Polsatu Jerzy Mielewski: "My jesteśmy odbiorcą sygnału, nadawcą jest ktoś inny i to on odpowiada za jego dostarczenie... Obowiązkiem nadawcy jest zamówić satelitę na określony czas. Niespodziewana przerwa spowodowała, że pośrednik wyłączył satelitę... W tv takie rzeczy się zdarzają, to tylko technika"

Porażka Polek z Rosją

To był zdecydowanie najlepszy mecz Polek w tej edycji World Grand Prix. Po niezwykle wyrównanym meczu przegrały z Rosjankami 2:3 i z turnieju w Brazylii wywożą jeden punkt.

W meczach z Brazylią (1:3) i USA (0:3) Polki grały dobrze momentami. W meczu z Rosjankami dobrą formę udawało się utrzymać znacznie dłużej. Nie dało to wygranej, ale zapewniło niesamowite emocje i nadzieję na zwycięstwa w kolejnym turnieju.

Mogło być nawet lepiej, ale w pierwszym secie, przy prowadzeniu 19:14, Polkom przytrafiła się fatalna seria błędów. Rosjanki bezwzględnie to wykorzystały, wygrały końcówkę 11:2, a całego seta 25:21. Każda kolejna partia kończyła się na przewagi. Raz lepsze były Polki, a raz rywalki. W zespole Piotra Makowskiego cudów dokonywała Katarzyna Skowrońska. Przesunięta na pozycję przyjmującej zawodniczka brała odpowiedzialność w kluczowych momentach. I rzadko zawodziła. Atakowała w inteligentny sposób i po różnych kierunkach, kiwała i obijała blok. W całym meczu zdobyła aż 41 punktów!

Ale nie tylko jej należą się pochwały. Bardzo dobrze spisywały się środkowe. Wysokim Efimienko i Kąkolewskiej udawało się blokować potężnie uderzające rywalki, obie były też skuteczną opcją w ataku. Dobrą zmianę dała też 23-letnia Maja Tokarska. Jeśli czegoś zabrakło, to większego wsparcia w ataku dla Skowrońskiej. Za rzadko kończyła ataki zwłaszcza Joanna Kaczor.

W tie-breaku Polkom zabrakło mocy. Dobrze zaczęły tę partię (prowadziły 6:3 i 7:4), ale Rosjanki szybko się otrząsnęły, odrobiły straty i wypracowały przewagę. Nie roztrwoniły jej już do końca meczu.

Trener Piotr Makowski ma teraz niespełna tydzień na poprawę gry Polek. W następny weekend zmierzą się w Płocku z Niemkami, Japonkami i reprezentantkami Kazachstanu.

Więcej o: