Liga Światowa. Brazylia - Polska 3:1. Skorek: przegrywamy? Nie szkodzi. Ale z Kanadą musimy wygrać

Polscy siatkarze przegrali trzeci z rzędu mecz w Lidze Światowej. W sobotę, na turnieju w Warnie, ulegli Brazylii 1:3 (21:25, 20:25, 25:17, 19:25). Swoje wnioski w rozmowie ze Sport.pl przedstawia Edward Skorek. Mistrz świata i mistrz olimpijski tłumaczy, że Bartosz Kurek to nie Michał Winiarski i przekonuje, że na razie nie powinniśmy się martwić porażkami kadry, choć w niedzielnym meczu z Kandą musimy wymagać zwycięstwa

Przegrywamy? Na razie nie szkodzi

Nie przywiązywałbym na razie wielkiej wagi do tego czy wygrywamy, czy nie. Widać, że trener ma koncepcję budowy zespoły, że sprawdza zawodników, którzy w przyszłości mają spełniać określone role. Oczywiście dobrze by było, żebyśmy się dostali do turnieju finałowego Ligi Światowej, bo i pogralibyśmy więcej z najmocniejszymi rywalami, i osiągnęlibyśmy jakiś sukces po drodze do mistrzostw Europy. Na to nas stać, ale widać, że najważniejsza dla trenera jest gra młodym składem, że nowi zawodnicy są próbowani i okazuje się, że zdają egzamin. Pamiętamy, że w turnieju w Pesaro bardzo dobre mecze rozegrali Aleksander Śliwka i Bartłomiej Lemański, teraz w Warnie, przeciw Brazylii, dobrze wypadł Artur Szalpuk. A że forma całego zespołu faluje, że daleko nam do stabilizacji na takim poziomie, jaki pokazaliśmy w dwóch pierwszych meczach, kiedy pokonaliśmy Brazylię i Włochy? To na takim etapie sezonu normalne, teraz muszą być momenty i lepsze, i gorsze. Zachowajmy spokój. Widać, że trener ma pomysł, a nierówno grają teraz wszyscy, bo wszystkie reprezentacje próbują nowych rzeczy. To typowe w roku poolimpijskim.

Ale z Kanadą musimy wygrać

Oczywiście wyniki nie są najważniejsze, ale nie możemy przegrywać takich meczów, jaki czeka nas w niedzielę. Kanada to rywal, którego trzeba pokonać, by nie stracić pewności siebie. Jesteśmy po pechowej porażce z Bułgarią, bo w meczu z nią byliśmy blisko zwycięstwa. Jesteśmy po zasłużonej porażce z Brazylią, w pamięci mamy też słaby mecz z Iranem sprzed tygodnia. Czyli nie wyszło nam już trzy razy z rzędu i spotkanie z przeciwnikiem z drugiego szeregu, jakim jest Kanada, musimy potraktować jako okazję, by się przełamać. Nie sądzę, że możemy ją zmarnować. Uważam, że zagramy na swoim normalnym, aktualnym poziomie i to spokojnie wystarczy.

Kurek to nie Winiarsk

Naprawdę martwi mnie chyba tylko sytuacja z naszym przyjęciem. To jest bardzo wymagająca, kluczowa pozycja. Trzeba na niej mieć ludzi z doświadczeniem, a nam takich brakuje, zwłaszcza wobec kontuzji Michała Kubiaka. Bartosz Kurek ma bardzo trudne zadanie, bo wrócił na swoją dawną pozycję po okresie gry w roli atakującego i na pewno tak błyskawicznie się w nowej-starej sytuacji nie odnajdzie. Zresztą, on na przyjęciu zawsze miał problemy, to niestety nie jest Michał Winiarski, czyli zawodnik wszechstronny. Z odbiorem Bartek zawsze będzie miał problemy. A młodzi Szalpuk i Śliwka są naszą przyszłością, ale czy możemy od nich wymagać regularności już teraz? Raczej nie.

Drzyzga musi zapomnieć o Zagumnym

Fabian Drzyzga przed tygodniem rozegrał świetny mecz z Włochami, ale we wszystkich pozostałych był przeciętny. Niestety, w pewnym momencie zatracił to, co prezentował podczas mistrzostw świata w 2014 roku. Nie przez przypadek już w następnym sezonie stracił pozycję pierwszego rozgrywającego w kadrze prowadzonej przez Stephane’a Antigę. Fabian w trakcie MŚ w Polsce miał ogromne wsparcie od Pawła Zagumnego. To Paweł wygrał nam finał z Brazylią. A we wcześniejszych meczach był ostoją, Drzyzga zawsze wiedział, że w razie czego do gry może wejść świetny, niekonwencjonalny rozgrywający, wymieniany przez wszystkich w gronie najlepszych na świecie. Fabian musi zapomnieć o tym, co było, odważyć się na grę z ryzykiem i uczyć się od trenera. Ferdinando De Giorgi był świetnym rozgrywającym, w nim nadzieja, że przywróci Drzyzdze blask.