Joanna Kaczor: Nie mam wrażenia, że zmarnowałam sezon

Dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek włoskiej serie A szanse RebecchiLupa Piacenza na pozostanie w tej klasie rozgrywek są równe zeru. - Nadzieja umiera ostatnia. Myślę, że będziemy walczyć do ostatniej piłki, bo w końcu do momentu, gdy ta piłka jest w grze wszystko może się zdarzyć - mówi Joanna Kaczor.

Piacenza, z dorobkiem 16 punktów, zajmuje obecnie jedenaste, "spadkowe" miejsce w tabeli. Do Asystelu Novary, plasującej się na 10. pozycji w tym momencie brakuje wam sześciu punktów. Niedzielny mecz z Castellana Grotte dla Piacenzy był zatem takim "być albo nie być" w serie A. Aby zachować szanse na pozostanie w lidze musiałyście wygrać za trzy punkty.

Joanna Kaczor: - W zasadzie to był kluczowy mecz dla Piacenzy. Rozpoczął się dla nas dość pomyślnie. Po pierwszych minutach spotkania prowadziłyśmy bodajże 6:1. Niestety potem wkradło się w nasze szeregi trochę nerwowości, a zespół Castellany, który jest w zbliżonym do nas położeniu, wykorzystał nasze słabości. Przegrałyśmy spotkanie 2:3 i teraz jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji.

Za dwa tygodnie kończy się faza zasadnicza włoskiej serie A. Wiadomo już, że Piacenza nie gra w fazie play off. Jak wygląda sprawa Twojego kontraktu? Czy zamierzasz zostać we Włoszech?

- Nie wybiegam na razie tak daleko w przyszłość. Na dzień dzisiejszy najważniejsze dla mnie będzie to, żeby wrócić do pełni zdrowia. Trochę odpocząć od siatkówki, pobyć z rodziną w domu i wtedy będę zastanawiać, co dalej.

"Wrócić do pełni sił" - to zabrzmiało dość niepokojąco. Planujesz jakąś dłuższą rekonwalescencję?

- Przed pewien czas byłam wyłączona z treningów ze względu na chorobę. Ciężko wraca się po prawie miesięcznej przerwie do sportu. U mnie przy tej okazji odnowiło się parę kontuzji, zaczął boleć mnie Achilles. To są takie rzeczy, o które będę musiała zadbać już po zakończeniu sezonu.

Niektórzy zarzucają Ci, że dokonujesz złych wyborów w swojej karierze sportowej. W tamtym roku przesiedziałaś sezon w Muszynie, potem był znakomity okres w reprezentacji i po raz kolejny ławka w Piacenzie. Co odpowiesz krytykantom?

- Każdy ma prawo do krytyki. Każdy ma prawo do swojego zdania. Ja żadnego z tych wyborów żałować nie mogę. Z Muszyną zdobyłyśmy mistrzostwo Polski. Tutaj, chociaż gram w zespole, który praktycznie spadł już z ligi, nie mam wrażenia, że zmarnowałam sezon. Ten rok pod okiem trenera Caprary, przepracowany z zawodniczkami, które już wcześniej grały w serie A dał mi kolejne doświadczenia i to będzie procentowało w następnych latach.

Więcej w serwisie Reprezentacja.net

Więcej o: