Siatkówka. Anastasi pozytywny, Bartman szczery

Trzy z czterech meczów przegrali polscy siatkarze w fazie grupowej Ligi Światowej. I są w świetnych humorach, tym bardziej, że po kolejnym weekendzie najpewniej znacznie poprawią swój bilans. O czym zza oceanu doniesie ?bloger Bartman?.

Dyskutuj z ludźmi, nie z nickami. Nie bądź anonimowy na Facebook.com/Sportpl ?

Dziesięć kolejnych godzin spędzili w przestworzach siatkarze reprezentacji Polski. Czternastu wybrańców Andrei Anastasiego, którzy w piątek i sobotę wieczorem (u nas będzie to już późna noc - 2.30) podejmą Portoryko. Beniaminka "światówki" nie ma się co obawiać, zwłaszcza po tym, co biało-czerwoni pokazali w starciach z mistrzami świata. Przegrane z Brazylią 0:3 i 1:3 były bodaj najlepszymi meczami Polaków od mistrzostw świata 2006! Nawet w drodze po złoto ME w Izmirze nie byli na poziomie tak zbliżonym do "galaktycznych".

A jednak, porażka to porażka. Po tak wyrównanej walce bolała jeszcze bardziej.

- Czuje się jak zbity pies - pisał na swoim blogu Zbigniew Bartman  ? , mianowany niedawno atakującym. -. Przez dwa sety kontrolowaliśmy wydarzenia na boisku. Cały czas mieliśmy przewagę punktową. Aż do końcówki. Nie potrafiliśmy zadać ostatniego, kończącego ciosu. Szkoda. Znów siedzimy i sobie powtarzamy, że była szansa. I co z tego? Skoro nie potrafiliśmy jej wykorzystać - pisał Bartman, który wspomniane złoto z Izmiru również przywiózł. Jako przyjmujący. Teraz on ma nowe zadania. Kadra, nowe szanse i nadzieje.

I to jest to, co obie te drużyny - złotą Castellaniego i wschodzącą Anastasiego - łączy. Brak przygniatających oczekiwań. Niby PZPS powtarza, że tym razem Liga Światowa nie będzie poligonem doświadczalnym, że Polacy mają grać do upadłego, choć wyjątkowo udział w finale mają już w kieszeni, że kibicom się należy itd. Ale kibice i tak sądzą, że bez Wlazłego, Zagumnego i Winiarskiego kadra niewiele zdziała. A zdziała. Już zdziałała. Napsuła Brazylii nerwów i naburzyła krwi jak mało kto. I ciągle ma apetyt na więcej.

- Spotkania przeciwko Canarinhos pokazały jak niewiele nam brakuje, żeby wygrywać z najlepszymi. Widać, że droga, którą podążamy za nowym trenerem jest właściwa, że praca, którą wykonujemy nie idzie na marne - podsumował na swoim blogu Bartman. Nie jego jednak słowa wśród wszystkich dotychczasowych wpisów poruszyły mnie najbardziej. Uwagę przykuwa przytoczona wypowiedź trenera Andrei Anastasiego. A oto cała sytuacja, opisana przez polskiego siatkarza po pierwszym meczu z Brazylią (0:3).

- Dzisiaj wieczorem mamy jeszcze trening. Nie ma odpuszczania. Trochę ciężko przyjąć do świadomości, że po meczu idzie się na trening. Jednak tego wymaga nasza sytuacja, musimy wyeliminować to co dzisiaj szwankowalo. Jutro chcemy wygrać!!! Po meczu spotkałem oczekując na windę Andre Anastasiego. Pytam się go, czemu jest taki zadowolony. Odpowiedział: "nie jestem zadowolony, tylko pozytywny. Poprawimy dwie, trzy rzeczy i będziemy wygrywać." Tymi słowami wystarczająco mnie zachęcił, żeby pomimo meczu iść na trening...

Choć następnego dnia Polacy przegrali, to zaszczepili takiego pozytywnego ducha w kibicach. Jeszcze lepiej może być już w niedzielę, gdy po kolejnych meczach wyrównają bilans porażek i zwycięstw na 3:3 (teraz 3:1). Granie bez presji wyraźnie im służy. A z taką grą jak ta, może już wkrótce walczyć o najcenniejsze kruszce. Jak "złota ekipa z Izmiru" a wcześniej srebrna drużyna MŚ za Lozano.

Bartman - bloger

- Gdybym nie był siatkarzem, byłbym aktorem albo dziennikarzem - mówił niejednokrotnie w wywiadach Bartman. To nie pierwszy przypadek, gdy siatkarz "wylewa" swoje myśli w coś na zasadzie pamiętnika czy dziennika (wcześniej m.in. wideo blog dla Radia Polska Siatkówka). Popularnie zwany "Zibim" zawodnik nie tylko na boisku lubi być kontrowersyjny i szczery. Za to lubią go media. PZPS powinien być jednak ostrożny. A jednak rzecznik związku zapewnia, że federacja, udostępniając reprezentantowi Polski swoje "wirtualne łamy", zupełnie nie wtrąca się w zamieszczane tam treści.

- Zapiski Zbyszka Bartmana nie są w żaden sposób cenzurowane, więc nie martwimy się o posądzanie o manipulację lub niepotrzebną reklamę. Poprosiliśmy Zibiego o poprowadzenie blogu z wyjazdu specjalnie dla kibiców, którzy chcieliby poznać kadrę od kuchni, dowiedzieć się, co dzieje się na wyjazdach. W ten sposób chcemy przybliżyć im tak reprezentację, atmosferę wokół niej, jak również samych zawodników - mówi Kamil Fedorowicz, rzecznik PZPS. - Cieszę się bardzo, że Zbyszek zgodził się dzielić z nami informacjami z obozu, bo to nie tylko dla kibiców, ale również dla nas, organizatorów spotkań w Polsce, nie lada gratka "zobaczyć" oczami zawodnika przygotowania do Ligi Światowej w innych krajach.

Po Portoryko reprezentację czeka jeszcze wyjazd do USA. Kolejne mecze rozegrają w Polsce: 24 i 25 czerwca w Płocku z Portorykańczyka oraz 29 i 30 czerwca w Katowicach z Amerykanami. Turniej Final Eight odbędzie się w dniach 6-10 lipca w Gdańsku.

A nad Wisłą transferowe hity w PlusLidze  ?

Więcej o: