ME siatkarek. Pierwsze koty za płoty. Teraz walka o ćwierćfinał

Po łatwym meczu otwarcia mistrzostw Europy, już w kolejnym spotkaniu biało-czerwone muszą wskoczyć na znacznie wyższą półkę i zagrać swoją najlepszą siatkówkę. Z Czeszkami powalczą w niedzielę o pierwsze miejsce w grupie. Relacja z meczu Z Czuba i na żywo od 16.

Siatkarskie święto, atmosfera mistrzostw, setki kibiców spacerujących po mieście oblepionych kolejnymi setkami plakatów. Tego w Zrenjaninie nie znajdziemy. A mimo to waga turnieju i jego pierwszy mecz podniosły ciśnienie siatkarkom. Nie tylko polskim. Czeszki, które mają się z nami bić o pierwsze miejsce w grupie, też bały się meczu otwarcia.

Tak jak Polki z Izraelem, tak i Czeszki z Rumunią miały poważne problemy w pierwszym secie. Faworytki ostatecznie wygrały, ledwo o włos (25:23 Polki i 29:27 Czeszki).

- Tak zawsze jest w pierwszym secie, w ogóle w pierwszym meczu. Wtedy zespół nie jest jeszcze tak dobre przygotowany, bo mimo wszystko nie do końca zna przeciwnika. Obserwujesz rywala, coś próbujesz. Lepiej gra się już kolejne partie - mówiła po wygranej z Rumunią Ivana Plchotova.

- To nie był długi mecz. Trudniejszy mentalnie niż fizycznie. Szczególnie ciężko było na początku. Później bardziej się rozluźniłyśmy i grałyśmy swoje - dodała środkowa reprezentacji Czech.

Tak samo wyjaśniała problemy Polek jej koleżanka z PlusLigi (Plchotova gra w MKS-ie Dąbrowa Górnicza) przyjmująca Karolina Kosek (Organika Budowlani Łódź). - Pierwszy set był "na przetarcie". Nigdy nie wiadomo, czego można się spodziewać. Izrael znałyśmy z jednego meczu na wideo. Badałyśmy je - wyjaśniała.

- Jako grupa byłyśmy spięte. Jak jest takie napięcie, to pojawiają się proste błędy. Pierwsze koty za płoty. Ten mecz nam dużo dał i mam nadzieję, że w niedzielę wejdziemy rozluźnione - liczy Katarzyna Skowrońska-Dolata.

- Wszyscy w jakiś sposób odczuwają początek tego turnieju - to już trener Polek Alojzy Świderek po wygranej z Izraelem. - Pierwszy set graliśmy z dużą tremą, a niepotrzebnie. Potem się to rozeszło po kościach i gra była normalna. O wynik się nie martwiłem. Chciałem, żeby dziewczyny dobrze weszły w turniej. Jutro potrzeba dwa razy lepszej gry na Czeszki.

Bo to nasze południowe sąsiadki są w Zrenjaninie naszym najgroźniejszym rywalem. W składzie poza dwiema zawodniczkami z PlusLigi Kobiet (oprócz Plchotovej, Muhlsetjnova z AZS-u Białystok), są także dwie siatkarki Serie A. W Yamamay Busto Arsizio (3 m-ce w ubiegłym sezonie Serie A) występują (nie grzeją ławkę!) 24-letnia atakująca Aneta Havlickova i rok młodsza przyjmująca Helena Havelkova.

Skowrońska: Mam czas dzisiaj i jutro, żeby przeanalizować Czeszki

Przede wszystkim zagrywka

Lepsza zagrywka i atak mają decydować o zwycięstwie dwóch najmocniejszych drużyn grupy C.

- Czeszki słyną z tego, że piłka bardzo rzadko wpada u nich bezpośrednio w boisko, więc musimy być bardzo bardzo skuteczni na siatce - zapowiedział statystyk naszej kadry Maciej Kosmol. - Jeśli chodzi o rozgrywającą (Muhlstejnova - przyp.red.), dziewczyny ją dobrze znają i to może im trochę pomóc. Ale na wszystkich zawodniczkach będziemy musieli się skupić. Przede wszystkim musimy dobrze zagrać zagrywką, żeby odrzucić je od siatki.

Po pierwszym meczu wydaje się, że o nasz serwis możemy być spokojni. Przeciwko Izraelowi Karolina Kosek wykonała w drugiej partii 13 zagrywek z rzędu!

- Trener mówił, żeby pocisnąć zagrywką, bo będzie nam łatwiej, no to pocisnęłam - skomentowała krótko przyjmująca kadry. - Wszystkie potrafimy mocno i trudno zagrywać i już przed turniejem mówiłyśmy, że to będzie naszym atutem. Mam nadzieję, że się to sprawdzi.

Świderek: Chcemy wygrać jutrzejszy mecz. Później policzymy punkty

Czeskie nadzieje

Czeszki nie są siatkarską potęgą, ale tak jak Polki zwęszyły swoją szansę i liczą na awans do czwórki. Plchotova wybiega myślami jeszcze dalej, jednak nie do końca chyba wierząc w to, co sama mówi.

- Wszyscy walczą o medal, każdy o tym marzy, ale do tego daleka droga. Wszyscy liczymy każdy punkt, każdy set. Mam nadzieję, że dojdziemy do finału, ale to ciężkie zadanie - mówiła Czeszka, wiedząc, że pierwsze trudne zadanie czeka ją w meczu z biało-czerwonymi. - Polska to bardzo dobra drużyna i silny przeciwnik. My w meczu z Rumunkami popełniałyśmy czasami za dużo błędów. W niedzielę liczę na naszą zagrywkę i atak, ale i na blok. W pierwszym meczu jeszcze nie wszystko działało tak dobrze, ale im dalej, tym będzie lepiej.

W słownej licytacji sił czas na polską odpowiedź: - od łatwiejszych meczów będą coraz trudniejsze, a my będziemy czuć się coraz lepiej na boisku i będziemy prezentować lepszy poziom - zapowiedziała Kosek.

W niedzielę dowiemy się, kto wygra już nie słowną, ale siatkarską potyczkę. Start meczu o 16.

Trening z Izraelem - relacja z pierwszego zwycięstwa Polek ?

Więcej o: