Me siatkarzy 2015. Trzy rzeczy po trzech setach z Białorusią: tańce, hulanki, swawola

Pokonując 3:0 Białoruś (25:13, 25:19, 25:17) w swoim ostatnim meczu grupy C mistrzostw Europy polscy siatkarze odnieśli 50. zwycięstwo za kadencji Stephane'a Antigi. Niezależnie od jubileuszu trenera na trybunach świętowali kibice. Zabawą zareagowali na kompletny brak emocji na boisku. W środę Polska rozegra ćwierćfinał w Sofii. Rywala pozna po wtorkowych barażach.

1. Pograli wszyscy, bohaterką Gosia

W wyjściowej "szóstce" znaleźli się Piotr Nowakowski, który w turnieju wcześniej nie grał ze względu na uraz pleców, Dawid Konarski, który rzadko dawał zmiany Bartoszowi Kurkowi, Karol Kłos, Fabian Drzyzga, Michał Kubiak i Rafał Buszek, który miejsce w podstawowym składzie stracił ostatnio na rzecz Mateusza Miki, a na libero pojawił się zmiennik Pawła Zatorskiego, czyli Piotr Gacek. Przez moment wydawało się, że niecodziennie zestawiony zespół będzie potrzebował dłuższej chwili, by grać, jak należy. Ale od stanu 5:6 podopieczni Stephane'a Antigi odpowiednio się zmobilizowali i od tego momentu już praktycznie do końca meczu Białoruś wyglądała przy nich jak zespół juniorów. Pierwszą partię wygraliśmy do 13, w drugiej stopniowo na parkiet wchodzili kolejni zawodnicy: Grzegorz Łomacz, Marcin Możdżonek, Artur Szalpuk, na chwilę - by zaserwować asa - Kurek. Pograli niemal wszyscy, a widząc, że rywal nijak nie jest w stanie nam zagrozić kibice zajęli się sobą. Szybko zaczęli fetować nie zawodników, a tajemniczą Gosię, która znajdując się po drugiej stronie parkietu tańczyła do ich przygrywek i przyśpiewek. "Ona tańczy dla mnie", "Małgośka", "Tańczymy labada" uzgodnione wcześniej komendą "walczyk na technicznej [przerwie]" - w rytm takich hitów na jedną trąbkę mijał ostatni mecz mistrzów świata w fazie grupowej mistrzostw Europy.

2. I odpoczywali, i się ogrywali

Antiga zapowiadał przed meczem z Białorusią, że da pograć zmiennikom i słowa dotrzymał. Ale wystawiając w wyjściowym składzie Kłosa i Nowakowskiego pokazał, że chce i dać odpocząć najbardziej eksploatowanym zawodnikom w sezonie, i jednocześnie przygotować sobie jak najwięcej opcji na następne mecze. Kłos to wyjątkowo zwinny środkowy, siatkarz szybki, z dobrą zagrywką oraz bardzo cenną intuicją w bloku. Zresztą, jego klasy dowodzi obecność w drużynie gwiazd ubiegłorocznych mistrzostw świata. Gdyby nie kontuzja kolan, która w bieżącym sezonie reprezentacyjnym nie pozwoliła mu grać aż do Memoriału Wagnera, który odbył się pod koniec sierpnia, Kłos byłby podstawowym zawodnikiem, a nawet kapitanem tej drużyny. Teraz, w odróżnieniu od kolegów mających w nogach już po ponad 30 meczów, jest świeży. I może się bardzo przydać na walkę o medale. Jednym z najbardziej wymęczonych sezonem graczy jest Nowakowski. Teoretycznie z Białorusią mógł nie zagrać, a jednak zaliczył trochę ponad seta. Tu ważne było, żeby złapał rytm, bo we wcześniejszych spotkaniach turnieju nie zagrał.

3. Antidze stuknęła "50"

To był 67. mecz i 50. zwycięstwo reprezentacji Polski pod wodzą Stephane'a Antigi. Najwyżej wygraliśmy dotąd z Macedonią w eliminacjach właśnie trwającego turnieju - 3:0, w setach 25:13, 25:15, 25:15, czyli w małych punktach 75:43. Gdyby nie takie przestoje jak w drugim secie - z 8:5 zrobiło się 9:10 - ten rekord pobilibyśmy w niedzielę. Ale co i komu by dał? Dokładny wynik nie miał znaczenia, styl też nie był najważniejszy, bo słusznie zauważył Michał Kubiak, że w Japonii było długimi momentami pięknie, a pięknego wyniku w Pucharze Świata jednak to nie dało. Tu po prostu miało być 3:0 i było.

Natomiast spragnionym rekordów warto przypomnieć, że za kadencji Antigi Polska cały czas ma taki procent zwycięstw, jakiego nie miała pod skrzydłami żadnego innego trenera w XXI wieku. Poza Francuzem najlepszy był Raul Lozano, który w latach 2005-2008 poprowadził biało-czerwonych do 95 triumfów w 137 spotkaniach. Czyli wygrał 69 proc. meczów. Antiga na ten moment wygrał 75 proc. spotkań w roli trenera Polski.

Obserwuj @LukaszJachimiak

Więcej o: