Pierwsze kilka akcji pokazało, że w Polakach jest wiele woli walki, która nie przekładała się na wynik (4:4). Już na początku meczu ich rywale zostali osłabieni (kontuzja Ilji Własowa), co pociągnęło za sobą mniejszą koncentrację rywali, jednak podopiecznym trenera De Giorgiego trudno było to wykorzystać przez kolejne błędy serwisowe (8:8). Wyrównana gra skończyła się wraz z zagrywką Mateusza Bieńka, która ustawiła gospodarzom kilka kolejnych akcji (16:14). Seria pomyłek biało-czerwonych spowodowała jednak, że Rosjanie odrobili straty i wyszli na prowadzenie (19:16). Choć byli blisko, to ostatecznie takiej straty Polacy nie byli już w stanie odrobić (22:25).
Jak źle skończyli poprzednią partię, tak źle kolejną rozpoczęli biało-czerwoni (1:4). Licząc na błędy rywali, starali się doprowadzić do remisu, lecz ponownie uniemożliwiła im to słaba gra w polu serwisowym tym razem w parze ze złą organizacją na boisku (4:8). Przy braku skutecznego polskiego bloku i dobrej grze Sbornej w tym elemencie dystans pomiędzy drużynami urósł do pięciu punktów (16:11). Błędy dotknięcia siatki, kolejne pomyłki w polu serwisowym i roszady, które nie zmieniały wyniku ostatecznie złożyły się na porażkę Polaków (17:25).
Choć w trzeciej partii zespół Ferdinando De Giorgiego prowadził już 5:3, to skuteczni na środku Rosjanie szybko odrobili straty (8:8). Gra pełna błędów była kontynuowana, lecz brak skuteczności widać było po obu stronach (13:14). Jedyną pozytywną składową dyspozycji Polaków był punktowy blok, jednak nie wystarczył on do tego, by jego autorzy na dłużej utrzymali się na prowadzeniu (16:21). Nie pomogła podwójna zmiana Muzaj-Łomacz i trzeci set biało-czerwoni zakończyli wyraźnie przegrywając 21:25.
Polska – Rosja 0:3 (22:25, 17:25, 21:25)