ME kadetek. Walizki rozpakowane - siatkarki już w Ankarze

- Pierwsze wrażenie po wyjściu z samolotu nie było dobre, ale hotel zrekompensował wszystko. Jak zobaczyłyśmy nasze pokoje, to szczęki nam opadły! - mówiły polskie kadetki po dotarciu do Ankary. W sobotę rozpoczną tam walkę w mistrzostwach Europy.

Końcowe szlify nad formą w Sosnowcu trwały do środy. Ostatnie porządki i pakowanie - do drugiej w nocy. Wtedy, czyli właściwie już w czwartek, młode (kat. wiekowa 16-17 lat) siatkarki rozpoczęły podróż po medale mistrzostw Europy. Droga wiodła przez Warszawę i Monachium z metą w Ankarze.

- Do stolicy dojechałyśmy koło 5.30. Od tej pory zaczęło się czekanie na samolot i to było najgorsze z całej podróży - wspominają zawodniczki, które z Okęcia miały wylecieć o 8.50. Samolot wystartował godzinę później, bo i później przyleciał - z powodu mgły nad Monachium.

W Niemczech role się odwróciły. To samolot czekał na polską ekipę. - Please, hurry up! Really! (Proszę, pospieszcie się! Naprawdę!) - popędzała zespół pracowniczka lotniska. Na pokładzie jednak znów trzeba było czekać. Ponownie winna mgła, która wywołała na pasie startowym solidny korek.

- Czy nasze bagaże dolecą razem z nami? - zastanawiały się zawodniczki po ekspresowej zmianie samolotu. Dotarły. W komplecie. Tak jak i zespół. Nieco zmęczony i niewyspany, ale zadowolony, że podróż już dobiegła końca.

- Na szczęście udało się sporo pospać. Ja zamykałam oczy zanim jeszcze samolot zdążył wzbić się w powietrze - mówiła regenerując siły czekoladą atakująca Natalia Strózik. - Trening? Pewnie dałybyśmy radę. Ale lepiej trochę odpocząć. Nie spałyśmy całą noc - dodała przegryzając kawałek mlecznej z orzechami Martyna Grajber, przyjmująca.

Do takiego samego wniosku doszedł trener Andrzej Peć, który dał dziewczynom wolny wieczór. Pierwszy trening w piątek o 12.30. I najpewniej dopiero wtedy do dziewczyn dotrze, że za chwilę mają zacząć swój jak na razie najważniejszy turniej w życiu.

- Pierwsze nerwy przyjdą pewnie dopiero jak zobaczymy halę - stwierdziła Anna Korabiec. - Teraz odstresował nas widok hotelu. Jak zobaczyłyśmy nasze pokoje, to szczęki nam opadły! - zachwycała się rzeczywiście imponującym, bo pięciogwiazdkowym obiektem Ramada Plaza libero kadry.

Widok rywalek w samolocie i na lotnisku takiego wrażenia nie zrobił. Z Monachium z Polkami na pokładzie leciały Belgijki i Niemki. Na miejscu przewijały się też Hiszpanki - grupowy rywal biało-czerwonych.

- One rzeczywiście zrobiły na mnie wrażenie, bo wyglądają na bardzo pewne siebie. Ale my też jesteśmy - zakończyła Grajber.

Walka o MŚ kadetek

Turniej w Ankarze podopieczne Andrzeja Pecia rozpoczną 30 kwietnia. Na starcie imprezy stawi się dwanaście zespołów. Podzielono je na dwie grupy, w których każdy zagra z każdym. Polska zmierzy się ze Słowenią, Turcją, Serbią, Czechami i Hiszpanią - w takiej właśnie kolejności.

Zajęcie dwóch pierwszych miejsc w grupie daje awans do półfinałów i strefy medalowej. Miejsca 3 i 4 zagrają o lokaty 5-8. Pozostałe zespoły zostaną sklasyfikowane na miejscach 9-12 wedle wyników, jakie osiągnęły w grupach. Pięć pierwszych zespołów awansuje na mistrzostwa świata w Turcji. Impreza odbędzie się w sierpniu tego roku.

"Każdy mecz ważny, ale Serbki najtrudniejsze" - mówi trener kadetek ?

Więcej o: