Siatkówka. Co po Danielu Castellanim?

"Kibice muszą dowiedzieć się, dlaczego doszło do zmiany selekcjonera, a całe środowisko musi szczerze poprzeć następcę. To najtrudniejsze od lat zadanie dla działaczy PZPS, zwłaszcza że najważniejsi z nich nie idą ostatnio w tym samym kierunku" - pisze na blogu dziennikarz "Gazety Wyborczej" i Sport.pl.

Sport.pl na Facebooku! Sprawdź nas ?

"Sąd nad Castellanim podzielił rządzących polską siatkówką. Z jednej strony prezydium zarządu ze stojącym na czele głównym rozgrywającym Arturem Popko, którego grupa głosowała za odejściem Argentyńczyka. Z drugiej strony batalion Konrada Piechockiego, szefa Skry Bełchatów" - opisuje podziały w zarządzie PZPS Przemysław Iwańczyk. "Obaj de facto rządzą polską siatkówką, gdzieś między nimi jest co prawda prezes związku Mirosław Przedpełski, ale ten próbuje przede wszystkim łagodzić nastroje i stara się złapać wymykający się z rąk eksponowany stołek we władzach światowej siatkówki" - pisze.

"Rolą prominentnych działaczy jest nad wszystkimi emocjami zapanować. Emocjami innych działaczy, trenerów, zawodników, całego środowiska. Już w momencie wyboru nowego selekcjonera - ktokolwiek nim zostanie - powinni zacząć pchać wózek w tę samą stroną" - pisze dziennikarz.

Więcej o odwołaniu Daniela Castellaniego czytaj na blogu Przemysława Iwańczyka ?

Więcej o: