Winiarski o kalendarzu PlusLigi: To jest jakiś debilizm

PRZEGLĄD PRASY: Zamiast odchudzać kalendarz, władze PlusLigi jeszcze dołożyły nam spotkań. To jest jakiś debilizm - na brak czasu na treningi z reprezentacją Polski skarży się ?Przeglądowi Sportowemu? przyjmujący Michał Winiarski

Sezon 2009/10 PlusLigi zakończył się 14 maja. Pierwszy mecz w Lidze Światowej Polska rozgrywała 5 czerwca. Między zakończeniem jednych a rozpoczęciem drugich rozgrywek zawodnicy mieli więc trzy tygodnie.

W tym sezonie zawodnicy będą jeszcze bardziej zmęczeni, gdyż kalendarz ligowy jest jeszcze bardziej przepełniony. Zespoły będą grać ze sobą bardzo często, czasami nawet co trzy dni. To zasługa nowego regulaminu. Po rundzie zasadniczej, a przed play-off, odbędzie się dodatkowa runda rozgrywek, w której zespoły rywalizować będą ze sobą zespoły z miejsc 1-6 i 7-10. W starym systemie mistrzem można było zostać już po 27 meczach, a najbardziej zapracowane zespoły kończyły sezon po 33 potyczkach. Teraz będzie to 34-38 spotkań.

Trener reprezentacji Polski Daniel Castellani także szukał wyjścia z tej sytuacji. - Zaproponowałem, żeby walka w finałach odbywała się do momentu aż jedna z drużyn wygra dwa spotkania. Takie rozwiązanie mogłoby sprawić, że liga zakończy się wcześniej i będzie kilka dni wolnego przed rozpoczęciem zgrupowania reprezentacji. Niestety, kluby wolą grać do trzech zwycięstw - mówił.

Z przepełnionego kalendarza z pewnością nie mogą być zadowoleni najbardziej forsowani zawodnicy. Jednym z nich jest zawodnik PGE Skry Bełchatów, Michał Winiarski.

- Przed Ligą Światową mieliśmy bardzo mało czasu na przygotowania. Może niektórym się wydaje, że to jest prosta sprawa: wychodzisz na mecz bez solidnych treningów i wygrywasz. Jeżeli mamy jednak odnosić sukcesy w Lidze Światowej, niech działacze ustalą taki terminarz, byśmy mieli przynajmniej tydzień wolnego po rozgrywkach ligowych i minimum trzy tygodnie na przygotowania. Tymczasem zamiast odchudzać kalendarz, władze PlusLigi jeszcze dołożyły nam spotkań. Kiedy mamy trenować? - pyta retorycznie Winiarski.

- Ligę można uatrakcyjnić w inny sposób, niekoniecznie dokładając nam pracy. To jest jakiś debilizm. Działacze powinni być dla zawodników, a nie odwrotnie. Oczekuje się od nas sukcesów w meczach reprezentacji, ale nikt nie myśli o tym, by dać nam czas na regenerację, na odpoczynek. Nie jesteśmy maszynami. To jest chore, bo wcześniej czy później nawet koń padnie. Połowa chłopaków po tak rozbudowanej PlusLidze w sezonie reprezentacyjnym nie będzie zdolna do gry. W kadrze właściwie nie zarabiamy pieniędzy. Ale wszyscy stawiamy się na zgrupowaniu i walczymy z orzełkiem na piersi o jak najlepsze wyniki. Chcemy jednak, by nas szanowano.

Bartman: Jestem spokojny ?

Więcej o: