Sport.pl

Polskie siatkarki zaczynają nowy etap pracy. Nawrocki wskazał główny cel

Polskie siatkarki pod wodzą trenera Jacka Nawrockiego wkraczają w nowy etap pracy. Sezon bez wielkiej imprezy stwarza im okazję do zgrupowania, które wskaże, kto może przygotowywać się w niej pod kątem współorganizowanych przez nasz kraj mistrzostw świata w 2022 roku. - To nasz cel strategiczny - mówi Nawrocki w rozmowie ze Sport.pl.

Sezon 2020 dla reprezentacji siatkarzy i siatkarek będzie nietypowy. Przez epidemię koronawirusa odwołano wszystkie wielkie imprezy z przeniesionymi na przyszły rok igrzyskami olimpijskimi na czele. Na decyzję w sprawie Ligi Narodów długo czekał Jacek Nawrocki. Trener kobiecej kadry miał w głowie dwa scenariusze: wystawić na rozgrywki najsilniejszy skład albo w przypadku ich odwołania powołać szeroką kadrę z perspektywą na odległy cel, jakim będą współorganizowane przez Polskę mistrzostwa świata w 2022 roku. Ostatecznie mógł zaakceptować i przedstawić plan na ten drugi scenariusz. Szkoleniowiec wyrzucił już z głowy żal po styczniowym meczu z Turcją, po którym straciliśmy szansę gry w przyszłym roku w Tokio. Dla Sport.pl zdradza plan na zgrupowanie kadry, dla której jesienny konflikt to już zamknięty etap, a przyszłością musi być rywalizacja z najlepszymi. 

Zobacz wideo Błędy, wpadki, kiksy [ELEVEN SPORTS]

Jakub Balcerski: Siatkarska Liga Narodów została odwołana. Jak to wpłynie na działania reprezentacji siatkarek?

Jacek Nawrocki: Rozgrywki odwołano, ale reprezentacja musi żyć swoim życiem. Nie możemy stracić sezonu. Planujemy przeprowadzić zgrupowania w takich warunkach, w jakich będzie to możliwe w czerwcu i lipcu. Wcześniej ruszy też Tauron Liga (19 września - przyp.red.), więc zasadne wydaje się, żeby odpowiednio szybko powołać reprezentację i trenować. Mamy w kraju zawodniczki doświadczone, które mogą potraktować taką kilkumiesięczną absencję od treningu jako regenerację. Jesteśmy jednak dość młodym zespołem, więc dla większości dziewczyn każdy miesiąc bez treningu to duża strata. Są w tym momencie w fazie swojego rozwoju i dlatego chcemy to zgrupowanie przeprowadzić. 

Dobór zawodniczek będzie bardziej pod kątem przyszłości czy korzystania z tych, które do tej pory wybrał już pan do tej kadry?

To świeża decyzja, więc muszę się skonsultować z dziewczynami. W weekend postaram się porozmawiać ze wszystkimi, zobaczyć, jak się czują, czego potrzebują i będę chciał wysłuchać ich zdania na temat udziału w zgrupowaniach. Najpierw omówię to z tymi, które stanowią trzon tej drużyny. Celem będzie współpraca ze wszystkimi: podstawowymi zawodniczkami naszej kadry, tymi, które wprowadzaliśmy, a także pozostałymi, które są na naszym celowniku, jeśli chodzi o przyszłość - kolejny sezon i mundial w 2022 roku. Chcemy stworzyć wewnętrzną rywalizację i ocenić, jak te dziewczyny sobie radzą. Jeśli się uda, to sprawdzimy je też w sparingach - wewnętrznych i możliwe, że także międzynarodowych, które staramy się przygotować na drugą połowę lipca. 

Udało się już znaleźć rywali na te mecze?

Jesteśmy w kontakcie z federacjami rosyjską, niemiecką, słowacką czy czeską. Wszystkie są z naszych krajów sąsiedzkich. Zdecydowaliśmy się, że jeśli uda się w tym roku ruszyć z tymi kontaktami międzynarodowymi, to będziemy jeździć tylko za pomocą autokarów. W tej chwili ten jako jedyny wydaje się bezpieczny. Nie ma mowy o samolotach czy dalszych podróżach, więc musiały to być kraje blisko nas. Ale dla tej grupy kontakt z zespołami byłby idealny. 

Któraś z zawodniczek deklarowała, że chce ten sezon trochę odpuścić?

W przypadku paru najbardziej eksploatowanych zawodniczek, jeśli tylko będzie się dało potraktować ten okres jako odpoczynek, to trzeba będzie to wykorzystać. Jednak jest ich mało, niewiele z nich wymaga takiej przerwy w tym momencie. Po rozmowach podejmiemy wspólną decyzję. 

Ostatnie dwa lata pana kariery w reprezentacji były dość intensywne. Zmieniły coś w panu jako trenerze?

To, co mi utkwiło w pamięci to rozwój tej reprezentacji. Dwa lata temu grając w Lidze Narodów, już wskoczyliśmy o jeden poziom wyżej - do krajów, które liczą się na świecie. Ostatni sezon pokazał, że dziewczyny mogą walczyć nawet z najmocniejszymi. Przyszłość należy do tej drużyny. Nasza reprezentacja będzie silniejsza i na rynku światowym, i na europejskim. 

Który moment był najtrudniejszy w poprzednim sezonie? Ten po przegranych kwalifikacjach olimpijskich we Wrocławiu, gdy czekały was jeszcze domowe mistrzostwa Europy?

Najtrudniej jest tym dziewczynom najbardziej doświadczonym, mogą mieć przeczucie, że coś im ucieka i powoli brakuje czasu. Zespół jest jednak na tyle młody, że większość siatkarek może patrzeć na przyszłość optymistycznie i widzieć siebie w starcie na igrzyskach. W tym przypadku jest jednak ta okropna formuła kwalifikacji dla Europy. W dwunastce krajów, które pojadą do Tokio, są Dominikana czy Argentyna, z którymi rywalizowalibyśmy w roli faworytek. Dla Europy to jest brutalne. Trzeba tu być topową drużyną na świecie, żeby awansować na igrzyska. Pokazaliśmy, że jesteśmy blisko. Ale ja nie widzę ani jednej dziewczyny, której w zeszłym roku awans na igrzyska bezpowrotnie uciekł. Dla wszystkich jest jeszcze otwarta droga. 

Dla Zorana Terzicia, który wraz z Serbią w sierpniu igrzyska wcale nie są kluczowe. Uważa, że ważniejsze są mistrzostwa świata i Europy. To chyba zupełnie inne podejście niż w przypadku naszego kraju, gdzie jest ogromna presja na tę imprezę?

Zoran Terzić miał na uwadze także skalę trudności turnieju. Awansować na igrzyska jest czasem dużo trudniej niż walczyć na nich później o medal. W przypadku jego drużyny awans do Tokio to niemalże pewny medal, bo wyjdą do najlepszej "czwórki" i pozostanie im szukanie swoich szans najpierw w półfinale, a później pewnie finale. Są niezwykle silni. Z racji tego, że tak wiele zespołów traci szansę walki o złoto już na etapie kwalifikacji olimpijskich, później w porównaniu do mistrzostw świata czy Europy ta stawka w kolejnych fazach jest o wiele trudniejsza do pokonania i bardziej wyrównana. 

Po drugiej szansie w Apeldoornie, gdy było już wiadomo, że nie pojedziecie do Tokio, pan też odczuł sporą pustkę?

Wiele osób patrzy na tę kadrę pragmatycznie. Zespół idzie swoją drogą, a szansa wyjazdu na igrzyska była jednym z etapów. On się wspina na szczyt i ja nie rozpaczałbym aż tak bardzo nad tym, co się stało. Żal pozostaje, bo igrzyska są marzeniem każdego sportowca i trenera, ale patrząc na siły i zamiary, musimy odnieść się do tego, że ta drużyna robi swoje. Walczy w każdym turnieju i tak samo było w kwalifikacjach. Nie wywalczyliśmy awansu, ale pokazaliśmy się z dobrej strony zarówno we Wrocławiu, jak i Apeldoornie. Jeszcze dwa-trzy lata temu trudno byłoby się spodziewać tak dobrych wyników po tej reprezentacji.

Sam mecz z Turcją do pana wracał?

Tak, ja zawsze wracam do takich spotkań i staram się wyciągnąć wnioski. Ale z tym żalem też trzeba sobie szybko poradzić, bo przed nami są kolejne wyzwania. Na ten mecz patrzę w dwóch wymiarach: niewykorzystanej szansy na finał i być może wyjazd do Tokio, ale też świetnej gry i jednego z najlepszych meczów polskiej reprezentacji w ostatnich latach. 

Mówi pan o etapach, przez które przechodzi nasza reprezentacja. Co teraz jest celem, bo wiadomo, że w dalszej perspektywie pozostają mistrzostwa świata za dwa lata, które współorganizujemy?

Mundial jest celem ogólnie dla reprezentacji. Nie dla mnie czy poszczególnych zawodniczek. Trzon reprezentacji jest przygotowany, co pokazał poprzedni sezon. Dochodzą nowe, młode zawodniczki, które mają duży potencjał. Są w stanie pomóc zespołowi, ale kończymy z jego transformacją. Do podstaw, które zbudowaliśmy, dokładamy kolejne zawodniczki, ale ta grupa dziewczyn, którą mamy już jest w stanie walczyć z każdym na świecie. Liga Narodów, kolejne imprezy będą nie krokiem po drodze do czegoś większego, a celem samym w sobie - tak to potraktujemy. 

Trzon utrzymany, a wszystko wokół kadry wyjaśnione także po tym, co działo się jesienią?

Obiecałem sobie, że nie będę do tego wracał. Ten etap jest już zamknięty i tyle. 

Mundial da panu odpowiedź także w kontekście tego, ile osiągnął z kadrą i co może się wydarzyć dalej?

To cel strategiczny. W głowie mam na razie tylko najbliższe zgrupowania i w myślach dalej nie wychodzę. Robimy wszystko, żeby one doszły do skutku w bezpiecznych okolicznościach dla zawodniczek. Na to poświęcam całą swoją energię. 

Przeczytaj także:

Więcej o:
Komentarze (1)
Polskie siatkarki zaczynają nowy etap pracy. Nawrocki wskazał główny cel
Zaloguj się
  • unkas2004

    0

    glowny cel naszej zenskiej pilki siatkowej to....jak najszybciej pogonic amatora Nawrockiego ze stolka trenera.Powtarzam to juz poraz tysieczny chyba : umysl i rozumienie gry w pilke siatkowa w glowie tego czlowieka zatrzymal sie na latach 80 -tych.I nie pomoze tu zadne "zaklinanie rzeczywistosci" przez chamskiego Kasprzyka i pozostalych "zabetonowanych lbow" w PZPSie.Gdyby ten amator mial jakies pojecie o taktyce,to dzisiaj nasze panie bylyby z awansem do I.Ol.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX