Siatkówka. Kto po Antidze? PZPS będzie pisać maile. Kandydaci "sami najlepsi"

- W czwartek po raz pierwszy spotka się komisja, która wybierze nowego trenera reprezentacji Polski siatkarzy - mówi w rozmowie ze Sport.pl wchodzący w skład tej komisji Włodzimierz Sadalski. - Z 16 zgłoszeń wytypujemy trzy-cztery nazwiska. Jesteśmy bardzo zadowoleni, zgłosili się najlepsi kandydaci - dodaje dyrektor pionu szkolenia. Następcę Stephane'a Antigi powinniśmy poznać do końca listopada

Obserwuj @LukaszJachimiak

Antiga, który pracą z Polską rozpoczął swą trenerską karierę, będzie pełnił obowiązki szkoleniowca drużyny mistrzów świata do końca 2016 roku. W październiku PZPS poinformował Francuza, że nie zamierza przedłużać z nim kontraktu. Antiga poprowadził naszą kadrę do złotego medalu MŚ w 2014 roku i do brązowego krążka Pucharu Świata rok później. Odszedł po nieudanym występie na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro. Tam Polska przegrała ćwierćfinał z USA 0:3.

Trenerom było u nas dobrze

Zgłoszenia kandydatów na stanowisko zwalniane przez Antigę PZPS zbierał przy trzy tygodnie. Do 31 października wpłynęło 16 kandydatur. Największe zainteresowanie posadą wykazują trenerzy z Włoch. Walczy o nią aż siedmiu szkoleniowców z tego kraju. To Andrea Anastasi, który prowadził Polskę przed Antigą, Andrea Gardini, który był asystentem Anastasiego, pracujący z Zaksą Kędzierzyn-Koźle Ferdinando De Giorgi oraz Mauro Berruto, Daniele Bagnoli, Andrea Giani i Emanuele Zanini.

Poza Anastasim i Gardinim wrócić do pracy z polską kadrą chciałby Argentyńczyk Daniel Castellani, który w 2009 roku zdobył z naszym zespołem złoty medal mistrzostw Europy. Prawdopodobnie o powtórny angaż nie będzie ubiegał się jego rodak, Raul Lozano. O chęci powrotu tego szkoleniowca mówiło się zaraz po igrzyskach w Rio, jeszcze gdy nie było jasne, jaka będzie przyszłość Antigi. Teoretycznie Lozano może znajdować się (ale podobno się nie znajduje) w gronie pięciu trenerów, którzy się zgłosili, prosząc, by PZPS o tym nie informował. - Część z kandydatów zastrzegła, że prosi o niepublikowanie faktu złożenia oferty - wyjaśnia rzecznik prasowy PZPS, Janusz Uznański.

Oferta to może na razie za duże słowo. - Ja żadnego CV nie wysyłałem, potwierdziłem tylko chęć pracy ze strony Castellaniego, Anastasiego i Gardiniego - mówi menedżer wymienionych trenerów, Jakub Malke.

Stojczew będzie wybierał "Polska albo Rosja"?

- Zazwyczaj są to rzeczywiście tylko informacje wysłane nam przez agentów reprezentujących szkoleniowców - mówi Sadalski. - Ale to nazwiska znane, cenione. Mamy bardzo dobre kandydatury, jesteśmy zadowoleni z zainteresowania - dodaje jeden z pięciu przedstawicieli komisji, która wybierze nowego trenera.

Trzej szkoleniowcy, których z nazwisk jeszcze nie wymieniliśmy, a którzy nie prosili związku o trzymanie ich w tajemnicy, to Bułgar Radostin Stojczew, Serb Igor Kolaković i Rosjanin Jurij Mariczew.

Dla wielu kibiców najlepszym kandydatem jest Stojczew. Ale 47-latek, który seryjnie wygrywał z Trentino Ligę Mistrzów i Klubowe Mistrzostwa Świata jest też wymieniany jako jeden z faworytów do objęcia reprezentacji Rosji. - Z naszego konkursu na pewno się nie wycofał. Mamy maila od jego agenta, bierzemy Stojczewa pod uwagę - mówi Sadalski.

Właśnie mailowo komisja (w jej skład obok Sadalskiego weszli oczywiście prezes PZPS Jacek Kasprzyk, wiceprezes Paweł Papke oraz po jednym przedstawicielu Komisji Szkolenia i Komisji Trenerskiej) będzie się teraz kontaktowała z wybranymi kandydatami.

- Nie wiem czy już na pierwszym spotkaniu, ale wytypujemy trzy-cztery nazwiska i do wybranych trenerów wyślemy maile z prośbą, żeby przysłali nam krótki plan, jaki mają dla polskiej reprezentacji na cztery najbliższe lata, bo na tyle chcemy podpisać kontrakt - tłumaczy Sadalski. Czy taka forma kontaktu oznacza, że PZPS rezygnuje z zapowiadanych spotkań z wybranymi trenerami? - Nie rezygnujemy. Później zaprosimy ich na spotkania, ale już przygotowanych, a i my będziemy wiedzieli, o czym, o jakich konkretnie pomysłach, będziemy rozmawiać - wyjaśnia Sadalski.

Na liście "sami najlepsi"

Z jednej rzeczy PZPS się wycofuje. Czekając na oferty federacja zastrzegła sobie prawo do skontaktowania się również z trenerami, którzy sami się nie zgłoszą. - Chyba nie będziemy korzystali z takiej drogi, raczej nikogo spoza listy nie będziemy szukać, bo nie musimy. Zgłosili się do nas najlepsi kandydaci, sami najlepsi. Mamy z kogo wybierać - kończy Sadalski.

Zobacz wideo
Więcej o: