Siatkówka. Skowrońska: Nie mogę się doczekać Final Four

Chętnie bym już rozpoczęła zmagania w turnieju finałowym Ligi Mistrzyń - mówi czołowa atakująca Fenerbahce Stambuł, Katarzyna Skowrońska-Dolata. Jej zespół w spotkaniu półfinałowym Final Four zmierzy się z Vakifbankiem Stambuł.

Wielkimi krokami zbliża się turniej finałowy Ligi Mistrzyń. Odczuwa już pani pewną presję, jaka na was spoczywa?

Katarzyna Skowrońska-Dolata:- Jako zespół organizujący ten turniej czujemy się raczej spokojnie. Przez wzgląd na fakt, że nie musimy grać spotkań przed Final Four mamy okazję się przygotować. Ja osobiście nie czuję ogromnej presji. Bardzo chcemy ten turniej wygrać, jednak nie mamy parcia na wynik, gdyby coś poszło nie po naszej myśli .

W półfinale spotkacie się z Vakifbankiem Stambuł. Jak musicie zagrać, aby nie powtórzył się wynik Pucharu Turcji?

- Na pewno będzie to emocjonujące spotkanie, gdyż spotykałyśmy się z tym zespołem wielokrotnie. Z racji przepisów, które mówią, iż w finale nie mogą spotkać się drużyny z tego samego kraju, nasz półfinał zostanie rozegrany z zespołem tureckim. Wydaje mi się, że będzie to fajne starcie i dobre widowisko dla kibiców, którzy na pewno przyjdą na mecz. Ja podchodzę do tego spotkania spokojnie. Oczywiście nie mogę założyć, że na pewno wygramy. 19 marca wszystko się zweryfikuje.

Na pewno trzeba będzie zatrzymać Małgorzatę Glinkę ...

- Myślę, że nie tylko Gosię, ale także Jelenę Nikolić czy Maję Poljak. Przeanalizujemy naszą taktykę przed spotkaniem w stu procentach i myślę, że będzie dobrze. Są oczywiście takie zawodniczki, które ciężko jest powstrzymać i przez cały mecz trzymają swój dobry poziom.

Czy taki skład turnieju finałowego jest dla pani zaskoczeniem, czy może spodziewała się pani, że właśnie te drużyny zagrają o puchar ?

- Powiem szczerze, że spodziewałam się obecności Dynama Moskwa. Myślę jednak, że wszystkie zespoły doszły do finału zasłużenie i po ciężkiej walce. Pozostaje nam tylko czekać na rozpoczęcie turnieju. Przyznam się, że nie mogę się już doczekać początku zmagań. Chętnie bym już zagrała, jednak jeszcze trochę muszę poczekać .

Wielu ludzi określiło już pojedynek turecki jako tzw. "mały finał". Myśli pani, że po ewentualnym zwycięstwie nad Vakifbankiem puchar będzie na wyciągnięcie ręki ?

- Absolutnie nie. Myślę, że każdemu z tych zespołów będzie ciężko zdobyć puchar. Niektórzy mówią także, iż Pesaro ma łatwiej, bo gra z Baku. Ja się jednak z tym nie zgodzę. To jest Final Four i każda drużyna przyjeżdża tu z określonym celem. Wystarczy wygrać jeden mecz i jest się w finale, dlatego każdy zespół będzie mocno zdeterminowany. Tak więc oba półfinały będą ciężkie dla wszystkich.

A jak będą wyglądały wasze ostatnie przygotowania przed finałem ?

- Przez te ostatnie dwa tygodnie będziemy trenowały codziennie. Mało odpoczynku, a za to szlifowanie formy do końca. W sobotę gramy jeszcze mecz ligowy, natomiast od następnego czwartku będziemy na tak zwanym małym zgrupowaniu. Tak więc czwartek i piątek spędzimy w hotelu, a w sobotę oczywiście mecz półfinałowy według rozpiski turnieju .

Jak na obecną chwilę oceni pani swoją dyspozycję. Czy forma jest porównywalna z tą z Klubowych Mistrzostw Świata ?

- Moja dyspozycję zweryfikuje boisko. Na dzień dzisiejszy czuję się dobrze. Mam nadzieję, że moja ciężka praca przyniesie efekty. Na razie więc jest fantastycznie, chociaż jak mówiłam wcześniej, wszystko zweryfikuje mecz .

Tak więc możemy liczyć na kolejny tytuł MVP ...

- Tytuły zawsze są miłe, ale najważniejsze jest zwycięstwo zespołu. To jest sport zespołowy i trzeba dostosować się do grupy. Stanowimy bardzo zgraną grupę, która dobrze rozumie się na boisku i poza nim. Marzę, by którakolwiek z nas zdobyła MVP, bo to będzie z dużym prawdopodobieństwem oznaczało nasze zwycięstwo w całym turnieju.

W ostatnich kolejkach ligi tureckiej, nie wliczając sobotniej, niezbyt często oglądaliśmy panią na boisku. Jak była przyczyna nieobecności w składzie ?

- Miałam pewne problemy z karkiem i trener nie chciał ryzykować, aby kontuzja pogłębiła się i przerodziła w coś poważniejszego. Dał mi odpocząć i myślę, że była to dobra decyzja. Co do kontuzji - jest to lekki uraz kręgosłupa wynikający z przeciążenia, z trudów przygotowań do Ligi Mistrzyń. Jest to lekki uraz, także nie ma czym się martwić .

Jeśli chodzi o wyniki w lidze tureckiej wszystko chyba idzie zgodnie z planem. Jest pani zadowolona z dotychczasowej dyspozycji drużyny ?

- Warto dodać, że zespół grający w lidze tureckiej i Lidze Mistrzyń nieco się różni. Gramy raz z inną rozgrywającą, raz z inną środkową. Trener ma więc dość duże pole manewru. Co do wyników mogłoby być lepiej. Przytrafiły nam się porażki w lidze, jednak było one niejako wliczone w okres przygotowawczy do Ligi Mistrzyń. To jest nasz główny cel w tym momencie i na tym się skupiamy. Mecze w lidze tureckiej do tej pory służyły nam również jako trening i pozwalały nam zgrać się ze sobą. Oczywiście byłoby fajnie mieć pierwsze miejsce w tabeli z kilkupunktową przewagą, aczkolwiek jesteśmy drugie i nie robimy z tego powodu tragedii. Będzie jeszcze czas, aby nadrobić zaległości z okresu przygotowawczego .

Rozmawiał Krzysztof Stańczak - Strefa Siatkówki

Więcej w serwisie Siatka.org ?

Więcej o: