Siatkówka. Puchar Świata się skurczył

Polscy siatkarze odnieśli komplet ośmiu zwycięstw, są wiceliderami. Jeśli utrzymają pozycję po meczach z USA, Japonią i Włochami, awansują na igrzyska w Rio. W poniedziałek kluczowy mecz z Amerykanami, jedyną obok nas niepokonaną drużyną. Relacja Z Czuba i na żywo o 10.10

Japoński turniej się skurczył, bo wyraźnie wyodrębnił kwartet wspaniałych, którzy biją się o olimpijską kwalifikację, oraz resztę konkurentów, którzy służą mu za worki treningowe. Amerykanie mają bilans idealny - osiem zwycięstw za trzy punkty. Polacy prawie idealny - jedyną skazą jest punkt oddany Iranowi. Włosi ulegli wyłącznie Amerykanom, a Rosjanie - wyłącznie Polakom. Tłok w czołówce jest potworny, o awansie rozstrzygną zaplanowane na poniedziałek, wtorek i środę mecze między potentatami.

W weekend nasi siatkarze przenoszą się z Toyamy do Tokio i odpoczywają. Ich drużynę wyróżnia na turnieju przede wszystkim śmiałość, z jaką trener Stéphane Antiga manipuluje składem. W sporcie drużynowym od zawsze istnieje komunał o "wyrównanej kadrze, w której każdy pełni tak samo istotną funkcję", ale zazwyczaj to właśnie komunał, który zakrywa wyraźną hierarchię. U Polaków jest inaczej. Wystarczy porównać ich tegoroczny występ z występem z 2011 roku, gdy na PŚ zdobywali awans na igrzyska w Londynie.

Ówczesny trener Andrea Anastasi potrafił wówczas nie wprowadzić przez cały mecz najdrobniejszej zmiany - jak w inauguracji z Kubą. Ewentualnie dokonać korekty bardzo drobnej, na jedną akcję. Niechętnie dotykał też podstawową szóstkę, na dystansie całego turnieju żonglował tylko rozgrywającymi, a także ostrożnie wprowadzał do gry dochodzącego do siebie po kontuzji Bartosza Kurka.

Antiga już w inauguracji z Tunezją wykorzystał aż 13 graczy, wpuszczał na boisko nawet obu libero. Nie waha się zmieniać wyjściowego składu, a kiedy trzeba, modyfikuje własne pomysły w trakcie gry, więc niemal każde zwycięstwo ma innego bohatera, w roli kluczowych graczy chętnie zastępują się np. tworzący tercet przyjmujących Michał Kubiak, Rafał Buszek i Mateusz Mika. A kiedy przychodzi konieczność odhaczenia Wenezueli, to znęca się nad nią atakujący Dawid Konarski, który najskuteczniej zbija, ma cztery asy serwisowe i cztery bloki. Co zawdzięczamy także rosnącej sile naszej ligi - jej poziom tak się w minionych latach podniósł, mecze są tak intensywne, że większość gier PŚ wcale nie stanowi wyzwania poważniejszego niż starcia klubów w polskich halach. Piątkowe 3:0 nad Australią było jak mgnienie oka, trwało trochę więcej niż godzinę i kwadrans, choć w ostatnich akcjach odprężonym Polakom ewidentnie brakowało motywacji.

Nie wiemy tylko, w jakim stopniu Antiga chce gospodarować siłami swoich siatkarzy, by zachowali energię na decydujące mecze, a w jakim stopniu reaguje na ich niesatysfakcjonującą formę. Pierwsze sety oddawali i Kanadzie, i Wenezueli, i Iranowi, i Rosji. Przełamywali się dopiero po interwencji selekcjonera.

Amerykanie, z którymi zmierzą się o godz. 10 czasu warszawskiego w poniedziałek, realizują odmienną strategię. Ich podstawowa szóstka ma bardzo wyraźny kształt - i trener John Speraw najchętniej nie retuszuje go przez cały mecz - w którym pierwsza zmiana nastąpiła dopiero w piątek, w ósmej kolejce PŚ, gdy najstarszego w reprezentacji, 33-letniego środkowego Davida Lee w blokowaniu Tunezyjczyków wyręczał David Smith. Oni utrzymują pozycję lidera od inauguracyjnego dnia turnieju i spotkanie z nimi zapowiada się na kulminację walki Polaków o igrzyska. Jeśli wygrają, będą praktycznie pewni awansu. Jeśli przegrają, meczów z Japonią (wtorek) oraz Włochami (środa) będziemy wyczekiwać w sporym stresie.

Na reprezentację USA siatkarze Antigi wciąż nie umieją znaleźć sposobu. To z nią ponieśli jedyną porażkę na złotym mundialu. To z nią przegrali trzy z czterech meczów w fazie grupowej Ligi Światowej. To jej wreszcie ulegli w pojedynku o brąz tych ostatnich rozgrywek - w dodatku do zera, co nie zdarzyło im się ani razu w minionych 15 miesiącach. Amerykanie prześladują Polaków tak bezwzględnie, jak Polacy prześladują Rosjan, więc zwycięstwo może być podwójnie cenne. Nie tylko niemal rozstrzygnie o awansie, ale jeszcze udowodni naszym siatkarzom, zagrożonym już popadnięciem w kompleksy, że rywale nietykalni nie istnieją.

W tabeli kolejno najważniejsze kryteria ustalania kolejności: liczba zwycięstw, liczba punktów, stosunek setów wygranych do przegranych

Więcej o: