Polska - Włochy 1:3. Joanna Wołosz: Jesteśmy po prostu frajerkami do kwadratu

- Chcieliśmy zaskoczyć Włoszki, no ale takie numery działają tylko raz. Od kolejnego meczu wszyscy na mistrzostwach Europy będą już wiedzieli, że mamy drugi wariant ustawienia - mówi o wyjściowym składzie Polek na mecz z Włoszkami nasza rozgrywająca Joanna Wołosz. Gdy Katarzyna Skowrońska-Dolata została wystawiona na lewej flance, ona ustąpiła miejsca Izabeli Bełcik. - Przykro mi, wstyd mi, pozostaje mi przeprosić - dodała Anna Werblińska

Joanna Wołosz weszła do gry na krótko w pierwszym secie i na dłużej w drugim. - Chcieliśmy zaskoczyć Włoszki. Trener chciał zaryzykować, bo nie mieliśmy z Włoszkami nic do stracenia. Taki zaskakujący pomysł działa jednak tylko raz, bo teraz już wszyscy wiedzą, że nie musimy grać tylko jednym ustawieniem i że mamy drugie - mówiła polska rozgrywająca.

O występie Polek powiedziała bardzo ostro: - Jesteśmy po prostu frajerkami do kwadratu, bo dałyśmy się Włoszkom rozkręcić, a one nic specjalnego nie grały. W ostatnim secie trudno było o jakikolwiek optymizm przy stanie 0:8. Zaprzepaściłyśmy szansę, tak uważam. Diouf kończyła piłki nawet wtedy, gdy się bardziej ratowała, niż atakowała. Mówiło się, że Włoszki są faworytkami i że nas rozniosą. Cóż, prawie nas rozniosły...

Z pozytywów wymieniła podejmowanie przez Polki ryzyko przy trudnych piłkach. - Poszukamy swojego lepszego dnia, gdy wygramy. Taki powinien nadejść. W niedzielę gramy z Holandią i znów nie będziemy faworytkami.

Anna Werblińska: Przykro mi, wstyd mi, pozostaje mi przeprosić

Polska siatkarka Anna Werblińska przeprosiła za wynik meczu Polska - Włochy na mistrzostwach Europy w Apeldoorn oraz za swój występ. - Jest mi wstyd i przykro - powiedziała.

Anna Werblińska była bardzo mocno ćwiczona przez Włoszki zagrywką. Rywalki wiedziały, że wyłączenie jej z gry serwisem to klucz do sukcesu, I tak robiły. - Wstyd mi, przykro mi, pozostaje przeprosić - mówiła po meczu surowa dla siebie w ocenie Anna Werblińska.

Po czym dodała: - Jeżeli jednak zagramy w kolejnych meczach tak jak na początku spotkania z Włoszkami, możemy jeszcze sporo osiągnąć. Później niestety błędy nas pogrążyły. Nie kończyłyśmy ataków z pierwszej piłki, wygląda na to, że lepiej nam wychodzą piłki sytuacyjne. Ale przynajmniej przekonałyśmy się, że nie jesteśmy na straconej pozycji. Z taką grą jak w dwóch ostatnich setach łatwo nie będzie, ale za to dwie pierwsze partie dają nadzieję na dobre wyniki.

Więcej o: