Final Four. Dynamo w dołku. Szanse Skry rosną?

Trzy tygodnie temu Dynamo było na szczycie, teraz szanse Skry zdają się rosnąć w zastraszającym tempie. - Jeśli zatrzyma się Jakowlewa, to obrażony Połtawski będzie chodził wokoło i robił łaskę, że gra i w zasadzie Rosjanie mogą zostać bez atakującego - przewiduje świetnie zorientowany w rosyjskiej Superlidze Robert Prygiel.

Jeszcze trzy tygodnie temu, kiedy przed pierwszym terminem, w jakim miało być rozgrywane Final Four, rozważane były szanse Skry w starciu z Dynamem wiele było obaw o mistrzów Polski. - Powiedziałbym, że zarówno Skra jak i Dynamo mają takie same szanse na wygranie tego pojedynku - mówił wówczas Daniel Castellani, a Zbigniew Bartman opisując Dynamo dodawał: - Na początku dołowali, mieli wiele problemów, a teraz podnieśli się z kolan i idą cały czas do góry.

Ale to było trzy tygodnie temu, teraz sytuacja diametralnie się zmieniła. Dynamo w trzech meczach z Zenitem Kazań przegrało szansę na awans do półfinałów rosyjskiej Superligi. Co więcej końcowy wynik to 9:0 dla Zenitu, bo ekipa z Moskwy nie ugrała ani seta. Wszyscy komentatorzy rosyjscy zwracają uwagę na dołek, w jakim znalazło się Dynamo. To suche fakty i co dalej? Jaki wpływ może mieć to na sobotni, półfinałowy pojedynek ze Skrą? - Teraz może być różnie: mogą traktować Ligę Mistrzów jako ostatnią szansę na uratowanie sezonu albo, jeśli nie odbudują się psychicznie, może ich ten Final Four dobić. Na pewno będą dużą niewiadomą, bo różnie drużyny w takich sytuacjach reagują w zależności od klubu, od trenera, zawodników. Na pewno dla takiego klubu jak Dynamo brak awansu do finału Superligi jest porażką, więc o ile znam Rosjan, to myślę, że mogą się nie podnieść. To może siedzieć im w głowach i mogą dostać "łomot" od naszej drużyny - przewiduje ostrożnie Robert Prygiel.

Psychika, wola walki to jedno, co jednak z aspektami czysto siatkarskimi? Powszechnie przyjęło się sądzić, że mankamentem rosyjskich drużyn jest gra w obronie, jednak Dynama to nie dotyczy. Świetny bułgarski reprezentacyjny libero Teodor Salparow bardzo dobrze organizuje grę obronną Dynama. Dodatkowo wspomagany jest przez Brazylijczyka Dante, którego przyjście odmieniło nieco oblicze moskiewskiej drużyny nie tylko w obronie, ale także w ataku. Gdzie zatem, poza psychiką, szukać słabych punktów Rosjan? - Wbrew temu, co się przyjęło, uważam, że Dynamo tylko teoretycznie ma bardzo dobrych atakujących. Oni nie są tacy świetni i tylko nazwiskami mogą straszyć. Jakowlew może dobrze grać dobrze w lidze rosyjskiej z większością drużyn, ale jednak na wejście do finału to już jest za mało. Poza tym ma swój wiek i takie granie dzień po dniu w turnieju może być dla niego ciężkie, tym bardziej, że poprzedni sezon spędził w II lidze. Połtawski 3/4 sezonu przesiedział na ławce, a znamy jego charakter - jego musi być zawsze na wierzchu i nawet kosztem wygranej, kosztem zespołu potrafi pokazać swoje ja, co też drużynie nie służy. Wydaje mi się, że tutaj mogą mieć problem, bo jeśli zatrzyma się Jakowlewa, to obrażony Połtawski będzie chodził wokoło i robił łaskę, że gra i w zasadzie Rosjanie mogą zostać bez ataku, a na tym poziomie nie da się wygrać bez atakującego. Poza tym bolączką Rosjan, zarówno w siatkówce klubowej jak i reprezentacyjnej, jest brak klasowego rozgrywającego. Grankin jest na pewno dobrym zawodnikiem, ale moim zdaniem nie na tyle, by prowadzić drużynę, która miałaby wygrać Ligę Mistrzów - ocenia Robert Prygiel.

Więcej w serwisie Reprezentacja.net ?

Więcej o: