Siatkówka. Final Four w maju, a mogli grać bez kibiców

Gdyby nie twarda postawa PGE Skry Bełchatów, zaplanowany na sobotę i niedzielę finał Ligi Mistrzów siatkarzy prawdopodobnie zostałby rozegrany. W trzyzespołowym składzie

Dramatyczne negocjacje w sprawie losu imprezy trwały w sobotę kilka godzin. Informacje zmieniały się co kilkanaście minut: zagrają, bez oprawy muzycznej i dopingu; zagrają przy pustych trybunach; nie zagrają wcal; zagrają, ale bez Skry. Organizatorzy, czyli bełchatowski klub i Polska Liga Siatkówki, a także sponsor - Polska Grupa Energetyczna - krótko po informacji o tragedii pod Smoleńskiem zaproponowali odwołanie finału. Siatkarze Skry na specjalnym spotkaniu stwierdzili, że gdyby nawet europejska federacja kazała rozegrać turniej, nie wyjdą na boisko. - Niezależnie od konsekwencji, jakie miałyby nas spotkać - opowiadali. - Nie wyobrażamy sobie, że moglibyśmy się cieszyć ze zdobytego punktu, w obliczu takiej tragedii. Zresztą także zawodnicy innych zespołów twierdzili, że woleliby nie grać teraz.

Bińczyk: Zadecydowała twarda postawa Skry

Skrę poparli szefowie Trentino Volley i ACH Volley Bled. Obaj zaapelowali o wyznaczenie nowego terminu. Wszystko zależało więc od Dynama Moskwa i Philipa Berbena, wiceprezydenta CEV (europejskiej federacji siatkarskiej). Rosjanie nie mogli się zdecydować - na początku stwierdzili, że zgadzają się na odwołanie Final Four, by później zmienić zdanie. Tłumaczyli nie mogą nic postanowić bez kontaktu ze swoimi szefami w Moskwie. - A tam jest zamieszanie, co sprawia, że nie możemy się dodzwonić - mówili.

Berben był gotowy przeprowadzić imprezę bez kibiców. - To niemożliwe. Nie wyobrażam sobie, żeby w takiej sytuacji grać. Straciliśmy sporo pieniędzy, ale są rzeczy ważniejsze - twierdził stanowczo Tomasz Zadroga, prezes zarządu PGE. Andrzej Lemek, szef sędziów w PZPS, zadecydował, że odwołuje polskich arbitrów liniowych. Apel o przeniesienie Final Four wystosowali nawet kibice, których kilkuset zebrało się przed łódzką Atlas Areną.

Obrady decydentów były bardzo burzliwe, co było widać na twarzach szefów bełchatowskiego klubu. W końcu prezesi Skry, Trentino i Bledu podpisali apel, że postarają się wspólnie znaleźć wolny termin. A Berbena pomógł przekonać Mirosław Przedpełski, prezes PZPS, specjalnie ściągnięty z Warszawy. Jak się dowiedzieliśmy, gdyby CEV kazała grać, władze Łodzi gotowe były zamknąć halę pod pretekstem żałoby narodowej.

- Odwołujemy imprezę z szacunku dla Polaków - zakomunikował po godz. 14 Berben. Decyzja, kiedy Final Four zostanie rozegrany zapadnie w ciągu tygodnia. Jest problem ze znalezieniem terminu, bowiem w czterech krajach, z którego pochodzą uczestnicy, trwa ostatnia faza rozgrywek ligowych. Niewykluczone, że jeden z półfinałów, między Trentino a Bledem, zostanie rozegrany poza Polską, na przykład w Trieście. Prawdopodobnie jednak impreza zostanie dokończona w pierwszej połowie maja.

Mecze PLK i PLKK odwołane z powodu tragedii ?

Więcej o: