Sport.pl

Liga Światowa. Krzysztof Ignaczak: De Giorgi ma charyzmę, mam nadzieję, że kadra będzie nią przesiąkała

- Myślę, że Ferdinando De Giorgi chciał sprawdzić charakter zawodników, zobaczyć kto wymięknie, a kto jeszcze będzie ciągnął wózek - mówi Krzysztof Ignaczak o mocnych treningach, jakie nowy trener reprezentacji Polski siatkarzy zarządził niedawno w Spale, w ramach przygotowań do sezonu, który rozpocznie się Ligą Światową.
1 : 3
Informacje
Liga Światowa 2017 - Mecze Polaków
Niedziela 04.06.2017 godzina 17:00
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
3 S
4 S
Wynik
Polska
25
23
23
22
1
Iran
18
25
25
25
3

Łukasz Jachimiak: Czego spodziewa się Pan po polskich siatkarzach w pierwszym turnieju Ligi Światowej w Pesaro?

Krzysztof Ignaczak: Ten turniej musimy potraktować odmiennie niż większość turniejów. W ostatnich latach zawsze mierzyliśmy wysoko, teraz pamiętajmy, że nowy trener, Ferdinando De Giorgi, ma zbudować drużynę, która będzie grała najlepiej i będzie się biła o medale dopiero za trzy miesiące, podczas mistrzostw Europy w Polsce. De Giorgi potrzebuje czasu, dopiero wchodzi za stery w naszej reprezentacji, na pewno nie miał zbyt długiego okresu na poobserwowanie chłopaków, wiedzę o nich nadal czerpie głównie z PlusLigi. A ona nie mówi nic o tym jak młodzi chłopcy, którzy zasłużyli na powołania – m.in. Muzaj czy Śliwka - sprawdzą się w boju międzynarodowym, w biało-czerwonej koszulce, która waży więcej od ligowej. Oni muszą się przetrzeć w boju, pierwszych meczów potrzebują właśnie po to. Muszą łyknąć dużej siatkówki. Jeśli myślimy o budowie zespołu na igrzyska olimpijskie w 2020 roku, to ci młodzi są bardzo ważni, wtedy powinni być naszymi kluczowymi zawodnikami. Dlatego teraz przede wszystkim trzeba dać młodym się wykazać. Nie jest ważne, żeby wszystko wygrywać, choć na pewno ta drużyna będzie w stanie nas miło zaskoczyć, bo trzon kadry został zachowany. Drużyna nie będzie bardzo przemeblowana. Kilku doświadczonych graczy już nie ma, ale Bartek Kurek, Michał Kubiak, Fabian Drzyzga to wciąż młodzi ludzie, ale już z ogromnym doświadczeniem reprezentacyjnym. Ta kadra na pewno nigdzie nie będzie skazana na pożarcie. Ale też pamiętajmy, że w szczycie formy jeszcze chłopaki nie są, bo trener dał im ostro popalić.

Siatkarze jeden przez drugiego mówią, że tak ciężko jeszcze nie pracowali, opowiadają, że w Spale treningi trwały nawet po ponad cztery godziny.

- Tak, a dodatkowo został wprowadzony pewnego rodzaju rygor, że trener dba o wszystkie rzeczy mające zdyscyplinować drużynę, żeby później trzymała dyscyplinę też na boisku. To dobrze rokuje. Przez dwa ostatnie sezony widzieliśmy, jak prezentuje się Zaksa pod wodzą De Giorgiego i dzięki temu możemy pozytywnie myśleć o kadrze. Zaksa miała określony system gry, miała swoją charakterystykę. Mam nadzieję, że podczas Ligi Światowej i innych etapów przygotowań do mistrzostw Europy nasza reprezentacja będzie przesiąkała charyzmą i charakterem trenera i będzie takim garnkiem ulepionym z jego gliny, jakim była Zaksa.

Trenował Pan u kogokolwiek po cztery godziny bez przerwy?

- Szczerze powiem, że nie. Chociaż z trenerem Mazurem łaziliśmy po górach, co przekraczało cztery godziny, ale to była inna forma treningu, nie spędzaliśmy tego czasu na sali.

Raul Lozano uchodzący za największego kata ze wszystkich trenerów naszej kadry w XXI wieku nie przeprowadzał treningów tak długich jak te u De Giorgiego?

- Trenowaliśmy dużo i mocno, ale jak haczyliśmy o cztery godziny, to była to siłownia z bieganiem. A czterech i pół godziny – bo podobno tyle trwały najdłuższe zajęcia u Włocha – to ja sobie na żadnym treningu nie przypominam. Myślę, że De Giorgi takimi jednostkami chciał sprawdzić charakter zawodników, chciał zobaczyć, kto wymięknie, a kto jeszcze będzie ciągnął wózek. Teraz budują się nieformalni liderzy grupy. Trener pewnie zastosował takie wybiegi, żeby dowiedzieć się jak najwięcej i o indywidualnościach, i o funkcjonowaniu grupy.

Włoch tłumaczy to w prosty sposób – jest ilość, bo jeszcze nie ma jakości.

- Wie na jakim etapie znajduje się jego zespół i to rzeczywiście taki moment, kiedy jakość treningu można zwiększyć przez ilość powtórzeń. Najważniejsze, że cała grupa musi to zaakceptować.

Zimą, gdy PZPS wybierał trenera, w rozmowie ze Sport.pl życzył Pan kadrze, by dostała szkoleniowca z twardą ręką. Wygląda na to, że takiego dostała.

- Zimą nie posiadałem takiej wiedzy, że trener De Giorgi ma swoje określone zasady, normy zachowań i że to konsekwentnie wdraża. Widać, że ten człowiek ma świadomość tego, co dyscyplinuje drużynę. A to w tym momencie jest naszej kadrze bardzo potrzebne. I na pewno przełoży się na boisko. Nie może być bezhołowia, muszą być wykonywane określone założenia, a wszystkie zabiegi stosowane wokół mają na celu jak najlepszą organizację na parkiecie.

Zakaz używania telefonu podczas posiłków, spożywanie tych posiłków przy jednym, długim stole, pilnowanie punktualności na treningach - to chyba nie są szczególne środki dyscyplinowania reprezentantów kraju?

- Oczywiście, że to są ogólnie przyjęte normy.

Tylko że tych norm ostatnio nikt nie przestrzegał, skoro zawodnicy mówią, że u De Giorgiego przeżywają powrót do nich i że to sobie chwalą?

- Jeśli już samym chłopakom takich rzeczy brakowało, to znaczy, że w ostatnim okresie w kadrze działo się już coś naprawdę niedobrego. Ale o nieobecnych nie mówi się źle, więc zostawmy ten temat. Oczywiście, że zasady De Giorgiego to nic rewolucyjnego. Jeżeli mówimy o telefonach, to chciałbym, żeby w każdej grupie młodzieżowej wprowadzono zakaz ich używania wtedy, kiedy grupa przebywa razem. Ci ludzie muszą jak najwięcej ze sobą rozmawiać, a nie uciekać do wirtualnego świata. Komunikacja między nimi musi być naturalna, muszą ze sobą obcować, poznać się, bo na boisko wychodzą bez telefonu, w trudnej sytuacji nikt z nikim nie będzie czatował, żeby przekazać, jak się ustawić, jak zablokować, jak zareagować na taktykę rywala.

Mówił Pan, że najważniejsze w tym momencie powinno być ogrywanie młodych, ale skoro kręgosłup kadry został zachowany, a inne drużyny w sezonie poolimpijskim sporo zmieniają, to może powinniśmy od razu celować w medal Ligi Światowej, nakręcić się na wygrywanie i w ten sposób zapomnieć o kilku ostatnich, przegranych turniejach?

- Wydaje mi się, że jak się buduje grupę, to każda zmiana na każdej pozycji jest trudna. Teraz drużyna jest w momencie formowania się, będzie się musiała dogryzać. Jest jak w dobrze działającej firmie – ludzie muszą się na nowo uformować, żeby później pójść w dobrą stronę. Uważam, że pierwszy okres grania naszej drużyny to będzie docieranie się, chłopaki będą patrzeć jeden na drugiego, będą się orientować, jakie panują między nimi relacje, jakie zależności, kto wyrośnie na lidera, jakie funkcje w grupie będą pełnili poszczególni zawodnicy. Ale to są zawodowcy, profesjonaliści, więc bardzo szybko przeformatują swoją drużynę. I dlatego możemy oczekiwać dużo, bo trzon drużyny faktycznie został zachowany, mamy ludzi z ogromnym doświadczeniem i umiejętnościami. To nie są chłopcy do bicia, po odejściu paru zawodników skład został odmłodzony, ale na pewno nie została spalona ziemia. A magię wygrywania faktycznie trzeba w drużynie na nowo zakorzenić.

Pierwsze zwycięstwo już było – 3:0 z Iranem w towarzyskim meczu w Katowicach, gdzie oficjalnie żegnał się Pan z reprezentacją. Jakie obserwacje z tego spotkania Pan wyniósł?

- Gra była niezła jak na taki etap przygotowań. Dla mnie to spotkanie było fantastyczne, bo po raz ostatni zagrałem w narodowych barwach, ale też dlatego, że poczułem bardzo fajną atmosferę w grupie. To jest super, że jak tylko człowiek wszedł do szatni, to poczuł ducha zwycięstwa. Od razu wiedziałem, że koledzy będą walczyć do ostatniej piłki. W zespole nie ma narzekania, wszyscy mają myśli ukierunkowane na wygraną. Ale samego wyniku raczej nie przykładałbym do tego, co nas czeka za chwilę. To był tylko Iran, który ma ostatnio bardzo dużo problemów, chociażby z doborem odpowiedniego szkoleniowca, który byłby w stanie poprowadzić takich butnych, ciężkich do ułożenia Persów. Oni byli dla naszej drużyny tłem, ale to nie oni nas mają nas weryfikować. Zrobi to zaraz Brazylia, która od wielu lat nie schodzi z najwyższego poziomu, zobaczymy jak wyglądamy na tle mocnych Włochów, którzy przechodzą jakąś metamorfozę. Prawdziwe testy dopiero przed nami.

Komentarze (5)
Liga Światowa. Krzysztof Ignaczak: De Giorgi ma charyzmę, mam nadzieję, że kadra będzie nią przesiąkała
Zaloguj się
  • sourirer

    Oceniono 1 raz 1

    I po "rewelacyjnej formie" !

  • qwerfvcxzasd

    0

    Gdybym był sportowcem to tylko w dyscyplinach indywidualnych. Nie zniósłbym tego, że jakiś koleś zakazuje mi robienia tego co chcę przy obiedzie, albo jakichś idiotycznych treningów. To jest więzienie, obóz karny?

  • patriota21wieku

    0

    Wagner tez tak robil i byly rezultaty. Nie na darmo mial przezwisko "Kat".

  • badziewiak66

    Oceniono 2 razy -2

    To bardzo trudna dyscyplina , blisko 30 reprezentacji z całego świata grających na najwyższym poziomie, każdy może wygrać z każdym, zażarta rywalizacja na każdym kontynencie. Możemy być dumni że mamy najlepszą drużynę świata. Mam nadzieję że wszystkie imprezy mistrzowskie znowu będą w Polsce, bo u nas DJ gra najlepszą muzę i wszyscy super się bawią. Gdzie wy znajdziecie drugą taką dyscyplinę, gdzie jest taki luzik, gdzie zawodnicy tańczą z widzami. IMpreza siatkarska to jest to !

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX