Wlazły w TOK FM o finale Ligi Światowej: każdy jest do "pyknięcia"

Bułgaria, Włochy i Argentyna - te zespoły, od jutra, będą rywalami naszych siatkarzy w turnieju finałowym Ligi Światowej. Polacy, jako gospodarze, trafili do teoretycznie łatwiejszej grupy; w drugiej zagrają Brazylijczycy, Amerykanie, Kubańczycy oraz Rosjanie. A na co będzie stać biało-czerwonych, o tym z wielkim nieobecnym kadry Mariuszem Wlazłym, rozmawiał Kacper Merk.

Kacper Merk: Jak podobała Ci się gra kolegów w fazie grupowej ?

Mariusz Wlazły: Na tyle, na ile widziałem w telewizji, myślę że jest nieźle. Nasz młody zespół powoli zaczyna fajnie funkcjonować, widać też myśl trenerską. Na pewno jesteśmy trochę nieobliczalni, ale stać nas naprawdę na wszystko.

KM: Nawet na zwycięstwo ?

MW: Oczywiście chciałbym, żeby wygrali, ale tego chciałby każdy. Ja życzę im, by wyszli na boisko i dali z siebie wszystko. A co wydarzy się później, tego nie wie nikt, bo to przecież tylko sport. Chciałbym zobaczyć w naszych chłopakach dużo determinacji i agresji. Na takim turnieju każdy, nawet Brazylia, jest do "pyknięcia". Pytanie tylko, czy w tym konkretnym dniu, konkretnej godzinie i konkretnym miejscu.

KM: Powiedz jeszcze, co z Twoją kontuzją, czy realny jest Twój powrót do kadry np. na listopadowy Puchar Świata w Japonii ?

MW: Nie wiem, na razie ciężko jest to oceniać. W połowie sierpnia zaczynam przygotowania w klubie i wtedy będziemy mogli powiedzieć coś więcej. W tej chwili wiadomo tylko tyle, że nie jest tak źle, jak pierwotnie przypuszczałem i wydaje mi się, że odpowiednia rehabilitacja powinna pomóc.

KM: W kadrze brakuje Ciebie, ale także Pawła Zagumnego, Michała Winiarskiego, Sebastiana Świderskiego czy Daniela Plińskiego. Skąd taki pomór ?

MW: Przez okres kilku lat graliśmy non-stop, czy to w klubie, czy w reprezentacji. Przyszło zmęczenie materiału, a każdy z nas ma jakąś górną granicę. Jej przekroczenie oznacza, że zaczynają się kontuzje. Te nie zawsze są do końca zaleczone i następuje reakcja łańcuchowa - z jednej błahej początkowo sprawy, powstają dwa czy trzy olbrzymie problemy. Teraz jest czas, żeby powiedzieć stop i zadbać o własne zdrowie.

Więcej o: