Liga Światowa. Jak Kurek góry przenosi. Polska pokonuje Bułgarię

Świetni Bartosz Kurek i Łukasz Żygadło, przebudzenie Zbigniewa Bartmana i rewelacyjna publiczność sprawiły, że Polska pokonała Bułgarię w swoim pierwszym meczu w turnieju finałowym Ligi Światowej

Twoi znajomi już nas lubią. Sprawdź którzy na Facebook.com/Sportpl ?

Turniej finałowy odbywa się w Polsce po raz trzeci, dwa poprzednie odbyły się w Spodku w 2001 i 2007 r. Polacy, choć w Gdańsku rozgrywana jest już 22. edycja LŚ, jeszcze nigdy nie byli na podium. Teraz ich celem jest pierwszy medal, a pomóc mają w tym dwie rzeczy. Przede wszystkim - dobra gra. A poza tym kibice i ściany Ergo Areny. Kiedy na otwarcie tej hali Polacy pokonali Brazylię 3:2, lider biało-czerwonych Kurek powiedział, że w tej hali można góry przenosić. A w finałowym turnieju LŚ przeniesienie góry to dla Polaków wdrapanie się na podium.

W pierwszym meczu z Bułgarami Polacy grali świetnie, a do tego szczęśliwe punkty zdobywali Marcin Możdżonek czy Krzysztof Ignaczak. Genialny był zwłaszcza Kurek, który w ataku grał jak profesor - potężnie ścinał lub sprytnie obijał blok rywala. Kiedy tylko w zespole Bułgarii budzili się Cwetan Sokołow lub największa gwiazda Matej Kazijski, natychmiast świetną akcją odpowiadał Kurek. Ale tak było tylko do czasu.

Kazijski, który tuż przed turniejem leczył kontuzję i jego występ stał pod znakiem zapytania, rozkręcał się z każdą akcją, a Polacy coraz częściej byli w opałach (zwłaszcza w trzecim secie). Nawet, kiedy dobrze rozgrywał Żygadło, jego koledzy nie potrafili tego wykorzystać, a mało skuteczny był zwłaszcza Zbigniew Bartman. Kiedy zmienił go Jakub Jarosz - wcale nie było lepiej. Niektórzy kibice zaczęli narzekać, że trener Polaków Andrea Anastasi nie powołał na tak ważny turniej Mariusza Wlazłego, ale Włoch uznał, że nie zmieni kadry, która walczyła w eliminacjach.

Bartman jakby usłyszał głosy narzekania, bo w czwartym secie zagrał już o niebo lepiej. To, co robił razem z Kurkiem, to była poezja. Kiedy Polacy wyszli na prowadzenie 15:8, kibice w Ergo Arenie byli w ekstazie, zresztą nasi siatkarze również. A Kurek to najchętniej sam by zagrywał, przyjmował oraz wystawiał. I oczywiście kończył ataki kolejnymi bombami.

Ogromne zaangażowanie i rewelacyjna publiczność doprowadziły Polaków do tie-breaku, w którym biało-czerwoni nie zamierzali się zatrzymywać. Kiedy prowadzili 7:2, a potem nawet 11:4 stało się jasne, że tylko cud może im odebrać zwycięstwo. Ale cudu, na szczęście, nie było, choć Bułgarzy walczyli do końca (był już nawet remis 12:12).

GALERIA: Zobacz, jak Polska pokonała w Ergo Arenie Bułgarię [ZDJĘCIA] ?

 

kliknij w miniaturkę, żeby przejść do galerii

 

W czwartek Polacy zagrają z Włochami, którzy w środę niespodziewanie przegrali z Argentyną 1:3. Trenerem Włochów jest Mauro Berruto, który zastąpił... Anastasiego. - Dobrze, że w piątek to nasze zespoły, a nie my, staną po obu stronach siatki. Po gdybym miał zagrać z Andreą jeden na jednego, byłbym bez szans - ocenił Berruto i dodał: - To będzie mecz o życie, musimy zagrać na 120 proc. Zwłaszcza, że wiemy, jak trudno gra się w Polsce, gdzie atmosfera na meczach jest wyjątkowa.

W spotkaniu z Bułgarią świetna atmosfera sprawiła, że Polacy przenieśli górę. Na razie jedną.

Polska - Bułgaria 3:2 (25:20, 23:25, 14:25, 25:22, 15:13)

Polska: Nowakowski, Kurek, Bartman, Ruciak, Żygadło, Możdżonek, Ignaczak (l) oraz Jarosz, Woicki, Bąkiewicz, Kubiak, Kosok.

Bułgaria: Żekow, Kazijski, Josifow, Todorow, Aleksiew, Sokołow, Iwanow (l) oraz Cwetanow, Ananiew, Penczew, Bratojew, Nikołow.

Inny wynik grupy E: Argentyna - Włochy 3:1. Grupa F: Rosja - USA 3:1, Brazylia - Kuba 3:2.

Zobacz jak Polska wielkie halowe imprezy gościła ?

 

Relacja Zczuba.pl z meczu Polska - Bułgaria ?

Więcej o: