Katarzyna Skowrońska: Chcę wrócić do reprezentacji

- Chcę w tym roku wrócić do reprezentacji i realnie oceniam swoje możliwości. W życiu nie można mieć wszystkiego, czasem trzeba dokonywać wyborów. Pięć lat z rzędu w najlepszej lidze świata to naprawdę dużo - mówi Katarzyna Skowrońska-Dolata, która kilka dni temu podpisała kontrakt z mistrzem Turcji, Fenerbahce Stambuł.

Czym skusili Panią Turcy?

Katarzyna Skowrońska: Było wiele aspektów, które mnie przekonały do gry w Fenerbahce. Nie ukrywam, że duże znaczenie miała dla mnie korzystna oferta finansowa, ale nie tylko. Turcy jasno mówią, że chcą wygrać Ligę Mistrzyń i pod tym kątem budują zespół. W tym roku Fenerbahce nie brakowało wiele do złota, przegrało dopiero w finale z Bergamo. Od nowego sezonu w Stambule zagrają naprawdę wielkie nazwiska - będzie Lubow Sokołowa, Natasza Osmokrović, Christiane Fuerst, a klub planuje jeszcze dwa duże transfery, w tym jeden zapowiadany jako wielka niespodzianka. Nie wiem, co mają w zanadrzu władze klubu, ale wkrótce wszyscy się dowiemy, jak będzie ostatecznie wyglądało Fenerbahce.

Nie żal Pani opuszczać Pesaro? Wielokrotnie podkreślała Pani, że darzy dużą sympatią zarówno sam klub, jak i miasto.

Nie jest mi łatwo wyjeżdżać. Gram w Serie A od pięciu lat, mam tu ustabilizowany tryb życia, rozumiem język, poznałam kulturę, można powiedzieć, że się zadomowiłam. Ale nie odcinam się od tego zupełnie. Tak jak zawsze będę mogła wrócić do domu w Polsce, tak samo będę mogła wrócić do Włoch. Mam tu mieszkanie i nie zostawiam tego kraju na zawsze. Pewien etap w moim życiu jednak już się skończył. Teraz muszę myśleć o przyszłości. We Włoszech zrealizowałam się jako zawodniczka, czas na nowe doświadczenia.

W Stambule powstaje prawdziwy "dream team". Uważa Pani, że w tym roku uda się wreszcie spełnić marzenie o wygraniu Ligi Mistrzyń?

Mam taką nadzieję. Stawiam w przyszłym sezonie na Ligę Mistrzyń. Od dawna marzę o tym, żeby ją wygrać i spróbuję z Fenerbahce o to powalczyć. Gdybym nie wierzyła, że jest to realne, nigdy nie zdecydowałabym się na taki krok. Same pieniądze, bez sportowych ambicji, niewiele dla mnie znaczą.

Po tym, jak pojawiły się informacje o Pani planowanej przeprowadzce do Turcji, podniosły się głosy, że w stosunku do gry we Włoszech będzie to krok wstecz.

Myślę, że w większości to zdanie tych, którzy nigdy nie mieli okazji grać w Serie A i nie wiedzą, z jakimi obciążeniami to się wiąże. Zresztą nie bez przyczyny tak mało zawodniczek z polskiej ligi gra i kiedykolwiek grało we Włoszech. To wielki honor i wyróżnienie, ale nie każdy może sprostać wymaganiom, które wiążą się z tą ligą. Czułam się zaszczycona grą w Serie A i starałam się jak najlepiej wywiązać z pokładanych we mnie oczekiwań. Muszę jednak myśleć o przyszłości. Mój Achilles nie był przez ten sezon w rewelacyjnym stanie. Serie A i Liga Mistrzyń były dla mnie ogromnym obciążeniem.

Chcę w tym roku wrócić do reprezentacji i oceniam realnie swoje możliwości. Nie wiem, czy byłabym w stanie sprostać zarówno grze w kadrze, jak i graniu w klubie na tak wysokim poziomie. W życiu nie można mieć wszystkiego, czasem trzeba dokonywać wyborów. Pięć lat z rzędu w najlepszej lidze świata to naprawdę dużo. Muszę złapać oddech i odpocząć trochę od ciężkiej ligi. Nie będzie mi pewnie łatwo się przestawić, bo liga turecka nie jest tak wyrównana jak włoska. Chociaż bardzo wiele dobrych zawodniczek opuściło Serie A, poziom we Włoszech nie będzie więc już taki sam.

Więcej w serwisie Reprezentacja.net ?

Więcej o: