ME siatkarzy 2015. Antiga: Powrót Zagumnego? To możliwe

- Nasi rozgrywający muszą być bardziej precyzyjni, żeby dać większy komfort zbijającym - mówi Stephane Antiga, wskazując największy problem reprezentacji Polski siatkarzy. Na pytanie Sport.pl, czy namówi na powrót do kadry Pawła Zagumnego, trener odpowiada: To jest możliwe

Część ekipy już wyjechała, kolejna jest w drodze, niektórzy jeszcze czekają na możliwość wydostania się z Sofii. W stolicy Bułgarii trzy lata temu część tych ludzi czuła, że zaczyna drogę do wielkości. W 2012 roku Polska po raz pierwszy i wciąż jedyny w historii wygrała tu Ligę Światową. Kilkanaście dni później rozpoczynała udział w igrzyskach olimpijskich. W Londynie celowała w złoto, wszyscy pamiętamy, jak się skończyło. Londyn był początkiem końca reprezentacji Andrei Anastasiego, ale Sofia była jej szczytowym osiągnięciem, momentem największej nadziei. Teraz Sofia miała być ukojeniem dla kadry Stephane'a Antigi. W Pucharze Świata zespół grał świetnie, ale przegrywając jedno z 11 spotkań, zajął dopiero trzecie miejsce i nie wywalczył prawa gry na igrzyskach w Rio. W Bułgarii zespół mistrzów świata miał się pocieszyć medalem, najlepiej złotym. I nabrać pewności siebie przed styczniowymi kwalifikacjami do igrzysk w Berlinie. Dlaczego Polska odpadła już w ćwierćfinale, przegrywając 2:3 horror z dopiero 39. w rankingu FIVB Słowenią? Tuż po środowym meczu Antiga nie umiał wskazać przyczyn porażki. Spróbował zrobić to w czwartek. W hotelu, w którym mieszkała kadra, urządzono spotkanie trenera z dziennikarzami. Oto zapis rozmowy ze szkoleniowcem.

Dlaczego przegraliśmy ze Słowenią?

Stephane Antiga: Słowenia zagrała dobrze, a my nie graliśmy jak my. Jest trudno, bardzo trudno. Jest co analizować, jest o czym myśleć, żebyśmy byli lepsi. Jesteśmy ambitni, bardzo nas boli, że przegraliśmy.

Potraficie już myśleć o przygotowaniach do styczniowych kwalifikacji olimpijskich w Berlinie?

- Tak, jest wielka presja związana z tym turniejem. Ale z presją gramy cały czas. W Pucharze Świata nie było ani jednego nieważnego meczu, każdy mógł się okazać decydujący. W Lidze Światowej do końca walczyliśmy o udział w Final Six, więc też była presja. Ale ta w Berlinie będzie największa. Mam nadzieję na awans albo co najmniej miejsce drugie lub trzecie, które da grę w ostatnich eliminacjach, w Japonii [w maju]. Już mamy plan przygotowań. PlusLiga na ten rok skończy rozgrywki 19 grudnia, zawodnicy dostaną dwa wolne dni i zbierzemy się na zgrupowaniu. Będziemy pracować z przerwą na święta, chcemy zagrać sparingi. Z mocnymi rywalami.

W tym sezonie musiałeś zbudować nowy zespół, bo z kadry odeszli Mariusz Wlazły, Michał Winiarski, Paweł Zagumny i Krzysztof Ignaczak. Wielkich wyników nie osiągnęliście, ale w większości meczów graliście chyba dobrze?

- Rzeczywiście mamy prawie nową drużynę, nie jest łatwo bez "Winiara", bez Mariusza, bez "Gumy", poza tym Karol miał duże kłopoty [Kłos nie grał do sierpnia z powodu kontuzji kolan]. I prawie przez cały czas było bardzo dobrze. Porażka ze Słowenią bardzo boli, dlatego teraz trudno mówić o pozytywach. Ale bardzo mi się podobało, jak Bartek Kurek zmieniał pozycję. Świetnie w Pucharze Świata grał Rafał Buszek, Bieniu [Mateusz Bieniek] stał się świetnym środkowym. Sporo rzeczy nam się udało. Szkoda, że w Bułgarii nie zdobyliśmy medalu, ale ja wiem, że pracowaliśmy dobrze.

Dlaczego przegrywacie decydujące mecze?

- Zawsze brakuje nam bardzo mało, zwykle dwóch punktów w decydujących momentach. Tak było w tie-breaku z Francją w półfinale Ligi Światowej, w tie-breaku tutaj ze Słowenią, w pierwszym secie z Włochami w Pucharze Świata. Widzę, że mamy z tym problem, że nie gramy w końcówkach tak jak rok temu, kiedy w trakcie mistrzostw świata mieliśmy cztery tie-breaki i wszystkie wygraliśmy. Na pewno musimy się przełamać. Jesteśmy bardzo blisko, gramy bardzo dobrze, nasza gra jest ładna, prezentujemy tak wysoki poziom jak w zeszłym roku, ale brakuje nam spokoju w najważniejszych chwilach. Myślę, że to normalne, bo drużyna nam się odmłodziła, brakuje jej doświadczenia. Ja nie mam dużo doświadczenia jako trener, zawodnicy też nie grali wielu finałów, wielu bardzo ważnych meczów. Każdy turniej pozwala im doświadczenie zwiększyć.

Z jakim elementem gry macie największy problem?

- Nasi rozgrywający muszą być bardziej precyzyjni, żeby dać większy komfort zbijającym.

Namówisz Pawła Zagumnego, żeby wrócił?

- To jest możliwe. Ta pozycja jest bardzo ważna, trzeba wystawiać dobrze i dobrze rozdzielać piłki. Paweł ma bardzo duże doświadczenie, w zeszłym roku grał świetnie.

Winiarski i Wlazły też mogą wrócić?

- To też jest możliwe. Jeżeli uznają, że mają ochotę na powrót, to sprawdzę, czy zasługują, czy będą lepsi od innych.

Nie żałujesz, że na mistrzostwa Europy nie zabrałeś żadnego świeżego zawodnika, że postawiłeś na czternastkę zmęczoną Pucharem Świata?

- Możliwe, że zmiany by pomogły. Dużo o tym myślałem. Ale Mateusz Mika czy Karol Kłos nie byli zmęczeni. Mika w fazie grupowej grał świetnie, Kłos był świetny w bloku i na zagrywce. Mam wielu zawodników z talentem, z dużym potencjałem, ale kiedy nie trenują z nami, tylko w swoich klubach, to ich przygotowanie fizyczne jest inne. Poza tym po Pucharze Świata nie chciałem robić selekcji, bo czasu było bardzo mało, a zmiany byłyby bardzo stresujące dla zawodników. Przecież tam przegraliśmy tylko jeden mecz, graliśmy jako grupa świetnie, mieliśmy bardzo dobrą atmosferę. Nie było potrzeby nic zmieniać.

Obserwuj @LukaszJachimiak

Zobacz wideo

Polacy zdruzgotani po odpadnięciu z mistrzostw Europy [ZDJĘCIA]

Więcej o: