Siatkówka. Prygiel: Stać nas na złoty medal na Mistrzostwach Świata

Modne stało się ocenianie gry naszych reprezentantów oraz komentowanie decyzji taktycznych i personalnych trenerów. Robią to często osoby, które nigdy nie miały żadnych doświadczeń ze sportem zawodowym. My postanowiliśmy porozmawiać z dwoma wieloletnimi reprezentantami Polski, Marcinem Nowakiem i Robertem Pryglem.

Obaj zawodnicy zgodnie podkreślają, że na ile pozwalają im możliwości czasowe, śledzą poczynania "biało-czerwonych" i są optymistami, jeśli chodzi o wrześniowy występ podopiecznych Daniela Castellaniego na Mistrzostwach Świata we Włoszech.

- Nie chciałbym komentować tego, co się teraz działo. Po pierwsze nie miałem zbyt wielu szans oglądania meczów, bo praktycznie w każdy weekend byłem zajęty siatkówką plażową i z racji czasowych nie było możliwości, by oglądać wszystkie mecze. Tak czy inaczej wierzę w naszą reprezentację.

- Włochy to jest taki kraj, który wyzwala w zawodnikach dużo więcej adrenaliny i motywacji. Myślę, że nawet będąc w nie najwyższej dyspozycji, tam zawodnicy staną na wysokości swoich możliwości fizycznych i technicznych.

- Daj Boże żeby zajęli pierwsze miejsce. Liczę na to, że będą bardzo mocnym zespołem i sprawią nam niespodziankę. Wierzę w to, mimo iż na razie gra układa się różnie, a trener ma różne koncepcje. Mam jednak przeczucie, że będzie "ok." - mówi Marcin Nowak.

- Byłoby z mojej strony głupie gdybym mądrzył się i podważał autorytet trenera, jakim jest Daniel Castellani - dodaje Robert Prygiel. - Myślę, że on już udowodnił, nie tylko w Polsce, że wie co robi. Na pewno drużyna będzie przygotowana optymalnie na mistrzostwa świata, a chłopcy nie zawiodą.

- Pamiętać jednak trzeba, że to jest sport i jeden mecz, tie break, kontuzja, pomyłka sędziowska, może być elementem decydującym o wyniku. Dziś nie ma już drużyn słabych, gra się punkt za punkt, więc potrzeba też trochę szczęścia. Myślę, że tą drużynę stać na sukcesy, które zresztą już osiąga. Trzeba jednak zawsze dopuszczać, że może się coś nie udać.

- Możemy zająć czwarte, piąte miejsce. Apelowałbym o to, żeby chłopaków od razu nie wieszać, nie rozstrzeliwać. Wiem sam po sobie, ile wyrzeczeń kosztuje granie w reprezentacji, ile pracy, i jak rodziny siatkarzy są przez ten zawód poszkodowane. Wiem, że zespół będzie przygotowany na 100% i wydaje mi się, że stać nas na złoty medal - kończy atakujący.

O tym, czy prognozy Nowaka i Prygla okażą się trafne przekonamy się już na początku października, kiedy będą decydować się losy mistrzostw świata. Skoro jednak tak doświadczeni i obyci w siatkówce ludzie wierzą w sukces polskiej reprezentacji to nam, szarym śmiertelnikom, nie pozostaje chyba nic innego jak przełączyć się na tryb optymistycznego oczekiwania

Więcej o siatkówce przeczytasz na Reprezentacja.net

Więcej o: