Nawrocki zrezygnuje z kadry? PZPS przeciwny łączeniu stanowisk

Pod ścianą i między młotem a kowadłem jest Jacek Nawrocki. Związkowi nie podoba się opcja połączenia funkcji trenera Skry i reprezentacji Polski. Nawrocki z klubu rezygnować nie chce i apeluje o czas. Związek nie chce czekać. Decyzja ma zapaść wkrótce, kompromis jest konieczny, ale czy możliwy?

- Nie będziemy wybierać pochopnie - mówi Mirosław Przedpełski. I zapowiada, że Związek dogada się z trenerem w ciągu. kilku dni.

Nie to miał na myśli Jacek Nawrocki apelując o wstrzymanie się z decyzją. Trener najlepszego polskiego klubu zmartwień ma teraz wystarczająco. Już w niedzielę musi wygrać Puchar Polski (bo dla Skry alternatywy się nie przewiduje), za kilkanaście tygodni ma zdobyć siódmy z rzędu medal polskiej ligi (bo tu rzeczywiście nie ma sobie równych) i po drodze powinien zwojować Europę (bo na to wszyscy czekają od lat). A w międzyczasie ma podjąć jedną z najważniejszych w swojej trenerskiej karierze decyzji - czy chce już teraz podjąć się prowadzenia polskiej kadry. Odpowiedź wydaje się prosta i Nawrocki już zapewnił, że dla niego byłby to wielki wyróżnienie. Pojawia się jednak drugie - trudniejsze pytanie - czy trener Skry jest w stanie dla kadry poświęcić pracę w klubie? Tego oczekiwałby od niego Związek.

Wydział Szkolenia, z którym trener spotkał się w piątek, pozytywnie zaopiniował kandydaturę Nawrockiego - jego plan pracy z kadrą i przygotowanie warsztatowe. Poza jednym punktem. - Wydział ma zastrzeżenia do łączenia przez trenera dwóch funkcji - mówi Mirosław Przedpełski. - To bardzo trudne i Nawrocki raczej nie powinien być trenerem i tu, i tu. Musimy jeszcze porozmawiać. Ciężko jest mi sobie to wyobrazić. Cenię sobie bardzo opinię Wydziału Szkolenia, w którym jest sześciu byłych trenerów reprezentacji Polski, jak Waldemar Wspaniały, który też był trenerem i reprezentacji i klubu. Oczywiście są inne kraje, gdzie się te funkcje łączy. Tylko że wtedy klub, w którym pracuje trener kadry, jest w innym kraju. Musimy sobie to naprawdę mocno przemyśleć - mówi Przedpełski, zaznaczając, że myśleć zainteresowani będą "kilka dni".

- Mamy alternatywę i może ją wykorzystamy. Sami docieramy do trenerów i z nimi rozmawiamy. Udało nam się dotrzeć do kilku. Ale myślę, że ja myślę, że może jednak dojdziemy do porozumienia. Dla dobra Skry, reprezentacji i Nawrockiego. Zobaczymy, nie będziemy szli na noże. Musimy wszyscy to dobrze przemyśleć. Na pewno dojdziemy do porozumienia - zarzeka się prezes.

Zatem albo PZPS zaaprobuje "stołek-tandem", albo Nawrocki zrezygnuje ze szkolenia Skry, w której spędził 11 lat swojej trenerskiej kariery i którą budował cegła po cegle. - Znając Nawrockiego mogę powiedzieć, że nie ma w nim chęci bezwzględnego dążenia do posady trenera kadry. Nie dlatego, że nie jest ambitny, czy się tak wysoko nosi. Ale dlatego, że ceni sobie miejsce, w którym jest o tylu lat. Ma tu pracę, na pewno nie jest wypalony i wie, co jeszcze może osiągnąć pracując w naszym klubie - mówi Piechocki, który jako jego pracodawca, ale i przyjaciel przeciwny łączeniu dwóch funkcji nie jest. Martwi się tylko o zdrowie przyjaciela.

- Znając zaangażowanie w pracę Jacka, tak "czystoludzko" miałbym ogromne obawy o jego zdrowie i stan psychiczny. W takiej sytuacji trener oddając się w stu procentach byłby przez 12 miesięcy narażony na duży stres. Wiadomo, jak popularna jest siatkówka w naszym kraju i jak bardzo jest na cenzurowanym.

Z tego właśnie powodu (popularności dyscypliny, nie zdrowia trenera), prezes Przedpełski jest przeciwko "podwójnej roli" Nawrockiego.

- W Polsce jest za duże zaangażowanie sponsorów i telewizji - wyjaśnia swoje stanowisko Przedpełski, upierając się, że trenera trzeba wyłonić już teraz. - Codziennie zgłaszają się do nas jakieś drużyny, które chcą grać z reprezentacją. Trzeba budować program, są też jakieś plany ministerialne - to przecież są olbrzymie finanse, które trzeba zaplanować. Musi być ktoś, kto to wszystko "ogarnie".

- Myślę, że jest jeszcze czas - odpowiada Nawrocki. - Można obserwować jak drużyny grają, także kandydatów na trenera. Musimy zachować rozsądek, dogłębnie problem zanalizować. Dla mnie jest to największy zaszczyt i bardzo się z niego cieszę, ale teraz trwa sezon ligowy i trzeba się na tym skupić.

Kilka dni temu - zanim Nawrocki spotkał się z Wydziałem Szkolenia - zapytałam trenera, co powie PZPS-owi, jeśli ten uprze się, że decyzja ma zapaść teraz. Odpowiedzieć nie chciał. A raczej, nie umiał. Bo sam stoi przed ogromnym dylematem. - Jeśli Związek rzeczywiście tak powie, to się będziemy zastanawiać. Najlepiej byłoby jeszcze się trochę wstrzymać. Po co wytwarzać presję na samym sobie, podejmując taką a nie inną decyzję? Może za moment trafi się seria porażek i co wtedy? Spokojnie, polska siatkówka jest mocna i wyjdzie z tego problemu na pewno.

Sam spokojny z pewnością nie jest. Zwłaszcza, że za chwilę ponownie musi wszystkim udowodnić, że Skra najlepsza jest "i kropka". Mniej więcej taka, jak ta, w której znajduje się teraz Nawrocki.

Zarząd PZPS ma zebrać się 2 lutego. Ostatecznie ustalenia mogą zapaść jednak znacznie wcześniej. Związek rozmawia też z innymi kandydatami. Samymi Polakami.

"Miałem propozycję objęcia kadry" - zdradza Świderek ?

Więcej o: