Smarzek-Godek i Stysiak sprawiły, że Polska podniosła skrzydła. Pierwszy krok do Tokio zrobiony

Nerwowy początek i pełna niepotrzebnych emocji końcówka, ale przez większość meczu niezła gra. Polska wygrała z Bułgarią 3:1 (23:25, 25:20, 25:19,25:22) w pierwszej kolejce olimpijskich kwalifikacji siatkarek w Apeldoorn. W rolach głównych wystąpiły bombardierki Malwina Smarzek-Godek i Magdalena Stysiak.

Na rozegraniu Joanna Wołosz, na ataku Smarzek-Godek, na przyjęciu Stysiak i Natalia Mędrzyk, na środku Agnieszka Kąkolewska i Klaudia Alagierska oraz na libero Maria Stenzel - to wyjściowy skład Polek na mecz z Bułgarkami. Trener Jacek Nawrocki postawił na zawodniczki sprawdzone w najważniejszych momentach ubiegłego roku. Roku sportowo udanego, bo choć nie udało się w nim wywalczyć awansu na igrzyska w Tokio, to udało się być m.in. w Final Six Ligi Narodów i w najlepszej czwórce mistrzostw Europy.

Zobacz wideo

Nie wolno popełniać starych grzechów

Zgrana i marząca o igrzyskach Polska musiała zacząć kwalifikacje ostatniej szansy od zwycięstwa, by na starcie nie skomplikować sobie i tak trudnej sytuacji (bo w Apeldoorn walczy osiem zespołów, a do Tokio pojedzie tylko jeden z nich). I nerwowość w grze naszej drużyny było widać. Jedna Elica Wasilewa zdobyła w pierwszym secie więcej punktów niż Smarzek-Godek i Stysiak razem wzięte. Obie nasze bombardierki na co dzień grają na ataku, ale Nawrocki w kadrze ze Stysiak robi przyjmującą, by wzmocnić ofensywę. Tymczasem przez dobre pół godziny Bułgarki nie miały czego się bać. Smarzek-Godek w pierwszej partii zdobyła pięć punktów, kończąc tylko cztery z 14 ataków. Stysiak dorzuciła zaledwie dwa punkty (2/7). A Wasilewa zdobywając dziewięć punktów poprowadziła swój zespół do zwycięstwa. Zrobiła to zwłaszcza w końcówce. Polki od stanu 21:20 zanotowały przestój, czyli coś, co jest charakterystyczne dla siatkówki, dla damskiej zwłaszcza, a nam zdarza się za często. Przez cztery stracone punkty z rzędu zrobiło się 21:24 i seta już nie dało się uratować. Przegraliśmy przez własne błędy, przegraliśmy, bo popełniliśmy stare grzechy.

Polska musi podnieść skrzydła

As Stysiak na 9:7 i chwilę później as Stysiak na 10:7 - to były kluczowe momenty drugiego seta. Magda zdobyła w nim osiem punktów. Smarzek-Godek dorzucila siedem. Czyli - uwzględniając błędy Bułgarek - niemal wszystkie punkty dla Polski w tej partii zdobył nasz ofensywny duet. Polska podniosła swoje skrzydła, a nękająca nas wcześniej Wasilewa teraz zanotowała tylko dwa punkty. Od tej części meczu Polki zaczęły odlatywać Bułgarkom.

Złapały luz. Było go aż za dużo

Mędrzyk miała po dwóch setach tylko dwa skończone ataki z 13. To nie był palący problem, skoro skutecznie zaczęły grać Smarzek-Godek i Stysiak. Ale w trzecim secie i nasza defensywna przyjmująca (przyjęcie trzymała bardzo dobrze) złapała luz i zdobyła cztery punkty.

To w ogóle była partia, w której dobrze poczuły się wszystkie Polki. Pięć punktów zdobyła Smarzek-Godek, cztery - jak Mędrzyk - zanotowała Alagierska, trzy miała Stysiak. Działał atak, raz po raz rywalki zatrzymywał też wysoki, często potrójny blok. Przewagę Polki miały w każdym elemencie, dlatego prowadziły nawet 23:14, a wygrały spokojnie, do 19.

Tego luzu nasze siatkarki złapały chyba nawet trochę za dużo. W czwartym secie przez własne błędy roztrwoniły dużą przewagę. Gdy z 14:8 zrobiło się 16:15, to Bułgarki uwierzyły, że mogą doprowadzić do tie-breaka. Na szczęście tym razem podopieczne Nawrockiego nie straciły kontroli nad sytuacją, nawet gdy zrobiło się 18:18. Partia wygrana do 22 dała Polsce zwycięstwo 3:1. W tej końcówce nie zawiodły Smarzek-Godek i Stysiak. W całym meczu pierwsza zdobyła 24 punkty, a druga 19.

Będzie tylko trudniej

Zwycięstwo nad Bułgarią to dopiero pierwszy z aż pięciu kroków, które Polska musi zrobić, by awansować na igrzyska. W czwartek naszą drużynę czeka najtrudniejsze zadanie w fazie grupowej turnieju w Apeldoorn, czyli mecz z Niderlandami. W piątek - oby na potwierdzenie awansu do półfinału - trzeba

będzie wygrać z Azerbejdżanem, a w sobotę i niedzielę zostać najlepszą ekipą z czwórki, która przejdzie do decydującej rozgrywki.