Siatkówka. Antiga zwolniony

Dwa lata po zdobyciu przez polskich siatkarzy mistrzostwa świata ich francuski trener żegna się ze stanowiskiem. Nazwisko następcy mamy poznać za miesiąc.

Po nieudanych igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro los selekcjonera Stéphane'a Antigi był przesądzony. Krytykowali go działacze PZPS, sponsorzy, komentatorzy i wreszcie sami zawodnicy. Choć pracę zaczął od jednego z największych sukcesów w historii polskiej siatkówki, to po zakończeniu mistrzostw świata reprezentacja nie odniosła sukcesu na żadnej dużej imprezie. Najwyżej - na trzeciej pozycji - skończyła ubiegłoroczny Puchar Świata, co jednak nie dało awansu na igrzyska. Udało się go uzyskać dopiero po turnieju interkontynentalnym w Japonii. Polacy słabo spisali się też w finale Ligi Światowej, co zresztą zapowiadali szkoleniowcy i co rozeźliło szefów od lat transmitującej siatkówkę telewizji Polsat.

W Brazylii cudu także nie było, więc pozycja selekcjonera osłabła całkowicie. Wyszło na jaw, że już wcześniej atmosfera w kadrze była daleka od idealnej. Na zgrupowaniu przed igrzyskami doszło nawet do kłótni między Antigą a czołowymi zawodnikami zarzucającymi Francuzowi niską jakość treningów. - Sami chodziliśmy dodatkowo popracować - opowiadał Sport.pl jeden z kadrowiczów. Najważniejsi działacze PZPS zapowiedzieli, że kończący się kontrakt nie zostanie przedłużony. Jak się dowiedzieliśmy, Antigi próbował jeszcze bronić Jacek Kasprzyk, prezes związku. Większość jego współpracowników, w tym członkowie wydziału szkolenia, była jednak za dymisją. Nie przekonał ich także raport sporządzony przez selekcjonera i plan pracy w najbliższych latach.

Decyzja o zwolnieniu Antigi zapadła w Spale, gdzie zebrał się zarząd PZPS. Jego członkowie wysłuchali selekcjonera, jednak większość opowiedziała się za zmianą. Przewaga zwolenników pożegnania się z Francuzem była jednak mniejsza, niż się spodziewano. - Z bólem, ale zdecydowaliśmy, że Stéphane zostaje trenerem tylko do 31 grudnia. Zarząd postanowił, że nie przedłużamy kontraktu o kolejne lata. Przede wszystkim drużyna potrzebuje nowego impulsu. Szacunek dla Stephane'a za wszystko, co zrobił: za zdobycie mistrzostwa, wprowadzenie dużej liczby nowych zawodników. To nie jest kwestia tego, że źle pracował. Pewien okres dobiegł końca, chcemy otworzyć nowy rozdział - mówił Kasprzyk.

Antiga stwierdził, że jest rozczarowany decyzją o nieprzedłużeniu umowy, chciał bowiem prowadzić reprezentację podczas przyszłorocznych mistrzostw Europy, których Polska jest organizatorem. - Rozumiem, że wynik na igrzyskach był najważniejszy - zakończył. Dodał też, że chce zostać w Polsce, a w ciągu miesiąca ogłosi, co będzie dalej robił.

Kasprzyk wcześniej zapewniał, że przed decyzją zarządu PZPS nie rozmawiał z kandydatami na następcę Antigi. Stwierdził, że odłożenie poszukiwań nowego trenera będzie wyrazem szacunku dla dokonań Francuza. Ogłaszając zwolnienie, zapowiedział jednak, że z nowym selekcjonerem zostanie podpisana umowa na cztery lata, do igrzysk w Tokio.

Trener zostanie wyłoniony w konkursie. Działacze mogliby wybrać go inaczej, ale to im się zwyczajnie nie opłaca. Według rozporządzenia ministra sportu po przeprowadzeniu konkursu zarobki trenera można rozliczyć w ramach rządowej dotacji. W przeciwnym razie trzeba znaleźć w budżecie dodatkowe pieniądze. Współpracownicy prezesa Kasprzyka podkreślają jednak, że w grę wchodzi szkoleniowiec zagraniczny. Działaczom marzy się ktoś podobny do Raula Lozano, uważanego za trenera z twardą ręką, wymagającego dyscypliny i całkowitego podporządkowania, ale z wizją, nienastawionego na doraźny sukces.

Dowiedzieliśmy się, że wstępne rozmowy z Argentyńczykiem już były, jednak zostały przerwane. Dziś jego szanse są ponoć minimalne. Działaczom marzy się trener z nazwiskiem i sukcesami. Jak choćby Władimir Alekno, zwolniony przez rosyjską federację po zajęciu czwartego miejsca na igrzyskach w Rio de Janeiro. Trudno jednak przypuszczać, żeby Rosjanin nadesłał swoją ofertę na konkurs. Drugą przeszkodą może być praca za ogromne pieniądze w Zenicie Kazań, a regulamin związku zabrania łączenia stanowisk w klubie i reprezentacji. Chętnych z pewnością nie zabraknie, bo - jak twierdzą fachowcy - w polskiej siatkówce nadchodzą tłuste lata. Mamy wielu bardzo dobrych zawodników i najzdolniejszych juniorów na świecie.

Według informacji "Wyborczej" do PZPS zgłosili się już: Lozano, Daniel Castellani (obecnie Noliko Maaseik), Ferdinando de Giorgi (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Roberto Piazza (Modena), Radostin Stojczew (twórca sukcesów Trentino, obecnie bez pracy) czy Andrea Giani (Calzedonia Werona i reprezentacja Słowenii). Na 7 listopada zaplanowane jest kolejne zebranie zarządu związku. Zostanie na nim przedstawionych pięciu kandydatów na selekcjonera i spośród nich wybrany zostanie jeden. W przyszłym roku najważniejszymi imprezami będą Liga Światowa i mistrzostwa Europy.

Więcej o: