Sport.pl

Siatkówka. Wiktor Krebok: Cieszy mnie to, że polska reprezentacja w końcu chce grać, i że w zespole jest świetna atmosfera

W swoim pierwszym meczu tegorocznej Ligi Światowej Polska pokonała Brazylię. - Wytworzyła się u nas pozytywna tendencja - ci, co wchodzą na boisko są lepsi od tych, którzy zeszli. Tego do tej pory nie było! Ktoś pojawiał się na parkiecie, męczył się i męczył, nic nie wnosił do gry, więc kilka akcji później wracał jego poprzednik. W czasie pojedynku z Brazylią trener De Giorgi wykonał kilka ciekawych zmian, które przyniosły bardzo dobre efekty - powiedział w rozmowie ze Sport.pl były trener kadry, Wiktor Krebok.

W swoim pierwszym meczu tegorocznej Ligi Światowej we włoskim Pesaro polska reprezentacja pokonała 3:2 aktualnych mistrzów olimpijskich – drużynę Brazylii. Po udanym początku przez dwie kolejne partie biało-czerwoni mieli spore problemy z poukładaniem swojej gry. Dobra postawa Aleksandra Śliwki, Mateusza Bieńka czy Bartłomieja Lemańskiego ostatecznie złożyła się na to, że polski zespół triumfował. W tie-breaku pokonał rywali znaczącą różnicą 15:8.

Był to debiut Ferdinando De Giorgiego jako selekcjonera kadry w meczu „o stawkę”.

Jakie wrażenie zrobił na panu pierwszy mecz Polaków w tej edycji Ligi Światowej?

Wiktor Krebok (były trener polskiej kadry): - Nie wolno nam zapomnieć, że wygraliśmy z aktualnymi mistrzami olimpijskimi, a w pierwszym secie wyszliśmy na nich z młodymi Bartłomiejem Lemańskim i Mateuszem Bieńkiem. Wygrana partia mądrze kierowana była przez Fabiana Drzyzgę i graliśmy w niej bardzo spokojnie. Od drugiego rozdania zaczęły się kłopoty. Ferdinando De Giorgi zrobił kilka zmian, między innymi wpuścił na boisko Grzegorza Łomacza czy Karola Kłosa, lecz gra nadal się nie układała mimo fantastycznej postawy Dawida Konarskiego. W niektórych momentach on jako jedyny spisywał się dobrze, ponieważ pozostałym wyraźnie nie szło – przede wszystkim Bartoszowi Kurkowi, którego rywale non-stop blokowali.

W czwartym secie kapitan zespołu Michał Kubiak wdał się w kłótnię z Bruno Rezende i obaj dostali po żółtej kartce. Bardzo podobało mi się to, że trener polskiej kadry czujnie ściągnął z boiska kapitana, a za niego wszedł Rafał Buszek. Wygraną w tym secie należy oddać jednak w ręce Aleksandra Śliwki. Młody przyjmujący świetnie spisał się zarówno w zagrywce, jak i ataku oraz przyjęciu. To był wymarzony debiut.

Wygraliśmy tie-break choć według mnie w przekroju całego meczu na to się nie zanosiło. W pewnym momencie byłem trochę przestraszony, że w pojedynku z Brazylią nie wywalczymy nawet punktu, ale zwyciężyliśmy i bardzo się z tego cieszę.

Czy można jakoś określić to, co stało się w drugiej partii? Po dobrym starcie drżeliśmy o wynik.

- To jest siatkówka, a nie ekonomia – tu nie da się nic wyliczyć, czy kategorycznie określić. Wielką rolę odegrała psychika, momenty zawahania, czyli kilka lepszych zagrań rywala. Najważniejszy jest jednak wynik końcowy.

Są powody do „hurraoptymizmu”?

- Nie, powinniśmy do tego podejść bardzo spokojnie! Myślmy o tym, że Brazylijczycy byli w zupełnie innej sytuacji niż my, ponieważ mieli zapewniony udział w Final Six jako jego organizatorzy. Nie wiadomo, na jakim są etapie, jeśli chodzi o przygotowania dla najistotniejszego  etapu imprezy.

Warto jednak zauważyć, że wytworzyła się u nas pozytywna tendencja – ci, co wchodzą na boisko są lepsi od tych, którzy zeszli. Tego do tej pory nie było! Ktoś pojawiał się na parkiecie, męczył się i męczył, nic nie wnosił do gry, więc kilka akcji później wracał jego poprzednik. W czasie pojedynku z Brazylią trener De Giorgi wykonał kilka ciekawych zmian, które przyniosły bardzo dobre efekty. Cieszy mnie to, że polska reprezentacja w końcu chce grać, i że w zespole jest świetna atmosfera. Myślę, że w połączeniu z tym, co widziałem na treningach w Spale, powinno to przynieść dobre wyniki. Teraz tylko musimy zdobyć mistrzostwo Europy!

Czyli ten mecz należy traktować wyłącznie jako początek sprawdzianu, a nie jego gotowy wynik?

- Pamiętajmy o tym, że pierwszy mecz towarzyski z Iranem zagraliśmy fantastycznie. Ten z Brazylią był po prostu ok. Myślmy o tym wszystkim w odpowiedniej perspektywie, a będzie dobrze. Ważne, że przygoda Ferdinando De Giorgiego z polską reprezentacją dobrze się zaczyna - to na pewno będzie budować zespół.

Jaką najlepszą cechę kadry widziałby pan w tych dwóch meczach z Iranem i Brazylią?

- Przede wszystkim to, co nie zawsze było oczywiste, czyli walka. O jej istocie przekonamy się, jak nieco trzeźwiejszym okiem spojrzymy na gabaryty fizyczne naszych zawodników. Przepraszam za to określenie, ale w czołówce jesteśmy najbardziej chuderlawi. Każda kadra ma w swoich szeregach pakerów i wielkich mężczyzn, a u nas zespół zbudowany jest z zawodników pokroju Olka Śliwki. Przy naszej posturze musimy pokonać tych „gladiatorów” wyłącznie sprytem, techniką i wolą walki. To na razie robimy naprawdę pięknie.

Może kiedyś się okaże, że dobrze, że mamy całą kadrę Zagumnych, bo to zmusza do myślenia w grze.

- I tak trzeba grać! Na siłę nic nie zrobimy. Na razie nie ma co się ekscytować, choć jest kilka powodów do małego optymizmu.

Na razie Ferdinando De Giorgi może być odczytywany jako dobry wybór PZPS?

- Oczywiście, że tak. Przy wyborach na nowego szkoleniowca kadry kibicowałem Ferdinando De Giorgiemu, ponieważ według mnie był najlepszym kandydatem na trenera Polaków. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że był rozgrywającym. Którzy trenerzy doprowadzali swoje drużyny do największych sukcesów? Właśnie ci, którzy grali na jego pozycji. To jest człowiek, który kiedyś był „mózgiem” teamu. Zawsze najbardziej będzie rozumieć tę grę i system zależności pomiędzy zawodnikami.

Więcej o:
Komentarze (7)
Siatkówka. Wiktor Krebok: Cieszy mnie to, że polska reprezentacja w końcu chce grać, i że w zespole jest świetna atmosfera
Zaloguj się
  • darek7262

    Oceniono 1 raz 1

    Gdyby Konarski,Buszek i Śliwka zostali w Aseco Resovii u Kowala, to teraz oglądali by reprezentację w TV.

  • adcore

    Oceniono 1 raz 1

    Jutro bedzie ciekawie..... oby ppotwierdzenie trendu

  • dar61

    0

    Warte są przeczytania te wnioski. Dzięki, Redakcjo.
    Ciekawe ile w wyniku jest nadzienia wynikłego z zaskoczenia nowymi polskimi zawodnikami.

    ***

    Ferdinando De Giorgi, Bruno Rezende
    Ferdinanda De Giorgiego, Brunona Rezendego
    Ferdinandowi De Giorgiemu, Brunonowi Rezendemu
    Ferdinanda De Giorgiego, Brunona Rezendego
    Ferdinandem De Giorgim, Brunonem Rezendem
    o Ferdinandzie De Giorgim, o Brunonie Rezende/ o Rezendem
    O, Ferdinandzie De Giorgi! O, Brunonie Rezende!

    '...Wygraliśmy tie-break choć według mnie w przekroju...'
    >>> Wygraliśmy tie-break, [PRZECINEK] choć...
    >>> Wygraliśmy tie-break, [PRZECINEK] choć według mnie, [PRZECINEK] w...
    >>> Wygraliśmy tie-break, [PRZECINEK] choć - według mnie - w...
    >>> Wygraliśmy tie-break, [PRZECINEK] choć (według mnie) w...

    Szkoda, Redakcjo...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX