Siatkówka. Jerzy Matlak - Cieszę się ze zwycięstw, ale nie kozakuję

Przegląd Prasy. - Zespół podąża w dobrym kierunku. Zmieniłem podejście. Cieszę się ze zwycięstw, ale nie kozakuję, nie żądam słów uwielbienia - mówi trener polskiej kadry siatkarek Jerzy Matlak w Przeglądzie Sportowym.

Czy nasze siatkarki mają szansę na zwycięstwo w prestiżowym World Grand prix Tour (będącym m.in. kwalifikacjami do igrzysk olimpijskich - red.)? Czy zespół Matlaka stać na medal na październikowych mistrzostwach świata?

Kobieca siatkówka w wykonaniu reprezentacyjnym idzie w dobrym kierunku. Kadra Matlaka wygrała turniej Grand Prix w Gdyni i zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji ogólnej cyklu. Przy okazji sukcesu szkoleniowca zapytano o nie tak dawną jego krytykę. - Zmieniłem podejście. Podczas Mistrzostw Europy pojawiły się głosy, że zespół zdobył medal, bo przestałem go prowadzić. Nagle wszyscy zapomnieli, że na sukces pracuje się kilka miesięcy, a turniej były tylko zwieńczeniem tej pracy - wspomina trener.

A jak jest dziś? Już jest chwalony... Matlak podchodzi do tych oznak sympatii ostrożnie: - Dobrze znam naszą polską mentalność. Wystarczy, że przegramy dwa, trzy mecze i zaraz zostaniemy wbici w ziemię. I odwrotnie, po serii zwycięstw szybko robi się z nas światową potęgę, którą nie jesteśmy. Zachowajmy umiar. Trzeba się cieszyć z tego, co już osiągnęliśmy, bo wygląda to naprawdę dobrze.

Polki wygrały ostatni mecz z Amerykankami - wicemistrzyniami olimpijskimi - 3:1. Trener przyznaje, że nawet był zaskoczony: - Dziewczyny w różnym czasie dołączyły do zespołu, większość z nich nie jest jeszcze w najwyższej formie, grają w kratkę, popełniają błędy. Nasze rywalki prawie ich nie robiły. Trudno racjonalnie wytłumaczyć to zwycięstwo.

Więcej o: