ME siatkarek. Czy Polki zgaszą serbską gwiazdę?

W czwartek w Belgradzie Polki walczą z uchodzącą za poważną kandydatkę do złota Serbią o półfinał mistrzostw Europy. Transmisja w Polsacie Sport.

Twoi znajomi już nas lubią. Sprawdź którzy na Facebook.com/Sportpl ?

Kiedy Katarzyna Skowrońska z trenerem Alojzym Świderkiem sięgali po pierwszy dla Polski złoty medal mistrzostw Europy, największa obecnie gwiazda serbskiej siatkówki kuła do klasówek na koniec podstawówki. Dziś Jovana Brakoeević ma już 23 lata i widać, że czas nie przeciekł jej przez palce. Z wysokiej (ponad 190 cm miała już jako 18-latka), chudej jak patyk kandydatki na siatkarkę stała się ukształtowaną, harmonijnie zbudowaną atletką, wyraźną liderką i najlepiej punktującą swojej reprezentacji oraz jedną z pretendentek do nieoficjalnego tytułu najlepszej siatkarki na świecie.

Na razie w tym nieoficjalnym rankingu prowadzi Rosjanka Jekaterina Gamowa, która dołożyła niedawno do swojej bogatej kolekcji drugi tytuł mistrzyni świata. Zdetronizować może ją właśnie Brakoeević (w lidze podbijała już Włochy, a teraz po rocznej przygodzie w Chinach przeniosła się do Japonii). Zwłaszcza że Serbki, jej trener i wszyscy kibice chcą tego tak bardzo, że świadomie manipulowały przebiegiem rywalizacji w grupie (porażka z Niemkami), by trafić na mistrzynie świata już w półfinale.

By jednak do tego doszło, współgospodarze turnieju (oprócz Serbii są nimi także Włochy) muszą uporać się z Polkami. A te uznali za najsłabszego rywala. I coś w tym jest.

Biało-czerwone są co prawda nieobliczalne, potrafią stanąć na podium nawet w najmniej sprzyjających okolicznościach, a ich kibice w euforycznych nastrojach zawsze przed wielką imprezą pytają, czy Złotka znów będą złote. Tym razem jednak kadra jest wyjątkowo przetrzebiona absencją największych gwiazd (m.in. Małgorzata Glinka, Joanna Kaczor) i w tym składzie szans na sukces praktycznie im się nie daje.

Nie dają ich przede wszystkim rywale, którzy spoglądają na drużynę Świderka bez większego respektu, ale również fachowcy, wśród których nie ma żadnego wieszczącego biało-czerwonym podium.

Optymistów jest niewielu, ale to właśnie pierwszy triumf Polek w 2003 roku przyszedł w podobnych okolicznościach - kiedy drużynę trener zbierał naprędce, a rywale dzielili między siebie podium już po fazie grupowej. Tak było też w 2009 roku, kiedy w rozgrywanym w Łodzi turnieju porozbijana nie najlepszą atmosferą i wieściami o chorobie żony ówczesnego trenera Jerzego Matlaka drużyna wzięła się w garść i wyrzuciła z turnieju Rosjanki, a później sięgnęła po brązowy medal.

Andrzej Niemczyk, trener legendarnych Złotek, w których Skowrońska była podstawową zawodniczką, a Świderek był asystentem selekcjonera, zawsze powtarza, że oceny innych są nieistotne. Ważne, co czuje zespół i czy jest na tyle mocny, by "usadzić niepokornego rywala na tyłku z kamienną twarzą". Ten sam trener przed rozpoczynającymi się pięć lat temu mistrzostwami świata prognozował, że systemowa praca Serbek, ten sam trener, grający przy minimalnych roszadach zespół da temu krajowi sukcesy, po jakie dotąd nie sięgał. Z tamtego mundialu dzisiejszy rywal Polek przywiózł niespodziewanie brązowy medal, rok później - eliminując biało-czerwone w półfinale - wywalczył srebro ME.

Niemczyk już wtedy dostrzegł w Brakoeević - wówczas rezerwowej - materiał na wirtuozkę, jakiego kobieca siatkówka nie widziała od dawna. Na nią Polki muszą uważać najbardziej, a najlepiej sprawić, by jedna z największych gwiazd tego Euro nie rozbłysła w turnieju w ogóle.

Rosjanki odpadły w ćwierćfinale mistrzostw Europy!  ?

Więcej o: