Zagrają ze sobą po raz pierwszy od 2005 roku. "Może nie podadzą Rosjanom ręki"

Od początku zbrojnego konfliktu w Donbasie na poważnych międzynarodowych zawodach drużynowych Ukraina nie rywalizowała z Rosją. Często dbają o to federacje sportowe i ich przepisy. W 1/8 finału ME siatkarzy w Gdańsku, dojdzie jednak do meczu, który może budzić pozasportowe emocje.

W piłce nożnej na takie spotkanie szanse są niemal żadne. FIFA i UEFA, organizując mistrzostwa Europy czy świata wyklucza możliwość, by w pierwszej fazie turnieju, w grupie wpadały na siebie Rosja i Ukraina. Na Euro 2020 obie jedenastki z powodu przepisów były tak przydzielone do grup, że spotkać mogły się dopiero w finale. Na MŚ z grup awansować jest trudniej, a i we wszelkich eliminacjach spotkanie Rosji z Ukrainą wykluczają paragrafy. W koszykówce - tej reprezentacyjnej - takich przepisów nie ma, ale obie drużyny na razie się omijały. W meczach drużyn klubowych w europejskich pucharach FIBA takie spotkania wykluczała. W świecie siatkówki reprezentacyjnych obostrzeń nie było. Na ME 2021 Rosja i Ukraina wyszły z grupy i trafiły na siebie w 1/8 finału. To będzie pierwsze siatkarskie spotkanie między tymi dwoma reprezentacjami od 2005 roku. Na arenie pozasportowej działo się w tym czasie sporo. Rosjanie zaanektowali Krym, a walka o strefę Donbasu pochłonęła łącznie kilkanaście tysięcy ofiar.

Zobacz wideo Statystyk kadry o Finlandii: Na pewno wszystko rzucą na to spotkanie

Od Turnieju Zjednoczenia po wyklętych z kadry

Od czasu konfliktu na wschodzie Ukrainy relacje między rosyjskimi i ukraińskimi sportowcami na stadionach i w halach były raczej chłodne. Często spotykał ich też ostracyzm ze strony działaczy. Chyba najlepiej widać to było w popularnym na Ukrainie i w Rosji futbolu. Jeszcze na kilkanaście miesięcy przed początkiem zbrojnego konfliktu przedstawiciele obu państw wymyślili wspólną ligę. Jej pomysłodawcą i pierwszym wspierającym był Aleksiej Miller, prezes Gazpromu. W wakacje roku 2013 w dumnie brzmiącym Turnieju Zjednoczenia najlepsze na Ukrainie Szachtar i Dynamo Kijów mierzyły się z Zenitem i Spartakiem. Mecze rozgrywano w Moskwie i Kijowie. Kolejna edycja zaplanowana na zimę 2014 roku odbyła się już w Izraelu. Z powodów działań wojskowych i napiętej sytuacji politycznej na Ukrainie grać się bano. Rosyjsko-ukraińska przyjaźń piłkarska zmieniała się w szorstkie relacje. Szachtar musiał ewakuować się z Doniecka, bo w stronę jego stadionu leciały rakiety rosyjskich separatystów, a piłkarzom z Ukrainy działacze i społeczeństwo wybijało z głowy sportową karierę w państwie wroga. Najlepiej przekonał się o tym choćby Jewhen Selezniow. Od kiedy Ukrainiec podpisał kontrakt z Kubanem Krasnodar, przestał być powoływany do reprezentacji. Zdaniem niektórych swych kolegów powinien stracić też ukraińskie obywatelstwo.

Ukraina podczas ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich w TokioRosjanie nie pokazali Ukraińców na ceremonii otwarcia igrzysk. Absurdalne tłumaczenie

Selezniow wrócił do kadry, kiedy od Rosjan odszedł. Choć wydawało się, że sportowo na kadrę zasługuje też Aleksandr Ziniczenko, czy Bogdan Butko, to obaj panowie grający w rosyjskiej Premier Lidze też zostali odstawieni na boczny tor.

Na niedawnym Euro 2020 ukraińskie docinki przejawiły się też za sprawą koszulek tej reprezentacji, na których przedstawiono kontury kraju wraz z Krymem. Jako prowokację Rosjanie potraktowali też nadrukowane na nich hasła "Chwała Ukrainie, bohaterom sława", które używane są jako wojskowe pozdrowienie.

Te antagonizmy widać było choćby też na paraolimpiadzie, gdy ukraiński sportowiec nie chciał wejść na pierwszy stopień podium do wspólnego zdjęcia z dwoma Rosjanami, którzy zajęli pierwsze i trzecie miejsce w biegu na 100 metrów T35. Igor Cwietow zebrał pochwały ze strony rodaków, wysłuchał krytyki Rosjan, a świat poznał też tłumaczenia specjalistów, że rywale nie byli w maseczkach, więc zbliżać się do nich nie było można. Sprawa ewidentnie przybrała pozasportowy wymiar. Podobnie było też na igrzyskach w przypadku ukraińskiej skoczkini wzwyż. Jarosławę Mahuczich, brązową medalistkę igrzysk wezwała do siebie wiceminister ukraińskiej obrony Anna Maliar, po tym jak do sieci trafiło zdjęcie zawodniczki z Rosjanką Marią Lasickiene. Obie panie były na fotografii w narodowych strojach obejmujące się i uśmiechnięte od ucha do ucha.

Fot. David J. Phillip / AP

Russia Ukrainian UniformRosjanie dopięli swego. UEFA zmienia decyzję ws. koszulek reprezentacji Ukrainy

Teraz przed pierwszym od długiego czasu rosyjsko-ukraińskim starciem zespołowym nad spotkaniem w 1/8 finału siatkarskich ME, bardziej zastanawiają się Rosjanie. Być może również dlatego, że oni bardziej żyją siatkówką. W sportowych mediach na Ukrainie siatkarska rywalizacja relacjonowana jest w sposób marginalny.

"Gdy nie ma kamer i publiczności, wszystko jest normalnie"

- Chyba nie będzie żadnych prowokacji. Chłopaki raczej się znają, są przyjaciółmi. Mam nadzieję, że podczas meczu nie będzie polityki, tylko sport – mówił były trener żeńskiej reprezentacji Rosji kobiet, Jurij Mariczew cytowany przez Sports.ru. Nieco więcej wątpliwości, szczególnie co do ukraińskiej strony, miał deputowany do Dumy Państwowej Federacji Rosyjskiej Witalij Milonow.

- Rosyjscy sportowcy na pewno będą zachowywać się szlachetniej. Pokonamy rywala z kulturą. Agresja w sporcie jest oznaką niższości. Jeśli ktoś będzie zachowywać się agresywnie i obrażać sportowców, to będzie głupią małpą. Normalni ludzie przecież się tak nie zachowują – określił to dosadnie urzędnik. - Niech nasze zawody z Ukrainą toczą się tylko na boiskach. Żal mi sportowców, którzy oprócz sportu są przepełnieni wszelkiego rodzaju śmieciami - dodał Milonow. Warto podkreślić, że to człowiek, który trzy lata temu podczas wspólnej rozmowy z BBC nazwał Radosława Sikorskiego, byłego szefa MSZ "polską prostytutką".

Złożoność możliwego problemu dotyczącego tego meczu, opisała pytana o sprawę mistrzyni olimpijska w łyżwiarstwie szybkim z 2006 roku, Swietłana Żurowa, która po karierze zajęła się też polityką.

Anders BessebergSeks, kłamstwa i strzelanie. Jedli rosyjskim działaczom z ręki i tuszowali doping

- Widać, po sytuacji Mahuczichy i fotografii z Lasickiene, że są jakieś zalecenia dla ukraińskich sportowców dotyczących zachowań podczas lub po sportowej rywalizacji z Rosjanami. Im wydaje się, że to jest odpowiednie, dla nas to dziwne. Może ukraińscy siatkarze nie podadzą Rosjanom ręki w przypadku zwycięstwa lub przegranej? – zastanawiała się łyżwiarka w rozmowie ze Sports.ru. - Myślę, że czasem może to być sprzeczne z postawą danego sportowca, ale skoro mieszka on w danym kraju, w którym jest wytwarzana presja, a radykalni fani siedzą i krytykują każdy ruch na portalach społecznościowych, to takiego terroru za podanie ręki nikt nie chce. W rzeczywistości, gdy nie ma kamer i publiczności, wszystko jest normalnie. Podobnie funkcjonuje to w Radzie Europy. Na mównicy ludzie mówią jedno, krytykują się, jak wychodzą z blasku świateł, podają sobie ręce i normalnie rozmawiają z tymi, których właśnie publicznie urazili. Tak samo jest ze sportowcami. Nie chciałabym jedynie widzieć kibiców usuwanych z trybun, za złe zachowanie i wulgarne teksty – komentowała Żurowa.

Zdecydowanie mniej komentarzy jest po stronie ukraińskiej. Szef tamtejszej federacji siatkówki odniósł się raczej do sportowej strony rywalizacji z wicemistrzami olimpijskimi.

- Ogromną rolę w pojedynku odegra charakter naszych zawodników, ich wiara we własne siły, odwaga i dyscyplina taktyczna. Chłopaki muszą zignorować, kto jest po drugiej stronie siatki: Rosja to Rosja. I to wszystko! Powtarzam: na tych zawodach nie ma słabych zespołów – skomentował Mychajło Melnyk. Choć Rosja jest zdecydowanym faworytem spotkania, ukraińska federacja mobilizuje swoich sportowców jak może. Właśnie przekazała, że w przypadku przejścia do ćwierćfinału mistrzostw, drużyna otrzyma premie w wysokości 10 mln hrywien do podziału (niemal 1,5 mln złotych).

Mecz Rosja – Ukraina w sobotę od 17:30 w Gdańsku. Zwycięzca tego spotkania zmierzy się w ćwierćfinale ME z lepszym z pary Polska – Finlandia.

Więcej o: