Siatkówka. Waldemar Wspaniały: Przypadek Kurka nie jest dla mnie normalny. Wiele oczekuję od Vitala Heynena

- Wiele oczekuję zarówno od reprezentacji, jak i od Vitala Heynena, który jak na razie bardzo dużo gada. Złapał kontakt z mediami, już obiecuje medale, a ja po prostu chciałbym, by to, co mówi zostało zrealizowane - mówi w Sport.pl były selekcjoner polskiej kadry, Waldemar Wspaniały.

Vital Heynen ogłosił skład na Ligę Narodów 2018. W gronie 26 powołanych zawodników znaleźli się ci dobrze znani poprzednich lat, jak Bartosz Kurek, Dawid Konarski czy Piotr Nowakowski, ale również siatkarze, którzy posiadają mniejsze doświadczenie na seniorskim polu kadrowym – Norbert Huber, Tomasz Fornal czy Bartosz Kwolek. W przygotowaniach reprezentacji uczestniczyć będą również Mateusz Masłowski i Łukasz Kozub.

 ***

Spodziewał się pan rewolucji kadrowej ze strony belgijskiego selekcjonera Polaków?

Waldemar Wspaniały: Nie spodziewałem się, ponieważ grono, które zostało przedstawione, to tylko szeroka kadra, w której skład wchodzi 26 zawodników. Trudno było oczekiwać sensacji, a ja sam wybrałbym dokładnie taką samą grupę.

Jedyną niespodzianką jest fakt, że Bartosz Kurek został powołany jako atakujący, a nie przyjmujący. Sezon w Turcji spędził na przyjęciu, lecz mimo to, zapewne po konsultacjach, został przesunięty na inną pozycję. Przypadek Kurka nie jest dla mnie normalny, ponieważ nie można co roku żonglować tym, gdzie gra się na boisku. Trzeba podjąć decyzję, a nie raz po raz zmieniać zdanie.

Co przyniesie to rozwiązanie – pokaże życie. Ja też kiedyś zdecydowałem się na taki ruch. Sebastian Świderski zagrał na mistrzostwach świata na ataku, lecz po prostu wymagała tego sytuacja. W karierze Bartka nie jest to jednak pierwszy taki przypadek i do tej pory wiele dobrego z tego nie wynikało.

W komentarzach po ogłoszeniu powołań niektórzy wspominali choćby brak Jakuba Popiwczaka w kadrze. Pana też on zdziwił?

- Nie, bo sądzę, że ci, którzy dostali w tej chwili powołanie, są na ten moment najlepsi. To trener podejmuje decyzje, nie ma co ich roztrząsać, ponieważ i tak najważniejsza będzie finalna grupa, która pojedzie na mistrzostwa świata.

Z kadrą trenować będą Łukasz Kozub i Mateusz Masłowski, więc jeśli chodzi o pozycję libero, to może być na niej więcej młodości niż w przypadku scenariusza z Popiwczakiem.

- To dwaj mistrzowie świata juniorów i bardzo cieszę się z tego, że uczestniczyć będą w przygotowaniach reprezentacji. Kuba Popiwczak to fajny chłopak, ale w mojej opinii nie jest wybitnym zawodnikiem. Jest młody, ale miał swój czas na sprawdzenie. Teraz czas na jeszcze młodszych – czyli Masłowskiego, którzy według mnie może być drugim Krzysztofem Ignaczakiem.

Jak bardzo kadrze potrzebne jest takie „odświeżenie” w postaci młodych mistrzów świata?

- Jeśli mamy złotych medalistów, to naszym obowiązkiem jest ich wykorzystać. Na razie zawodników jest 26, ale za dzień lub dwa odpadnie kilku kolejnych, ponieważ do FIVB trzeba zgłosić ich 22 lub 21.

Ma pan swoich pewniaków do występów w kadrze?

- Dla mnie na dziś nie ma pewnej szóstki i dopiero okres przygotowawczy pokaże nam, kto zasłuży na wyjazdy. Nikt nie wie, w jakiej dyspozycji będą zawodnicy po sezonie ligowym, który jest dla nich bardzo trudny i wyjątkowo długi. Na siatkarzy, którzy grają najwięcej, na pewno przyjdzie kryzys formy.

Wiele oczekuję zarówno od reprezentacji, jak i od Vitala Heynena, który jak na razie bardzo dużo gada. Złapał kontakt z mediami, już obiecuje medale, a ja po prostu chciałbym, by to, co mówi zostało zrealizowane.

Więcej o: